24 marca 2019

15 marca 2019

Kocie zakupy

Widzicie tu więcej niż jednego kotka? Tego pluszowego maluszka zamówiłam jeszcze długo przed tym, zanim u nas pojawiła się Mika (zwana już teraz coraz częściej Wandzią i chyba tak zostanie )


10 marca 2019

Na drapaku

Wiadomo, że drapak dla kota to jest ważny mebel. Jak nie ma drapak to jest "szansa" że kot będzie drapał meble, kanapę, firanki i wszystko to co do drapania nie jest przeznaczone. 


My od niedawna mamy taki drapak. Pisałam o tym poście Zwierzakowo. Wcześniej Andrzej miał 2  drapaki mniejsze i tekturowe legowisko, które świetnie mu się sprawdza też do dbania o pazurki. Ten dostaliśmy od sklepu zwierzakowo w ramach testowania i muszę przyznać bardzo się przydaje, zwłaszcza teraz, jak koty są dwa! 


Andrzej z niego korzystał, ale jak to on - leniwie i spokojnie. Więcej na nim spał, niż drapał. Najwięcej radości wzbudzała piłeczka ( z resztą do tej pory to główna atrakcja). Oczywiście oprócz tego że najbardziej polubił spanie na nim to ostrzył pazurki, ale to na pewno nie było dla niego główna funkcja drapaka 😅. Może dlatego że ma regularnie przycinane pazurki, więc nie ma aż takiej potrzeby drapania czegokolowiek, wystarczają małe drapnięcia 😉


Co innego Mika (coraz częściej zwana Wandzią, lub Andzią... więc kto wie czy tak nie zostanie, ale jeszcze ostatecznie nic nie wybrałam dla niej imienia) - ona drapie drapak tak jak dawno nie widziałam u Andrzeja. Drapie tak, że drapak jest drapakiem i swoją funkcję spełnia 100%.


Swoją drogą - to zdjęcie z opakowania drapaka okazało się dla nas bardzo prorocze. Jak wtedy pisałam recenzję drapaka nie przypuszczałam że za dwa(!) miesiące widok dwóch kotów na drapaku będzie i u nas codziennością.


Odkąd kotka jest z nami i ochoczo korzysta z wszelkich dobrodziejstw drapaka, to i Andrzej zaczął więcej na nim się bawić, drapać i leżeć. Ogólnie muszę przyznać się rozruszał i bardzo chętnie razem biegają. Zdecydowanie młodsza towarzyszka dodała mu energii.


Nieraz jak biegają (a biegają za sobą i ze sobą całkiem dużo, nawet w nocy) to słyszę jak skaczą na drapak. Andrzej lekko, zwinnie i zgrabnie - Mika zdecydowanie ciężej i nigdy od razu na najwyższą półkę 😅


Mimo że nieco pulchniejsza od smukłego i wysokiego Andrzeja, nie brak jej energii i zwinności. Biega i bawi się jak mały kociak, zdecydowanie więcej i częściej od Andrzeja. 


Ale co się dziwić, Andrzej to stateczny, już prawie 7 letni kot - wybawił się w życiu dużo, więc teraz o wiele rozsądniej i spokojniej podchodzi o latających piłeczek, wędek i piórek 😅


Tu doskonale widać tą smukłość i zgrabność obojga - także sami widzicie kto zasługuje na miano pulchnego kota... 😉


Także teraz, drapak oprócz centrum kociego manicure i pedicure  stał się też centrum zabawy. A jeszcze jak do zabawy włączam się ja z wędką to jest szaleństwo. Takie wspólne zabawy, nieco inicjowane i "moderowane" przeze mnie miały pomóc (i zapewne nadal pomagają) w socjalizacji i wzajemnej akceptacji.


Bo o ile kicia bardzo ochoczo do nich podchodziła, to Andrzej z lekkim dystansem i nieufnością - dłużej mu zajęło pojęcie tego że wspólna zabawa może być taka fajna. 


Ja póki co odkrywam radość z obserwowania wspólnej kociej zabawy i ciągłego poznawania się. Wiele zachowań jest dla mnie zupełnie nowych, ale niezmiennie mi miło patrzeć jak Andrzej odnajduje się w innym niż ludzkim towarzystwie.


Pozdrawiamy serdecznie z najwyższej półki drapaka! 😊

6 marca 2019

Sfinksy - Podsumowanie

Dziś chciałam podsumować pierwszą edycję Plebiscytu Sfinksy, w którym bierzemy udział.
Do 11 marca trwa głosowanie na wszystkie produkty który zostały zgłoszone do plebiscytu. Głosować można tutaj.


My nie testowaliśmy wszystkich biorących udział produktów, ale z tych co mieliśmy okazję sprawdzić mam kilku swoich faworytów i cieszę się że miałam okazję tylu nowości spróbować (bo żadnego z testowanych produktów wcześniej nie znałam). Recenzje wszystkich testowanych produktów znajdziecie pod tym linkiem

Swój przegląd zacznę od produktu, który jest moim absolutnym faworytem, bez którego nie wyobrażam sobie teraz życia (dosłownie!) czyli preparatu OdorGone. Nie wiem jak wcześniej tyle lat bez niego udało się przetrwać 😅


Nasza recenzja jest TUTAJ. A teraz, po kilu miesiącach stosowania dodać mogę że jest na prawdę wydajny - nadal mamy ponad połowę opakowania, a używany jest codziennie, i to kilka razy. Niezastąpiony przy czyszczeniu kuwety - na prawdę niweluje brzydki zapach, po sobie też nie pozostawia zapachu - czuć go jedynie przez chwilę. Spełnia swoją rolę 100%.


Także zachęcam i do głosowania na odorgone - tutaj (w kategorii czystość i higiena) Do zakupu również - jestem przekonana że jak go spróbujecie to tak samo jak i dla nas stanie jest niezbędnym produktem, tuż obok kuwety, żwirku i łopatki.


Ja jestem nim naprawdę zachwycona - nie wiem w czym drzemie jego moc - pewnie w naturalnych olejkach - ale jest skuteczny, a o to chodzi. Ma też inne warianty - ja przymierzam się jeszcze do zakupu wersji Home, chociaż ten spokojnie też można stosować normalnie w domu, nie tylko przy "obsłudze" zwierząt. Jest na pewno o niebo lepszy i zdrowszy (bo naturalny) od wszelkich chemicznych odświeżaczy powietrza. I cieszę się że dzięki Sfinksom mogłam na niego trafić to jest taki mój osobisty top of the top tego plebiscytu.


W ramach plebiscytu Andrzej też miał okazję testować kilka różnych rodzajów karm mokrych. Generalnie Andrzej w stosunku do karm mokrych jest bardzo nieufny i wybredny. Nie zawsze coś co ładnie wygląda, pachnie i ma dobry skład będzie mu smakować czy pasować. Z tych karm które mieliśmy okazję przetestować najchętniej zjadał filetowe karmy w galaretce, czyli małe puszki od Husse. Ale w jego przypadku każda karma filetowa jest pewniakiem 😉 Na pewno też na uwagę zasługują karmy Dr Berg - to są karmy weterynaryjne, skierowane dla kotów z szeroko pojętymi problemami trawiennymi i nadwrażliwym układem pokarmowym. Poniżej, nad zdjęciami znajdziecie bezpośrednie linki do naszych recenzji testowanych karm:

 Mokre karmy od Husse

Mokra karma Nutrilove Pyszny Pasztet dla Dorosłych Kotów

Mokra karma od Farmina N&D Pumpkin

 Mokra karma weterynaryjna dr Berg pro-Schonkst.

Andrzej testował również kilka rodzajów karm suchych. Mi ciężko ocenić ich smak, ale Andrzej najbardziej dobierał się do opakowań Farminy. Być może dlatego że dostaliśmy je w małych, testowych opakowaniach i było mu najłatwiej. Bo np. karma Empire była zapakowana w eleganckie, tekturowe tuby - i tam nawet jak chciał nie miał możliwości się dostać. Generalnie są to karmy bezzbożowe, i Andrzej chrupał (a niektóre nadal chrupie - tak jak tę od Husse) z apetytem.

Sucha karma Empire Sterilised Urinary Diet.

sucha karma od Farmina N&D Quinoa Urinary

 Sucha karma od Husse Opus Lynx

Jeśli chodzi  żwirki - mieliśmy okazję testować 3 różne. Ogólnie każdy z nich jest dobry  - w sumie nie mam nic do zarzucenia. Jeśli ktoś lubi żwirki silikonowe to na Aritocat sprawdzi się 100%, tak samo w przypadku bentonitowego Higio. Tutaj dochodzi delikatny zapach pudru dziecięcego i na prawdę dobre wchłanianie. Myślę że szczególna uwaga należy się dla żwirku Indicator - bo jest ze wskaźnikiem białka w moczu. W przypadku infekcji moczu u kota może zaalarmować opiekuna,a tym samym przyśpieszyć konieczne leczenie. Na wszystkie te trzy żwirki można głosować w kategorii czystość i higiena.

 Silikonowy żwirek Aristocat

 Żwirek Indicator ze wskaźnikiem białka w moczu

Żwirek Higio Compact o zapachu Baby Powder.

Z zabawek testowaliśmy wędki Dingo - i to też hit - szczególnie wędki (tak jak pisałam w recenzji). Kolorowe piórka bardzo przypadły do gustu Andrzejowi - właściwie codzienna zabawa różową lub niebieską wędką to stały punkt (a nawet punkty) dnia. Myszki za to polubiła nasza nowa towarzyszka - Mika. Ona uwielbia wszystkie zabawki - a dzwoniące myszki z piórkami bardzo jej przypadły do gustu, bawi się nimi nawet w nocy 😉




Andrzej miał też okazję spróbować wina dla kotów - Moscato. Winko z kocimiętką co prawda nie zwaliło go z nóg, ale przez chwilę mógł się poczuć jak prawdziwy koci arystokrata 😉


W głosowaniu oprócz najpopularniejszych kategorii myślę, że na uwagę zasługuje też kategoria sklepu internetowego. Co prawda nie wszystkie sklepy, które znamy biorą udział (a szkoda) ale mojej ocenie nie podlegają zakupy w sklepie, a bardziej podejście do potencjalnego klienta - tego kociego, i ludzkiego. Tu nie mam wątpliwości że fera.pl spisała się znakomicie (wiecie, nie od każdego dostaję pierniczki - a te które dostaliśmy od fera.pl były pyszne, więc przez żołądek do serca 😃. Andrzeja żołądek i serce też zdobyli przysmakami  😀W każdym razie na sklep internetowy można zagłosować tutaj.



W plebiscycie można też glosować na najlepszego weterynarza. Z tych biorących udział ja nie znam żadnego, więc trudno mi kogoś polecić - ale być może Wy któregoś z nich znacie, wiecie że ma serce do zwierząt i zawsze można na niego liczyć? Na weterynarza zagłosować można tutaj.  Ciekawą kategorią jest też Inicjatywa Społeczna - i tu trochę ubolewam, bo wybór jest mały (tylko z 3) a wiem że takich inicjatyw wspierających koty, które zasługiwałyby na miano najlepszej (a przynajmniej na wyróżnienie i nagłośnienie) jest mnóstwo - sami na pewno dobrze o tym wiecie i w niejednej bierzecie udział.


Tak czy inaczej zachęcam do zapoznania się z recenzjami (naszymi i innych ambasadorów), zapoznania się z produktami i głosowania.
Ja się bardzo cieszę że z Andrzejem mogliśmy brać udział w Plebiscycie, bo dzięki temu mogłam poznać wiele fajnych kotów i ludzi, i oczywiście - produktów. Niektóre (jak OdorGone) już z nami zostają, na pewno też będziemy wracać do karm i żwirków czy zabawek. Mam nadzieję że Andrzej sprawdził się jako ambasador i tester. Starał się jak mógł najlepiej, a wiadomo że najlepszymi recenzentami produktów przeznaczonych dla kotów - są właśnie koty więc wielki ukłon dla wszystkich firm, które biorą udział w plebiscycie, że zgodziły się poddać surowej ocenie kocich testerów. 


28 lutego 2019

Luty #2

I koniec najkrótszego miesiąca w roku - luty tak i jego nazwa jest szybki. U nas minął pod znakiem Miki (nadal Miki - chociaż zwaną czasem Kicią Kocią lub Wandzią... wybór imienia to nie prosta sprawa) 


Tak jak i poprzednio, w podsumowaniach będą głównie zdjęcia z telefonu. Część z nich mogła pojawić się na instagramie czy facebooku - ale część to są takie premiery, nigdzie jeszcze nie pokazane publicznie. 👀 A że tych zdjęć telefonem robię na prawdę sporo, często pod koniec miesiąca sama się dziwię skąd ich tyle, a blog jest dobrym miejsce by je pokazać (i też uwiecznić - bo jednak zdjęcia na telefonie mogą "przepaść", a tego bym nie chciała.). Styczeń na zdjęciach możecie zobaczyć tutaj, a my zaczynamy lutowy przegląd 👇


Na początku lutego nawet nie podejrzewałam że już Światowy Dzień Kota będę świętować z dwoma kotami! Ale czasami szybkie decyzje są najlepsze. Andrzej tym bardziej nic nie podejrzewał. Luty rozpoczął jako jedyny kot domu i tak miało pozostać. No bo kto by mógł przypuszczać że czekają nas takie zmiany 😉



W lutym była i zima i wiosna. Ja liczę na to że pogoda już nie spłata nam figla i z dnia na dzień będzie coraz ładniej i cieplej. Niemniej jednak w lutym był jeszcze śnieg... Teraz póki co już nie wypuszczam Andrzeja na ogródek - raz że pogoda niepewna, a dwa - nie chcę kusić w ten sposób Miki. Ona była kotką wolnożyjącą, nie chciałabym żeby sobie znanymi sposobami uciekła, lub chociażby poczuła zew wolności i przez to miałaby być nieszczęśliwa. Musi się przyzwyczaić do bycia naszym, domowym kotem.


Póki Miki nie było, Andrzej wygrzewał się spokojnie na kocyku lub ciepłym grzejniku.  A jej pojawienie na pewno zburzyło mu trochę ten spokój.





Oprócz słodkiego lenistwa,były też oczywiście zabawy - chociaż patrząc na to jak i ile bawi się Mika - to Andrzej jest przy niej bardzo spokojny, leniwy i stateczny. 


Przeglądając zdjęcia na telefonie niemal od początku, dzień po dniu widać postęp jaki moja kocia dwójeczka uczyniła od pierwszych dni razem.


Na początku oczywiście była wymiana zapachów i zamknięte drzwi - pisałam o tym w poście o socjalizacji. 



Później były pierwsze spotkania i zwiedzanie. Mika od początku była bardzo spokojna i przyjazna wobec Andrzeja - on na nią prychał, ona - nic, zero reakcji. I myślę że to w dużej mierze przekonało Andrzeja do niej. Nie musiał się bronić, walczyć, pokazywać kto silniejszy. Jego jedynym zadaniem było po prostu zaakceptowanie jej i nowej sytuacji. Dużo, ale jestem przekonana, że o to by było o wiele trudniejsze gdyby Mika też prychała, syczała i próbowała pokazać kto jest ważniejszy i silniejszy.


Andrzej był w niemałym szoku, gdy Mika pierwszy raz zeszła na dół i zajęło jego legowisko, jak gdyby nigdy nic. Wiadomo, też była zestresowana i niepewnie kroczyła, wszystko wąchała - ale szła i poznawała wszystko coraz lepiej.



 Takich spotkań, mijania się i wymijania - na korytarzu, na schodach, w pokoju czy łazience było miliony. Andrzej raczej schodził z drogi (przynajmniej na początku), to on był tym kotem odchodzącym, Mika raczej sama do niego podchodzi i podchodziła. 





 
Pierwsze wspólne leżakowanie 😉 Bardzo się wtedy ucieszyłam, chociaż dystans był jeszcze duży. Ale to Mika nadal pierwsza wskakuje na łóżko czy kanapę i kładzie się obok Andrzeja. Andrzej na początku zawsze wstawał i odchodził albo się odsuwał. Teraz zostaje i często leżą razem.



Te dwa zdjęcia zrobione w odstępie kilku dni (a raczej nocy - bo zawsze część nocy śpią z nami, oboje😊) - jest różnica, prawda?



Dziś już leżeli tak:


Ale w końcu luty to miesiąc w którym obchodzimy Światowy Dzień Kota - więc inaczej być nie mogło. Do tego dziś Tłusty Czwartek, więc ma być słodko i jest - bo czy jest coś słodszego niż widok dwóch kotów, którzy dopiero się zaprzyjaźniają i idzie im to całkiem dobrze? 💕


Pozdrawiamy słodko i serdecznie!