13 sierpnia 2018

Na stole, pod stołem

Gdzie może usiąść kot żeby zwrócić na siebie uwagę? Zwłaszcza jeśli ktoś coś je, a kot też chce jeść. 


Jasne, że na stole! Nie da się jedząc nie zauważyć kota który siedzi tuż obok talerza. Albo siedzi na stole patrząc wyczekująco - a wzrok mówi jedno: Gdzie kolacja?


Ale stół to tak ogólnie wygodne miejsce dla kota. Do pospania i do poleżenia.


Czasem (podobno) są takie domy gdzie kotu nie można wchodzić na stół i koty to respektują. A może tylko przy ludziach unikają wskakiwania na stół, a pod nieobecność opiekunów leżą na stole ile kocia dusza zapragnie?


Ja na początku pilnowałam żeby Andrzej na stół nie wchodził, ale stwierdziłam że to bez sensu, jak większość nakazów i zakazów przy kocie. Kot i tak zrobi co zechce - najwyżej ja nie będę o tym wiedzieć.


Już kiedyś o zakazach wchodzenia na stół pisałam w poście Zakazy Andrzej tam też bezkarnie leży na stole, sami możecie się przekonać klikając ;)


Ale nie tylko na stole jest fajnie. Pod stołem też. Zwłaszcza jak komuś spadnie jakiś smakowity kąsek. A że małemu człowiekowi spada często to Andrzej może się poczęstować.


Czasem to jakiś dobry kawałek szyneczki, chleb z masełkiem albo jajko - Andrzej jest wybredny, ale są takie produkty którym nie odmawia :)


A jakie są ulubione miejsca Waszych kotów? Stół też? :)


Pozdrawiamy serdecznie!

5 sierpnia 2018

Słodko pachnąco

Co może być słodszego od kota? Pewnie powinnam powiedzieć że nic, bo koty są najsłodsze na świecie 😊 i to jest prawie prawda, gdyby nie czekolada. Kto z Was jeszcze uwielbia czekoladę?


Silikonową foremkę zamówiłam z dalekich Chin, czekałam na nią prawie dwa miesiące ale było warto. Jak do tej pory, chyba mój najlepszy chiński zakup.



Kotki robiłam już z czekolady mlecznej, gorzkiej i mleczno - gorzkiej. Wszystkie wersje pyszne, chociaż zastanawiam się czy tylko z gotowej tabliczki czekolady można robić takie kotki, czy też samemu można coś wytworzyć? :)



Z innych kocich rzeczy - mam też nowy koci zegarek. Wychodzi z niego że prawie każda godzina jest dobra na sen 😊


A kolejne kocie cudeńka pochodzą z charytatywnego bazarku Pomóż kotom z przytuliska u Pani Ani


To  koci pierścionek (oczywiście dla mnie, nie dla kota) Chociaż trzeba przyznać że Andrzejowi bardzo się podobał.


I pachnące kocie mydełka - są tak urocze że na prawdę szkoda ich użyć - póki co są ozdobą łazienki :) O innym kocim mydełku które już mam pisałam TUTAJ.


Kolejna edycja kociego bazarku już 10 sierpnia i już wiem że będą tam do nabycia różne piękne przedmioty - jakie możecie podejrzeć na przykład na profilu Obrazem w słowo, czyli u organizatorki całej akcji.


A na koniec, żeby nie było że kocie zakupy były tylko dla mnie - dla Andrzeja była cała paczka z zooplusa. Co prawda głownie żwirek, do tego kilka puszek karmy (i to nie byle jakiej bo o smaku kangura!) Paczka dotarła w ekspresowym tempie - bo czekaliśmy tylko jeden dzień!


Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Andrzej nad kangurkową karmą marudzi, ale o tym może innych razem - bo nie chce sobie psuć humoru przez tego mojego arystokratycznego marudę ;)


Pozdrawiamy gorąco (na prawdę gorąco - bo u nas wyjątkowo upalnie). Trzymajcie się!

31 lipca 2018

Lipiec #7

Lipiec się kończy. Za dziećmi już połowa wakacji, sezon urlopowy w pełni. A jak koniec miesiąc to czas na zdjęciowe podsumowanie tego, co w zdjęciach w telefonie. Tak jak w poprzednich miesiącach- w styczniu, w lutym, w marcu, w kwietniumaju i w czerwcu dziś pojawią się zdjęcia z telefonu, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego, przynajmniej na blogu. Bo część z nich pojawiała się już na facebooku lub instagramie.


Upały, burze - lato w tym roku daje w kość z temperaturą i pogodą.Andrzej, krótko mówiąc, wymęczony jest upałami. Są dni że nie ma ochoty na zabawę zupełnie, nawet wieczorem nie chce mu się biegać i skakać - ale wcale się nie dziwię.




O różnych porach dnia, rano i popołudniu leżał i tak jak wszyscy próbował nie dać się wysokiej temperaturze za oknem.
W ustawieniach aparatu coś mi się przestawiło, dlatego na zdjęciach widać datę i godzinę, nawet co do minuty :)




Wieczory tradycyjnie spędzał z nami na kanapie.



Ogólnie lipiec był bardzo upalny, ale trafiło się kilka deszczowych dni i chłodnych wieczorów, a ja jak na zmarzlucha przystało przełączyłam się na zestaw koc plus książka. Andrzej nie zawiódł i jako kot dołączył do tego.





To że kot leży na kanapie to normalne. A to że leży na stole również - chyba żadnego kociarza nie zdziwi widok kota na stole przy śniadaniu.



A jak na prawdziwego tygrysa przystało najlepiej smakuje skrzydełko - Andrzej radzi sobie z nimi znakomicie i przynajmniej raz w tygodniu takie skrzydełko musi schrupać. 


Potem, żeby spalić taką porcję kalorii Andrzej może pobiegać po schodach - ewentualnie na nich posiedzieć lub poleżeć ;) 



A co do schodów - zamontowaliśmy bramkę zabezpieczającą - i biedny Andrzej nie umie przez nią przejść... Na początku za każdym razem ja chciał wejść na górę to było miau, miau, miau - nawet w nocy i to kilka razy!


Na szczęście już znalazł na bramkę sposób - a raczej sposób jak ją ominąć, bo nie wiedzieć czemu na nią nie wskakuje. Zdjęcie trochę zamazane, ale tak to z telefonem bywa. W każdym razie Andrzej przechodzi od razu na schody i w nosie mam nasza barierkę ;) 


A w takich pięknych okolicznościach powstał ten zdjęciowy przegląd - mam nadzieję że dostrzeżecie w tle spacerującego Andrzeja :) 


Pozdrawiamy serdecznie!

26 lipca 2018

Tajemniczy czarny kot

Nie od dziś wiadomo, że koty to zwierzęta niezwykłe. Wiemy to my - współcześni kociarze, ale wiedzieli już też starożytni ludzie gdzie koty były traktowane jak bóstwa. W starożytnym Egipcie kot, bez względu na kolor sierści było czczony i chroniony - ale nie zawsze w naszej historii tak było. Ale dziś chciałabym się skupić na czarnym kocie i odkryć tajemnice czarnego kota :)


Mimo swojej "boskości" późniejsza przeszłość dla kotów, zwłaszcza dla kotów czarnych nie była łaskawa i lekka. W średniowieczu czarne koty zaczęły być łączone z czarną magią, diabłem i czarownicami. Koty w tamtych czasach nie raz stały się ofiarami ludzkiego okrucieństwa - by palone żywcem, zamurowywane,zrzucane z wieży...  A całą, nieraz bardzo trudną historię czarnego kota odkrywa Nathalie Semenuik w swojej książce "Tajemniczy czarny kot"


Książka to zbiór legend i historii, przepięknie ilustrowanych, które pojawiały się w wierzeniach ludzi na całym świecie na przestrzeni wieków. Autorka opowiada o znanych z historii postaciach które miały do czynienia z czarnym kotem, przytacza ciekawe legendy i historie oraz  wyjaśnia dlaczego czarny kot, właściwie do dziś, wzbudza tak wiele emocji i często bywa bohaterem przesądów.


Czy wiedzieliście na przykład, że Napoleon nienawidził kotów i to on stoi na za wprowadzeniem do Kodeksu Cywilnego artykułu który określa kota jako majątek ruchomy (a zostało to wycofane dopiero w 2014 roku - wtedy kot we Francji został uznany za żywe stworzenie zdolne do posiadania uczuć).


Są kraje w których czarny kot przynosi szczęście i zawsze oznacza dobrą wróżbę (np. w Szkocji). Jednak część ludzi nadal wierzy że czarny kot to zapowiedź jakiegoś nieszczęścia i pecha. O różnych przesądach, związanych z czarnym kotem, można właśnie przeczytać w tej książce.


Książka "Tajemniczy czarny kot" autorstwa francuskiej pisarki Nathalie Semenuik ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczej Alma- Press. Bardzo dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania książki. A jednocześnie - kto nie czytał, a lubi koty i historie - zachęcam do jej przeczytania. Andrzej, mimo że rudy - również poleca - koty, niezależnie od koloru sierści, muszą wspierać się i trzymać razem :)


19 lipca 2018

Kocio mi

Kto by nie chciał żyć jak kot? Podobno się da - jak już dowiem się to na pewno z Wami się to wiedzą podzielę. Bo przede mną lektura książki "Żyć jak kot" - czytał już ktoś z Was, warto?



Mam jeszcze drugą, kocią książkę do przeczytania - to "Tajemniczy czarny kot" autorstwa Nathalie Semenuik.


Już zabrałam się za czytanie, niebawem na blogu możecie spodziewać się recenzji.


A poza tym - długo nie mogłam się przekonać do zakupów prosto z Chin - do aliexpress i do wszystkich innych podobnych portali.. Wiem że cena nieraz śmiesznie niska, jakość też dobra, zadowoleni klienci i mnóstwo fajnych produktów, kocich i dla kotów też. Ale odstraszał mnie czas dostawy i chyba ogólnie ta chińska jakość ;) Chociaż nie raz mogłam się przekonać, że to wcale nie takie złe - mam zegarek od chińczyków, obudowę telefonu, magiczne gąbki i kilka innych rzeczy :)

Aż tu pewnego dnia sama uległam, na instagramie wyświetliła mi się jakaś reklama klinknęłam i po, bagatela, dwóch miesiącach czekania mam swoje małe kocie chińskie pierdółki


To foremka do ciastek w kształcie kota i podstawka (uchwyt) na telefon?


Jeszcze czekam na kocie silikonowe foremki i zegarek - ciekawa jestem kiedy będą. A tak Andrzej czekał, i czeka na listonosza z tymi paczuszkami. W sumie nawet podobnie do tej foremki na ciasteczka ;)


Pozdrawiamy ciepło - Andrzej lekko znudzony i senny, ale pogoda taka szalona aż nie dziwne że nawet kotu ciśnienia skacze - burza, upał, duchota, za chwilę zimno i deszcze - jak w karuzeli ;)