31 marca 2020

Marzec #3

Marzec... nareszcie się skończył. Chociaż kwiecień też nie zapowiada się lżej. Wiadomo o czym mowa...Ale jak koniec miesiąc to czas na małe, zdjęciowe podsumowanie. Poprzednie miesiące - czyli styczeń i luty również są na blogu.


Niestety, i Polskę dopadła epidemia koronawirusa. Liczne ograniczenia wpływają na każdego.
Teraz  #zostańwdomu dotyczy też i nas. Z jednej strony bardzo się cieszę że mogę zostać w domu (a nie wszyscy mogą - na przykład lekarze, pielęgniarki, kasjerzy..). Ale z drugiej strony... siedzę w domu z dziećmi! Do tego praca zdalna. Pisałam już o tym - mamy wesoło, chociaż to też jest śmiech przez łzy czasami 😂


Doceniam też to, że mam więcej czasu który mogę spędzić z kotami. Chociaż mam wrażenie że przy normalnej rutynie (tej zwykłej normalności) o wiele łatwiej było mi się zorganizować z blogiem, postami, zdjęciami... teraz wszystko stoi na głowie.


Wandzia i Andrzej też pewnie bywają zmęczeni ciągłym towarzystwem  - szczęście że mają swoje kryjówki i ulubione miejsca, gdzie mogą wypocząć w odosobnieniu.



Wandzia oczywiście korzysta z większej ilości osób w domu i wykorzystuje momenty, gdzie któreś rączki (nawet te najmniejsze) mogą ją głaskać i miziać pod bródką.



Pocieszające jest to że pogoda bywa coraz ładniejsza i prawdziwie wiosenna, więc ogródek to nasze ulubione miejsce.



Oprócz słońca, jak to w marcu bywa - był też śnieg. Niewielka ilość i tylko na chwilę - ale temperatura od razu spadła.



A jak u Was? Wiosna w powietrzu? Przysyłamy moc pozdrowień - trzymajcie się, bo czas na prawdę ciężki. Zdrowia dla wszystkich!


23 marca 2020

Kocie życie

Tak jak większość (mam nadzieje) spędzamy mnóstwo czasu w domu. Z kotami. A może raczej należałoby powiedzieć - obok kotów. 


Myślałam że jak będę w domu przez większość czasu będę miała mnóstwo czasu na robienie zdjęć, wymyślanie kreatywnych postów i zabaw dla kotów... ale okazuje się że ta kwarantanna oznacza że mam jeszcze mniej czasu niż zwykle. 


Niestety małe przedszkolaki w domu 24 godziny na dobę -  oznaczają istny huragan - więc blog i całe życie kotów w sieci musiało nieco zejść na dalszy plan.. Do tego dochodzi oczywiście praca zdalna i normalne domowe obowiązki - niezły kocioł 😅


Ale koty zdają się tym nie przejmować. Wandzia jest przeszczęśliwa bo może w ciągu dnia w dowolnym momencie zawsze znaleźć jakieś ręce do głaskania. Mają też zapewnioną pełną miskę w razie potrzeby i na bieżąco czystą kuwetę - pełna, całodobowa obsługa. 


Do tego oczywiście dużo drzemek i - w miarę możliwości - małe spacerki po ogródku. Jeszcze kilka dni temu była prawdziwa wiosenna pogoda, więc koty też skorzystały.  Teraz (pewnie tak jak i one) doceniam ten mały kawałek zieleni... 


Ciężki czas przed nami, nie chcę tutaj się rozpisywać, bo trochę chodzi o to by oderwać myśli od ciągłego myślenia o wirusie, epidemii i przymusowym siedzeniu w domu i ograniczaniu kontaktów z innymi.


Mam tylko nadzieję że to wszystko uda się rozsądnie pokonać i niebawem wróci normalność. Bo jednak na co dzień życie wygląda nieco inaczej i myślę że dotyczy to każdego.



Pozdrawiamy serdecznie i dużo sił i zdrowia życzymy! Uważajcie na siebie!



10 marca 2020

Marzec w pełni

Wiosna coraz bliżej - i to mnie cieszy. Nawet jak nie patrzyłabym w kalendarz, to po ilości i częstotliwości miauczenia Andrzeja i Wandzi żeby otworzyć drzwi na ogródek mogłabym się domyśleć... 


Bo zielona trawka (wciąż, mimo zimy...) im się przypomniała. I rano, tuż przed wyjściem do pracy, i po południu po powrocie (i to w pierwszej kolejności niż miauczenie o jedzenie!) chcą wychodzić. Zwykle na chwilę, bo jednak jeszcze chłodno, ale chociaż krótki "spacer" musi być. 



A to jeszcze lekko zimowy  Andrzej wieczorową porą.



Swoją drogą - bardzo mnie śmieszą te zdjęcia. Mimo że Andrzej tak ładnie pozował to ten niebieski psiak z tyłu najbardziej zwraca moją uwagę.Miałam go wycinać i kadrować zdjęcie - ale zostawiam - być może i Wam poprawi humor 😁





Pozdrawiamy serdecznie! I zdrowia życzę, zwłaszcza teraz gdy różne groźne wirusy krążą wokół.Trzymajcie się!



29 lutego 2020

Luty #2

W tym roku luty był dłuższy - wyjątkowy, bo raz za 4 lata mamy 29 lutego! Swoją drogę, znacie kogoś kto ma urodziny w taki wyjątkowy dzień?


A jak koniec miesiąca to tradycyjnie, na blogu czas na małe podsumowanie zdjęć z lutego. Jak w poprzednich miesiącach są to zdjęcia głownie z telefonu - takie chwile złapane na szybko. Styczniowy przegląd jest tutaj.


Luty, mimo że najkrótszy bardzo mi się dłużył! A wszystko przez różne wirusy i choroby. Niestety, przedszkolne katary i kaszle dopadły nas wszystkich (oprócz kotów, na szczęście).



Ale pogoda już coraz lepsza, coraz więcej słońca, więc tylko patrzeć i będzie wiosna - w końcu marzec za pasem!


Andrzej z Wandzią jak co wieczór razem spędzają czas - raz bliżej od siebie, raz dalej.



A budka, którą dostaliśmy do testowania w ramach plebiscytu Sfinksy ciągle w użyciu - jej recenzje możecie zobaczyć tutaj.


I wyjątkowe zdjęcie - bo ruch na moich kolanach jak  na marszałkowskiej 😉 Najpierw przespacerował się Andrzej, a potem wiadomo, przyszła Wandzia na swoją porcję głasków. Co prawda Andrzej pewnie w ten sposób dopominał się jedzenia i zwracał uwagę na siebie - ale zawsze to przeszedł przez kolana. 


I Andrzej król z pilotem - wiadomo, kto ma pilot, ten ma władzę.



Wygodnie mu?


Wandzia pomagała pisać posta:


I razem - takie wieczory lubię najbardziej.


Pozdrawiamy serdecznie! Oby marzec przyniósł nam wiosnę!




25 lutego 2020

Zdrowia!

Luty powoli się kończy - a to oznacza że marzec i wiosna już coraz bliżej. Dni też dłuższe, rano szybciej zaczyna się robić jasno, wieczory też dłuższe.


Przyznam, że czekam na wiosnę jak na wybawienie. Ostatnie tygodnie były dość ciężkie - niestety dopadły nas "przedszkolne" wirusy - kto ma lub miał do czynienia z małymi dziećmi to wie... Katar, kaszel, gorączka - i tak na zmianę, wszyscy, oprócz kotów.


Mówi się że koty mają moc terapeutyczną i dobrze działają na zdrowie - być może, bo już powoli wszyscy wracamy do zdrowia. Andrzej i Wandzia dzielnie nam towarzyszyli w każdy dzień, Wandzia pocieszająco dopominała się o głaski, a Andrzej przywoływał do porządku miaucząc na miską czy brudną kuwetą. Czyli - pośrednio, przyczynił się do powrotu do zdrowia 😁


Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej i żadne choróbska już nas nie dopadną. Wszyscy mówią, że to przez to że nie ma zimy i mrozu - i chyba coś w tym jest. Taka jesienna wiosna w środku kalendarzowej zimy - idealne warunki dla różnych wirusów grypopodobnych...


A teraz jeszcze wciąż słychać, ze wszystkich stron o koronowirusie - boicie się że dotrze do Polski?


Całe szczęście że wszystkie katary omijają koty - bo i Andrzej i Wandzia to kocie okazy zdrowia. I oby tak zostało!


Mam nadzieję, że u Was nieco lepiej pod względem chorób i samopoczucia.



Pozdrawiamy serdecznie i życzymy zdrowia!


19 lutego 2020

Koci koci... drapki. Plebiscyt Sfinksy

Dziś ostatnia nasza recenzja produktów testowanych w ramach Plebiscytu Sfinksy, czyli kartony, pudełka, budki drapaki, tekturowy tunel.... Brzmi jak koci raj? To nie koci raj, ale Koci Koci… Drapki czyli modułowy zestaw do zabawy i drapania dla kotów, wykonany z tektury falistej.


Mówiąc krótko - Koci, koci... drapki są to kocie kartonowe budki, z tekturowymi drapakami i pozostałymi elementami - jest tunel, pochylnia z drapakiem i mostek.


Na początek trochę informacji od personelu kota Waldemara, którzy stworzyli Koci koci...drapki.
Cały zestaw wykonany jest z ekologicznej, bezpiecznej tektury (klejonej klejem z atestem do kontaktu z żywnością!). Dzięki temu że jest to zestaw modułowy - pozwala na dowolne konfigurowanie i łączenie poszczególnych części, w zależności od tego jak dużo posiadamy miejsca i czego potrzebuje kot. Jak tekturowy drapak się zużyje, czy jeden z modułów będzie wymagał wymiany - bez problemu można go dokupić, bez konieczności kupowania całego zestawu.



Elementy drapaka są duże - komfortowe nawet dla większych kotów. Pojedyncza budka - to kostka wielkości 39 cm. Ta pochylnia z drapakiem - ma długość 73 cm (drapak na niej 70 cm) więc spokojnie kot może wyciągnąć łapki i ostrzyć pazurki. Tunel i mostek mają długość 60 cm. Całość zestawu - czyli kostka plus tunel/ mostek ma prawie 140 cm długości.



Oczywiście wielkość zestawu i jego elementów ma swoje plusy i minusy. Plus to wiadomo - komfort i wygoda kota, A minusy... no cóż, nie każdy w domu  czy mieszkaniu ma miejsce by postawić taki tekturowy kolos - nawet jeśli jest to raj dla kota!😅 Po Andrzeju i Wandzi zauważyłam też, że dobrze jest gdy cały zestaw nie stoi gdzieś wciśnięty pod ścianą, między szafki - wtedy jest mniej swobody do biegania i chowania się. U nas najlepsza zabawa była gdy drapak stał niemalże w przejściu, w korytarzu. Wtedy koty mogą swobodnie biegać i chodzić - z każdej strony, wzdłuż, wszerz - chować się i przeciągać. A ile razy prawie o ten drapak się wywróciłam wstając rano - nie zliczę 😂 Ale czego nie robi się dla kotów!


Plusem jest to, że w przypadku małego mieszkania czy małej ilość miejsca - można zamówić tylko część zestawu - np. jedną kostkę z drapakiem, lub dwie kostki i pochylnie z drapakiem. Kot też na pewno będzie szczęśliwy (w końcu to karton!) a zajmie to niewiele miejsca w domu.


W zestawie są kostki z okienkami (do kostek, zarówno na górę, jak i na dół mogą być tekturowe drapaki), jest mostek - do biegania i kocich drzemek w sam raz. Tunel ( my zamontowaliśmy na dole, ale może być odwrotnie - czyli tunel na górze, mostek na dole, może być też zestaw z dwoma tunelami czy dwoma mostkami). Tunel to świetna sprawa - bo super się sprawdza do zabawy z kotem, np. wędką. I jest pochylania - czyli ta zjeżdżalnia z drapakiem. Póki co i Andrzej, i Wandzia więcej korzystają z tych drapaków w kostkach - do pochylni powoli się przekonują, chociaż też ją drapią, bo widzę że są ślady pazurków na niej.


Cena za pojedynczą  kostkę z drapakiem - 75 zł, bez drapaka - 43 zł. Koszt tej pochylni i drapaka do niej to 60 zł. Generalnie każdy element ma swoją cenę, i każdy zestaw (np. kostka plus drapak plus pochylania, lub dwie kostki i pochylnia) również ma swoją ceną. Jak wyżej pisałam można to dowolnie składać i konfigurować - może mieć wieżę z kostek, z tunelem lub bez, jeden, dwa lub... trzy poziomy. Kostki z drapakiem lub bez. W razie zainteresowania polecam kontakt bezpośrednio ze sklepem - na stronie lub fb - bezpośrednio udzielą informacji i pomogą skonfigurować odpowiedni zestaw dla kota.


Przyznam szczerze - gdy zobaczyłam cenę za całość - w pierwszym momencie byłam w niezłym szoku. Nasz zestaw to koszt 300 zł...  Nie będę ukrywać że gdyby nie Plebiscyt Sfinksy i testowanie - nie kupiłabym takiego zestawu i kostek z drapakami. Pewnie w takiej cenie bardziej myślałabym o innym drapaku, półkach dla kotów czy legowisku.



Dlatego to dla mnie wydawała się najtrudniejsza recenzja - bo z jednej strony wielkie WOW. Super kartony, drapaki, budki do zabawy, chowania się i do spania. Spełnienie kocich marzeń. Ale ta cena... w końcu, jakby nie patrzeć to karton - tektura. Pudełka, nawet te najzwyklejsze, które koty uwielbiają są za darmo... dysonans okropny!



Ale po to właśnie jest testowanie by przekonać się czy produkt jest wart swojej ceny i czy rzeczywiście jest super. Ja, po tym czasie testowania mogę powiedzieć, że drapaki są na prawdę solidne, ładne i idealne dla kotów! To nie jest zwykłe tekturowe pudełko, z którego cieszą się koty. Tektura jest twarda, nie załamuje się (np. na tym mostku po którym biegają koty) i wygląda na wytrzymałą.


To nie są zwykłe kartony, które ktoś zrobił z pudełek i poskładał, a potem wyciął okienka (jak ja czasem robię ze zwykłych pudełek) 😂 Dlatego rozumiem, że wykonanie, precyzja, pomysł, jakość - kosztuje. Jest też niemal 100 % pewność że koty będą zainteresowane i nie będą to pieniądze wyrzucone na kolejny drapak/ budkę/ czy inną kocią zabawkę którą kot nie będzie zainteresowany. Lub będzie zainteresowany pudełkiem po niej. Być może to jest właśnie rozwiązanie moich dylematów odnośnie ceny - nawet najfajniejszy drapak z sizalowym sznurkiem drewniany czy pluszowy - nie będzie tak bardzo i tak bezwarunkowo kochany przez koty jak karton.


Im dłużej cały zestaw u nas jest,  tym bardziej jestem zachwycona pomysłem i wykonaniem - to jest KOCI RAJ. Wszystko to co kotom potrzeba i to co koty lubią - w jednym miejscu. Jestem przekonana, że nie ma na świecie kota, który nie skusiłby się na wejście do budki, na podrapanie i podgryzanie kartonów i na zabawę w tunelu. Pomysł i wykonanie zasługuje na duże brawa. Do tego elementy zestawu są na prawdę dobrej jakości i wytrzymałe - nie drą się, nie kruszą, nie strzepią - nawet przy dość intensywnym drapaniu przez dwa koty.


Do tego coś na punkcie czego zwariował Andrzej. Czyli kocia mięta. To kozłek lekarski, czyli waleriana - Andrzejowi zupełnie zawróciła w głowie. O ile na kocimiętkę jest oporny, tak na walerianę... Działo się dużo!




Składanie zestawu jest proste i dość intuicyjne - chociaż nie ukrywam że była potrzebna instrukcja.  Nie potrzeba kleju - całość polega na zaginaniu kartonów w odpowiednie miejsca. Mogłabym powiedzieć że jest nawet dziecinnie proste - ale składanie w towarzystwie dwóch kotów i dwójki dzieci było niezłą zabawą i trwało nieco dłużej niż powinno. 


Na szczęście  - Andrzej dość szybko odpłynął na drapakach po dawce kociej mięty. Wandzia za to  zajęła miejsce w pierwszej złożonej kostce i spokojnie obserwowała co się działo. 





Póki co cały zestaw u nas stoi i jest intensywnie użytkowany przez koty. I do zabawy Andrzej i Wandzi (nad ranem - tak o 4 - 5 rano zabawa jest najlepsza... i najgłośniejsza). I do zabawy z kotami - tu świetnie sprawdza się tunel i małe okienka. I do spania w kostkach też, i do drapania. Czyli w 100% spełnia swoją rolę.



W każdym razie - jeśli macie dużo miejsca w domu - to polecam z całego serca. Koty Wam za to podziękują. A my bardzo dziękujemy za możliwość przetestowania Koci koci... drapków. Produkt na prawdę wart uwagi i cieszę się że z nami zostanie.Zachęcam też do głosowanie w Plebiscycie Sfinksy ( na koci koci drapki też).