15 stycznia 2019

Zimowy Andrzej

Styczeń do tej pory wyjątkowo zimowy w tym roku. Było dużo śniegu, był też mróz. i było pięknie biało. 


Andrzejowi kilka razy zdarzyło się "pospacerować" po śniegu. Trochę trudno to spacerowaniem nazwać, raczej taki szybki patrol, bo zimno w łapki 😅


W każdym razie, i na balkonie, i na ogródki ślady łapek Andrzeja były.


Nie spacerował długo, to było dosłownie kilka minut, a łapki stawiał tak niesamowicie delikatnie i ostrożnie, że stwierdziłam że śnieg to nie może być nic przyjemnego dla kocich łapek. Przynajmniej jeśli chodzi o Andrzeja, do tego prawie po każdym kroku otrzepywał łapki...


Mimo że śnieg mu chyba nie pasował, to i tak co chwila chciał wyjść. A to stał pod drzwiami balkonowymi, a to miauczał żeby otworzyć mu drzwi na ogródek... 😏



Teraz co prawda już wszystko się roztopiło, a jak dla mnie śnieg może nie wracać 😅 Nacieszyłam oczy śniegiem i zimą. Do tego był bałwan, sanki, orły na śniegu i inne śniegowe atrakcje dla dzieci i przy okazji dla mnie. Andrzej też zimy zasmakował, więc teraz nic innego nie pozostaje jak wyczekiwać na wiosnę 😋



A po  zimowych spacerach czas oczywiście na jedzenie - jak zwykle bardzo proszącym wzrokiem, któremu nie potrafię odmówić. Ostatnio Andrzej sprawdza się jako tester, o czym donoszę tutaj na blogu w recenzjach, i co chwila próbuje różnych nowości. A testowanie i próbowanie nowych karm to jest to co wybredne tygryski lubią najbardziej.


Odpoczynek i drzemki w różnych ciekawych miejscach są też na porządku dziennym.


Na zabawę naturalnie też czas się znajduje - czyli codzienne, nieco nudne życie domowego tygrysa.


Pozdrawiamy serdecznie!

14 stycznia 2019

Dingo - Plebiscyt Sfinksy

Wiecie co koty,oprócz karmy lubią najbardziej? Zabawki! A testowanie zabawek to świetna zabawa i dla kota, i dla opiekuna. Tym razem, w ramach plebiscytu Sfinksy mieliśmy okazję przetestować zabawki dla kota - czyli kolorowe wędki i myszki od sklepu Dingo


Jeśli chodzi o myszki to są dwie - kolorowe, miękkie, lekkie i bardzo sympatyczne. Z piórkowymi ogonkami, dzwoneczkami i dodatkiem kocimiętki. Czyli coś co koty lubią najbardziej. Ale Andrzej jest niestety leniwy i nie lubi bawić się sam.


Były chwile że z nudów, przechodząc obok, przesunął jedną czy drugą mysz, trącił łapką, nosem - ale w porównaniu do wędek myszki przegrały... Jak mu rzuciłam myszką, to owszem pobiegł za nią, ale to tyle 😂Potem znowu musiałam podejść i rzucić, i on znowu pobiegł i tak w kółko.. ;) Można powiedzieć że takie prawie aportowanie.. ale prawie robi różnicę😃.


Za to wędki przetestowaliśmy bardzo dokładnie. Było skakanie, bieganie, gryzienie i łapanie pazurkami. Było polowanie na wędkę zza firanki, na schodach, na łóżku, na krześle i grzejniku. Andrzej gryzł piórka, szarpał pazurkami i skakał jak młody kociak!


Co nie zmienia faktu że Andrzej to leniwiec - lubi pobiegać ale tak tylko chwilę - potem się kładzie i macha łapami pacając wędkę. Ale bez względu na sposób zabawy, trzeba przyznać, że Andrzej mocno angażował się w testowanie. Ja wymiękałam pierwsza od niego 😂




Wędki, jak to wędki, są na plastikowej rączce, z długim sznurkiem, zakończone pluszową zabawką z piórkami i dzwoneczkiem. Jest wersja z piłką i piórkami (taka) i wędka z ogonkiem i piórkami (tu).



Jest też  wędka (a raczej patyk z piórkami) ma piórka, kolorowe wstążeczki, dzwoneczek i jest z kocimiętką.


Niby zwykła zabawka, nic szczególnego, ale sprawiła wiele radości, bo jednak upolowanie różowych piórek to był dla Andrzeja cel najwyższy. Wydaje mi się nawet, że to chyba najbardziej ulubiona zabawka - może dlatego że ręka opiekuna jest najbliżej i najwięcej ją trzeba się namachać 😂 W każdym razie chyba najwięcej zabawy było (i jest) właśnie z piórkowym patykiem.  







Oczywiście, z dwiema pozostałymi wędkami też było mnóstwo zabawy. Ja z kolei najbardziej lubię właśnie takie wędki, z długim sznurkiem. Wiadomo,nimi trzeba trochę pomachać, ale czego się nie robi dla kota! Zwłaszcza jak kot skacze tak szybko i wysoko jak te piórka na końcu, a potem zmęczony zabawą odpoczywa. Instynkt łowiecki z pewnością zaspokojony, dbanie o formę również zapewnione. A wiadomo, że zabawa dla kota to ważna rzecz.


Ze swojej strony muszę powiedzieć że wędki są bardzo ładne (i kolorowe - nie sposób ich zgubić), wytrzymałe - patyczki się nie połamały, piórka też jakoś specjalnie się nie gubią (jeśli już to minimalnie, jak Andrzej się bardzo postarał). A w porównaniu do innych zabawek z piórkami, które mieliśmy te są wyjątkowo trwałe i w całości (aż sama się dziwię że piórka nadal są i mają się wyśmienicie).





Bardzo dziękujemy sklepowi Dingo za możliwość przetestowania zabawek.
A Was zachęcam do śledzenia strony Plebiscytu Sfinksy - tutaj. Tam pojawią się recenzje zabawek od pozostałych kocich testerów, jak również recenzje innych produktów. 


8 stycznia 2019

Dolina Noteci - Zwierzakowo

Przed świętami dostaliśmy paczkę od sklepu zwierzakowo.pl. W paczce był drapak dla kota o którym już pisałam TUTAJ a także 10 puszek karmy:


Do tej pory karmy "Dolina Noteci" Andrzej nie miał okazji jeść - chociaż przyznam że zawsze kusiło mnie żeby ją kupić. Do przetestowania zdecydowałam się na wariant Allergy. Jest to karma dla kota z objawami alergii lub nietolerancji pokarmowej na różne rodzaje białek. Co prawda ja nie wiem czy Andrzej jest kotem- alergikiem, ale na pewno ma bardzo wrażliwy żołądek ( a może po prostu jest wybredny?)
           

W każdym razie, jest wiele karm po których wymiotuje - tzn. zwraca je niemal bezpośrednio po zjedzeniu. A zjada ze smakiem - tak jest np. z karmą Animonda,, Mac's, GranataPet, Smilla, Grau... ogólnie wiele karm już jadł (nawet tych polecanych i zdrowych dla kota) i wiele z nich po prostu nie toleruje. Są też karmy, których nie zjada w ogóle - tzn wącha, spróbuje a potem zakopuje obok miski i nie zjada, nawet jak ma być głodny - ale to już jest pewnie takie marudzenie wybrednego kota. 



To tak tytułem wstępu, czemu właśnie karma dla kota z serii allergy. A na początek trochę informacji o samej karmie od producenta: 


Jest to karma przeznaczona jest dla kotów dorosłych wszystkich ras z objawami alergii lub nietolerancji pokarmowej. Dzięki odpowiedniemu doborowi surowców zawartość składników odżywczych pokrywa specyficzne wymagania żywieniowe kotów wykazujących objawy alergii pokarmowej na różne rodzaje białek.


Skład: kurczak 60% (żołądki, wątroba, serca, mięso), rosół, skrobia ziemniaczana, substancje mineralne, olej lniany, olej z łososia, nasiona babki płesznik, drożdże piwne suszone, fruktooligosacgarydy, jukka Mojave.
Składniki analityczne: białko - 10%, oleje i tłuszcze surowe - 6%, popiół surowy - 1,5%, włókno surowe - 1%, skrobia - 3% wilgotność - 78%, wapń - 0,25%, fosfor - 0,22%

Dodatki: Witamina D3 - 450 IU, Witamina E (octan dl-alfa-tokoferylu) - 40 mg, Witamina C (kwas askrobiowy) - 1000 mg, Cynk (tlenek cynku, uwodniony chelat aminokwasowy cynku) - 49,5 mg, Mangan (tlenek manganu) - 2 mg, Miedź (siarczan miedzi pięciowodny) - 0,4 mg, Jod (granulowany jodan wapnia) - 0,3 mg, Selen (organiczny wytwarzany przez szczep Saccharomyces cerevisiae CNCM I-3060) - 0,01 mg, Tauryna - 800 mg.




Karma ma postać mielonki i pachnie bardzo ładnie. Andrzej zainteresował się już samymi puszkami (dobrze wie, że jak jest puszka to musi być jedzenie) a jak tylko otworzyłam to dobrał się i jadł ze smakiem, prosto z opakowania. Do tego zero zwrotów czy innych problemów.


Jak dla mnie idealnie - bo jeśli co druga karma dla kota (a nawet częściej jest zwracana), a wiele zakupionych karm po prostu musiałam oddać lub wyrzucić to cieszy, gdy karma smakuje i się przyjmuje! 😊



A Wy znacie karmę Dolina Noteci? Wasze koty jedzą, lubią?


A znacie sklep zwierzakowo, robicie tam zakupy? Ja kiedyś o nim słyszałam, ale do tej pory nie robiłam zakupów. Myślę, że to się zmieni niebawem, bo chcę zamówić Andrzejowi inne warianty Doliny Noteci na spróbowanie. Co ważne, to polski sklep, z polskim kapitałem, zatrudnia ok. 10 osób i współpracuje z wieloma krajowymi firmami - więc myślę że warto tam też robić zakupy - a przy okazji wspierać rodzimy rynek. W końcu w dzisiejszych czasach patriotyzm może też przejawiać się w ten sposób 😃




Bardzo dziękujemy sklepowi zwierzakowo za możliwość przetestowania karmy. Andrzejowi bardzo posmakowała. Jak już wspomniałam, myślę że zamówię na próbę kilka zwykłych puszek Doliny Noteci i na pewno dam znać jak będą smakować Andrzejowi (mam nadzieję że polubi) bo przyda mu się urozmaicenie diety, karmy i smaków.

4 stycznia 2019

Żwirek Indikator - plebiscyt Sfinksy

Jak pewnie wiecie, Andrzej jest ambasadorem w ramach plebiscytu Sfinksy i zajmuje się testowaniem różnym produktów. Do tej pory testowaliśmy już karmę Empire, żwirek Aristocat i preparat OdorGone.


Tym razem do testowania dostaliśmy produkty firmy Husse. W paczce była karma mokra i sucha, żwirek oraz miska i torba (czyli też coś dla mnie).


O testowanej karmie przygotuję osobną recenzję, a dziś chciałabym skupić się na żwirku. Bo to nie jest zwykły żwirek, ale żwirek ze wskaźnikiem białka w moczu- żwirek Indikator. 
                                      

JAK DZIAŁA WSKAŹNIK BIAŁKA W MOCZU?

  • Jeśli w przeciągu 30 minut od oddania moczu żółte cząsteczki żwirku zmienią kolor na niebieski, może to oznaczać, że Twój kot cierpi na choroby układu moczowego. Jeśli sytuacja utrzymuje się przez tydzień należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem weterynarii.
  • Żółte cząsteczki w żwirku, to nietoksyczny i całkowicie bezpieczny składnik, który pomaga wykryć białkomocz u kota.


OK!

UWAGA

ALARM!





 Nie będę Wam pokazywała zasikanych bryłek, ale wychodzi na to że Andrzej jest zdrów jak ryba. Te zasikane cząsteczki które miały zmienić kolor w przypadku infekcji, pozostały żółte, czyli wskaźnik nie wykazał u Andrzeja żadnej infekcji.


Oczywiście w przypadku infekcji żwirek nie zastąpi wizyty u weterynarza i badania moczu (i związanych z tym łapaniem siuśków) - ale na pewno nas zaalarmuje się coś się dzieje. Kot nie zawsze od razu pokaże że coś mu dolega. A żwirek (dokładnie to krzemionkowy wskaźnik białka) będzie takim sygnałem ostrzegawczym, że trzeba odwiedzić weterynarza. 


Andrzej na początku zapoznał się ze żwirkiem, chodził, wąchał - ale dosyć szybko zaakceptował zmianę w kuwecie. Żwirek jest o wiele drobniejszy od żwirków naturalnych, których używamy na co dzień. To typowy żwirek bentonitowy, dosyć drobny - nieco grubszy piasek z większymi, krzemionkowymi drobinkami.


Co ważne, żwirek bardzo dobrze się zbryla (nie ma nawet porównania do bryłek ze żwirku naturalnego) ale też nie można go utylizować w toalecie. Jest to nieco mniej wygodne niż w przypadku żwirków naturalnych (a do takich jestem przyzwyczajona) ale nie stanowi żadnego problemu. Jeżeli ktoś używa bentonitu to jest to normalne, a ja tę drobną niedogodność w pełni akceptuje, bo jednak żwirek Indikator spełnia też zupełnie inną funkcję - chodzi przecież o zdrowie kota, a nie tylko wygodę w czyszczeniu kuwety 😉 Żwirek też bardzo dobrze pochłania zapachy - formułą aktywnego węgla pochłania związki organiczne zawarte w odchodach kotów, co pozwala na kontrolę nieprzyjemnego zapachu. Do tego dodatek tymianku nadaje właściwości antyseptyczne i dezynfekujące. Pod względem higieny, zapachu i utrzymania czystości w kuwecie pod tym względem żwirek jest idealny.



Jak już wspomniałam, żwirek jest dosyć drobny (a więc i lekki) więc łatwo się wysypuje (przynajmniej z naszej małej, odkrytej kuwety). Andrzej dosyć mocno "sprząta" po sobie jak już z kuwety skorzysta, więc miałam sporo zamiatania. Mimo że bardzo nie lubię tego w żwirkach że "plączą" się pod stopami i są wysypane, w przypadku tego żwirku znowu przymykam oko. Zwłaszcza, że w przypadku zdrowego kota, bez nawracających problemów z układem moczowym nie musi być to żwirek na co dzień.


Wydaje mi się że raz na jakiś czas (nawet w przypadku gdy na co dzień używamy zupełnie innych rodzajów żwirków) warto kupić i "przetestować" żwirek Indikator na swoim kocie, nawet jest to wskazane. Taka domowa obserwacja zdrowia pupila.



Trochę się też zastanawiam co wtedy jak z kuwety ze żwirkiem korzysta więcej niż jeden kot a wskaźnik zmieni kolor na wskazujący infekcję... Ale myślę że każdy właściciel kotów na tyle zna swoje koty, że bez problemu wskaże tego który wizyty u weterynarza potrzebuje. A jak nie to wszyscy przy okazji zostaną przebadani, a główny zainteresowany (czyli ten chory) wyleczony😊. Tak czy inaczej warto -  w końcu zdrowie jest najważniejsze.


Bardzo dziękujemy firmie Husse za możliwość przetestowania żwirku ( i przy okazji za przebadanie Andrzeja - można chyba tak powiedzieć ). A Was zachęcam do śledzenia strony Plebiscytu Sfinksy - tutaj. Tam pojawią się recenzje żwirku od pozostałych kocich testerów, jak również recenzje innych produktów.  


A na koniec bonus 😂 czyli Andrzej pełnoprawnie korzystający ze żwirku - mam nadzieję że się nie obrazi, ale w końcu kot jaki jest każdy widzi 😅