20 marca 2017

Wiosna?

Dziś od rana wszędzie trąbią że pierwszy dzień wiosny! Ale co to za wiosna jak za oknem rano był śnieg! U Was też?



Co prawda bardzo szybko zniknął, no ale mimo wszystko - nie takiego pożegnania zimy się spodziewałam. Dobrze że to tylko pierwszy dzień wiosny astronomicznej. Jutro wiosna ma jeszcze jedną szansę na udany start - bo zacznie się wiosna kalendarzowa.



Razem z Andrzejem lekko zdegustowanym tym falstartem wiosny czekamy na jutro. Oby razem z kalendarzem wystartowała tak wiosna prawdziwa, w pogodzie. Czyli ciepło, słonecznie i przyjemnie.


Ja już bardzo na to czekam, Andrzej też. Dość mam ciągłych chorób i przeziębień! Ostatnio mały Tymek chorował - a tak zajmował i opiekował się nim Andrzej:


A tak swoją drogą - Andrzej zrobił się ostatnio bardziej "rodzinny" i opiekuńczy właśnie. Po za takim dzikimi chwilami szaleństwa gdzie skacze, biega, miauczy to robi się coraz bardziej stateczny i... leniwy? 😁

Mam nadzieję że mnie też tak zacznie leczyć swoją obecnością, bo czuje że i mnie teraz zaczyna coś rozkładać...



Liczę że to tylko chwilowe i minie szybko tak jak się zaczęło. I swoje powinna zrobić wiosna... więc niech szybko nadchodzi. Jak pogoda będzie ładna to żadne choróbska nam nie straszne, a i więcej energii do wszystkiego się przyda!



Trzymajcie się ciepło! Pozdrawiamy serdecznie!



15 marca 2017

Andrzej i Andrzej i jeszcze kilka Andrzejów

Czasem w życiu jest tak że ktoś na Ciebie czeka i jest stworzony tylko dla Ciebie. O tym przekonał się też Andrzej. Pozwólcie że Wam kogoś przedstawię. Oto elegancki kotek - też Andrzej. Ma satynową wstążkę, broszkę, filc i co ciekawe - pachnący brzuszek.

Elegancki Andrzej od Obrazem w słowo

Ten niezwykłej urody Kotulanek  nabyłam od Darii z Obrazem w słowo. Bo to ona wytwarza te sympatyczne cudeńka. Kotulanków jest i będzie więcej - jest Kitek, Mimi, Asza i wszystkie szukają swoich właścicieli. Można (do czego zachęcam z całego serca) nabyć je na Wiosennym Bazarku, o którym też pisałam w poprzednim poście. Kto jeszcze nie zajrzał - to zapraszam - jeszcze nic straconego, bo bazarek trwa do 30 marca 😊

Kotulanki
Kotulanki, jak wszystkie inne rzeczy na bazarku mają magiczną moc - pomagają kotom.


Cmok, cmok na powitanie ;) 
Andrzej swoim nowym eleganckim kolegą jest zachwycony. Najpierw długo chodził wokół, wąchał i się ocierał - wiadomo jak to kot - musiał dokładnie poznać i oznaczyć że teraz przybysz należy do niego.


A Kotulanek - Andrzej jest na prawdę piękny - ja z miejsca się zakochałam w jego uśmiechniętej buźce.



Ale to jeszcze nie wszystko. Nie tylko piękny Kotulanek nas zachwycił. Dostaliśmy jeszcze coś absolutnie wyjątkowego i niespotykanego. Coś o czym nigdy nawet nie myślałam - bo kto sobie wyobraża że mógłby mieć świecznik i świeczkę z wizerunkiem własnego kota?


A mamy - najprawdziwszy i najpiękniejszy świecznik z którego patrzy na mnie nikt inny jak mój Andrzej! 💕


Świecznik robiony własnoręcznie przed Darię (nieustannie podziwiam ją i ludzi, którzy potrafią robić takie cuda). Ja jestem kompletnym beztalenciem w tej kwestii, więc tym bardziej zachwycają mnie takie rękodzieła.


A do świecznika mamy też świeczkę - oczywiście też z Rudym Kotem Andrzejem!


O takich kocich gadżetach, ze swoim kotem można tylko marzyć. A marzenia się spełniają - więc mam! 💗


Na dnie świeczki i świecznika jest nawet nasze logo 😃


Bardzo zachęcam Was do zajrzenia na Wiosenny Bazarek "Pomóż ponad 30 kotom u Pani Ani z przytuliska" pod tym linkiem. 

Wiosenny bazarek
Tam właśnie można kupić takie świeczki i świeczniki (no może niekoniecznie z Rudym Kotem Andrzejem) ale też piękne, wspomniane Kotulanki, bransoletki i wiele więcej. A przede wszystkim można pomóc kotom i wspomóc Darię w jej pomaganiu (a to zawsze warto robić!). 
Zapraszam do śledzenia strony Obrazem w słowo i bazarkowej grupy - kto jeszcze nie kliknął - zachęcam! 😊

11 marca 2017

TuńczykoweLove

Ulubionym (a na pewno z jednym najbardziej lubianych) "przysmaków" Andrzeja jest tuńczyk. Co ciekawe to jest nasz tuńczyk - zwykły, kupowany dla ludzi. 


7 marca 2017

1 marca 2017

Marzec

Dziś czas na kolejną kartkę z naszego kolorowego kalendarza Kotomalunki 2017. Mam nadzieje że taki właśnie będzie marzec - zielony i bardzo wiosenny.


A tak swoją droga pamiętam że dopiero co pokazywałam Wam nasz kolorowy luty a tu już mamy marzec! Mam wrażenie że ten rok dopiero co się rozpoczął, a już zaczął się trzeci miesiąc! Nie wiem co się dzieje z czasem że ucieka aż tak szybko!


Tydzień leci za tygodniem, ledwie co zaczyna się poniedziałkiem i zawsze myślę sobie "oby do piątku, oby do weekendu" a nie zdążę się obejrzeć a już jest piątek, szybko mija sobota, niedziela i znowu się zaczyna...


Tyle rzeczy mam ciągle w planach, tych blogowych też, ale zupełnie mi brak czasu na ich realizację... Mam nadzieję że wraz z przyjściem wiosny, jak już dzień będzie dłuższy to i czas mi się wydłuży albo zacznie płynąć wolniej.


Pewnie większość z Was też to odczuwa - chyba że macie jakieś magiczne sposoby jak rozciągnąć czas i jak sprawić by go zawsze było przynajmniej wystarczająco? 😉


Bo Andrzej upływającym czasem i szybko mijającymi dniami przejmować się nie musi - chociaż na pewno rozróżnia dni wolne od tych w których jego ludzie muszą wędrować do pracy. 



Pozdrawiamy Was serdecznie i życzymy dużo wolnego czasu oraz tego żeby marzec przyniósł nam piękną wiosnę! 

23 lutego 2017

Benek - nasze wrażenia

Jakiś czas temu pisałam że zamówiłam na próbę małe opakowanie  żwirku Super Benek Corn Cat - żeby przekonać się czy jest tak samo dobry/ lepszy/ gorszy niż stosowany przez nas do tej pory Cats Best Eco Plus.
Benek Super CornCat Natural

Nowy żwirek Andrzej zaakceptował bez żadnego ale. Już w momencie jak nasypywałam żwirek do kuwety to pchał się żeby koniecznie z niego skorzystać. Zupełnie niepotrzebnie miałam obawy że może coś nie będzie mu pasować. Dlatego wzięłam tylko małe opakowanie, a główne zapasy to nadal drewniany Cats Best. 





Małe opakowanie, czyli 7 litrowe wystarczyło dla Andrzeja na ponad miesiąc (ok. 6-7 tygodni).
Andrzej nie jest wybrednym kotem jeśli chodzi o ilość żwirku w kuwecie, więc zarówno jak ma tego żwirku dużo, jak i prawie na samym dnie - korzysta tak samo chętnie. Zawsze jedynie pilnuję żeby było czysto i w miarę na bieżąco wyrzucam to co wytworzy.



Pisałam już o tym że używamy żwirku Cats Best eco Plus i do niego porównam kukurydzianego Benka. Oba żwirki, mają, jak dla mnie podstawową zaletę - są naturalne, biodegradowalne czyli można jest wrzucać do toalety. Dla mnie jest to bardzo wygodne i tak na prawdę żadnego żwirku którego nie można zutylizować w toalecie od dłuższego czasu nie używaliśmy i nie wiem czy po raz kolejny do takiego się przekonam (oczywiście tego nie wykluczam, ale póki co to zwycięża wygoda, zwłaszcza że kuwetę mamy w łazience).



Ale przejdźmy do konkretów.

-  Benek roznosi się o wiele mniej niż CBE+ - właściwie żwirku w innych pomieszczeniach jak łazienka nie ma i nie było ( ideał? 😉);
- wydaje mi się, że jest znacznie cięższy od CBE+, swoim wyglądem i waga przypomina mi bentonitowy żwirek  (myślę że to jest głównie powód dlaczego prawie wcale się nie roznosi - nie jest tak lekki jak drewniany, mniej się przyczepia do łapek i w efekcie mniej roznosi);
- ładnie się zbryla (nie wiem czy nie lepiej niż CBE+), bryłki się nie nie rozapadają - chociaż pod tym względem żadnemu z nich nie mogę nic zarzucić;

Ale żeby nie było że Benek nie ma wad -  na dnie zostaje taki miał i żwirek się pyli (ale nie bardzo, po prostu jest to zauważalne). Oczywiście Andrzej co nieco z kuwety potrafi wysypać jak zakopuje - a jak już się żwirek wysypie i rozdepcze - to jest pyłek trudny do zamiatania, co dało się zauważyć na dywaniku, który mamy pod kuwetą.
Nie wiem jak z tym pyleniem i miałem byłoby w przypadku większego opakowania - przypuszczam że na dnie zostaje pyłek- tak przynajmniej sporo osób które korzystają czy korzystały z Benka pisało w różnych opiniach.


Jednak po kilku tygodniach z Benkiem wróciliśmy do Cats Best - i do ton żwirku absolutnie wszędzie...I tak jeszcze będzie dłuższy czas - bo mamy całkiem duże zapasy CBE+ - 40 litrowe opakowanie.


Tak porównując - Cats Best na pewno ładniej pachnie (w końcu to żwirek drewniany) i mam wrażenie że jednak lepiej wchłania "zapachy".


Ale szczerze mówiąc - zastanawiam się czy po wykorzystaniu naszego zapasu CBE nie przerzucimy się na Benka. Na pewno zechcę spróbować jak będzie z większym opakowaniem - czy ten nieszczęsny pyłek o którym niektórzy wspominają bardzo będzie przeszkadzał (i czy będzie).


Benek ma też jeszcze jedną zaletę - która mnie do niego przekonuje. Jest to polski produkt, polskiego producenta - a wychodzę z założenia że tam gdzie można to warto wspierać naszych😊

A Wy macie jakieś doświadczenia z Benkiem, raczej polecacie czy odradzacie?



I na koniec wspomnę jeszcze że żwirek Benek testowaliśmy we własnym zakresie, bez żadnej współpracy - po prostu uznałam że naszymi wrażeniami na kocim blogu wypada się podzielić, może ktoś z doświadczeń żwirkowych Andrzeja skorzysta, a i nam pomogą Wasze opinie.




17 lutego 2017

Światowy Dzień Kota 2017

Bo koty są dobre na wszystko:
na wszystko co życie nam niesie,
bo koty, to czułość i bliskość 
na wiosnę, na lato, na jesień.
( F. Klimek Koty, kotki i kocięta) 


Dziś z okazji Światowego Dnia Kota (kolejnego, który mogę świętować z własnym kotem) wszystkim mruczącym tygryskom - życzymy wszystkiego najlepszego!


A o tym czego można życzyć kotom lepiej nie powiem, niż sam Franciszek Klimek:


Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,
w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.
A jeśli ci się uda

pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę

i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,

to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.


A na koniec powtórzę życzenie z ubiegłego roku - dla tych co kota nie mają - życzę kota na punkcie kota! ;) Tak żeby w następnym roku świętujących właścicieli kotów było jeszcze więcej!

15 lutego 2017

Dobre wiadomości

Tu jeszcze się nie chwaliłam, ale może część z Was już widziała radosne nowiny na instagramie lub naszym facebooku: otóż Andrzej został dumnym ojcem chrzestnym maleńkich mieczyków 😊


Rybek nie ma dużo, i nie ma to nic wspólnego z profesjonalną hodowlą i rozmnażaniem rybek w akwarium, ale jest radość. Mam nadzieję że chociaż części uda się przeżyć i urosnąć.



Z innych dobrych rzeczy - nie wiem jak Wy ale ja już powoli zaczynam wyczuwać wiosnę. Rano robi się coraz wcześniej jasno (już nie jadę do pracy w zupełnych ciemnościach, jak do tej pory) no i coraz częściej pojawia się słońce.


A jak jest słońce to Andrzej coraz bardziej szaleje, ma więcej energii i ciągle chce wychodzić na balkon. A że jest jeszcze dosyć zimno, to nawet jak wyjdzie to za minutę chce wracać i tak w kółko...



Pozdrawiamy Was ciepło i życzymy szybkiej wiosny i ciepła! :)