20 czerwca 2018

Podglądany

 Mialam napisać podejrzany, ale to zabrzmiałoby nieco groźnie, dlatego dziś mamy podglądanego Andrzeja.


Oczywiście nie w jakiejś tajemniczej czy osobistej sytuacji 😉 nawet nie jest to podglądanie ukradkiem przez dziurkę od klucza, tylko calkiem jawne podglądanie wypoczywającego kota w pudelku.


A

Andrzej niewiele sobie rovi z tego podglądania, przyzwyczaił sie do tego ze jest śledzony aparatem 😉


Tak Andrzej wypoczywa w pudelku, a tak bez:


Po pozycji widac jaką mamy pogodę... Pewnie jak wszędzie - upalne lato w tym roku zawitało wyjątkowo wcześnie.


Pozdrawiamy upalnie i gorąco... Ufff!

12 czerwca 2018

Lato, lato wszędzie

Niby jeszcze do kalendarzowego lata chwila, ale w pogodzie lato w pełni. I to takie upalne, że czasem chciałoby sie powiedziec dość!


Chyba nam się klimat zmienił na taki bez wiosny? Jakieś tropikalne lato, burze, chłodniejszy dzień i znowu 30 stopni, słońce, burza... A to dopiero maj i początek czerwca!


Ze mnie jest raczej słaby meteorolog, ale tak jak i Andrzej mam dość za wysokich temperatur. Ale niestety narzekanie na pogode jest bezcelowe, chyba po prostu pozostaje nam się przyzwycziac do tropikalnych pór roku 😊






Miałam nie wspominać o tym na blogu, bo cala akcja jest na Instagramie i facebooku, ale może ktoś z Was przy okazji zechce też pomóc


Chodzi o akcje Viva Karma z kosmetykami AA Vegan.

Jak gdzieś przy okazji spotkacie kosmetyki z serii AA Vegan to wystarczy na FB wrzucić z nimi zdjęcie i oznaczyć je hashtagami #AAVivaKarma i #AAVegan. Każde takie zdjęcie to 5 zł na schronisko w Korabiewicach. Niby niewiele a jak takich zdjęć będą miliony, tysiące.... Wiadomo, że są inne, o wiele bardziej bezpośrednie formy pomocy potrzebującym zwierzakom, ale taka pomoc przy okazji (a kosmetyków używa pewnie każda z nas... 😉) też jest fajna.




Więcej o akcji Viva Karma na stronie www.kosmetykiaa/vivakarma. Z kosmetykow mozna wybrac coś dla siebie, ja akurat dostałam krem, maseczkę, peeling do ciała i podklad, ale widziałam w Rossmanie ze jest ich calkiem dużo. I  co ważne zadne zwierzę nie cierpi przy ich produkcji, wiec warto spróbować.


Andrzej, jak to można bylo przewidzieć, najbardziej zainteresował sie pudełkiem i chrupkami (prezent dla niego też był.. - co tam jakieś kremy, maseczki i peelingi, pfff... 😉


Pozdrawiamy!

5 czerwca 2018

Co w kuwecie piszczy

Jak sam tytuł postu mówi dziś bedzie nieco o sprawach żwirkowo-kuwetkowych. Ale zeby nie zaczynać od toalety strony na początku pokażę Wam co cudownego udalo mi się zakupić na bazarku "Pomoz kotom z przytuliska u Pani Ani".


 Kolczyki i długopis - takie mini gadżety, ale z racji tego ze są kocie nie moglam sobie odmówić.


A najbardziej jestem zadowolona z pachnącej świeczki w kształcie kota i takiego samego mydełka. Obie rzeczy zostały własnoręcznie zrobione przez Darię z Obrazem w słowo - ja niestety nie mam ani takich zdolności, ani pomysłów, więc nieustannie podziwiam te wszystkie rękodzieła i zachęcam do wzięcia udziału w kolejnych edycjach bazarku- mozna tam kupić prawidziw perełki, nie tylko dla kociarzy, a przy okazji, a moze przede wszystkim pomoc kotom.


Ale wracajac do tematu kociej toalety - ostatnio wspominałam o tym że Andrzej ma nowy żwirek - drewniany Pinokio.


I teraz, po ponad dwóch tygodniach używania mogę podzielić sie z Wami swoimi "wrażeniami". Nie jest to w żaden sposób sponsorowane czy inspirowane przez producenta żwirku, to jest tylko i wyłącznie moja opinia - myślę że może ktoś skorzysta szukając informacji na temat tego żwirku.


Żwirek, tak jak podane jest na opakowaniu, jest drewniany i można go bezpiecznie utylizować w toalecie (a dla mnie to jest bardzo ważne, bo kuweta Andrzeja stoi w łazience).


Andrzej po krótkim rozpoznaniu co nowego w kuwecie skorzystał niemal od razu ze żwirku 😁 i w pełni go zaakceptował. Ja ze swojej strony moge powiedzieć że żwirek pachnie drewnem i bardzo ladnie się zbryla więc czyszczenie kuwety to moment.

 
Ponadto żwirek bardzo dobrze pochłania zapachy, na prawdę nie czuć że kuweta jest w domu, przynajmniej przez ten czas co go używamy nie zauważyłam żeby zaczęło nieładnie pachnieć z kuwety, mowiąc delikatnie, jak to czasem bywa przy innych żwirkach. Ale nie ma ideałów na świecie - podstawową wadą tego żwirku jest to że okropnie wysypuje się z kuwety. W duzej mierze to pewnie zasluga Andrzeja który zakopuje wszystko bardzo intensywnie, ale też żwirek jest leciutki więc przyczepia sie do łapek i beztrosko ląduje obok kuwety...


Zamiatanie żwirku po każdej wizycie kota w kuwecie jest konieczne, ale mimo tego że wysypuje się z kuwety to nie roznosi się tak  bardzo (jak np. CBE+) -byc moze dlatego że jest tak lekki że tak szybko jak do łapek się przyczepia tak łatwo też z nich się odczepia. W efekcie żwirek nie nosi się po całym domu, zostaje do zamiatania głównie w łazience (pod warunkiem oczywiście ze nie zostawimy wysypanego zwirku na podłodze, bo w przeciwnym wypadku rozniesie się po domu...).


Jak komuś nie przeszkadza takie ogarnianie wokół kuwety kilka razy dziennie to żwirek mogę polecić. Mi aż tak bardzo to nieprzeszkadza, wazne jest ze nie czuć i że łatwo się go sprząta i byc może jeszcze go kupię. Chociaż nadal czekam na żwirek idealny, czyli taki który ładnie pachnie, pochłania wszelkie zapachy z kuwety, można wyrzucać do toalety, porządnie się zbryla, nie pyli się, nie przyczepia się do łapek i nie roznosi się.. chyba takiego jeszcze nie ma 😉



31 maja 2018

Maj #5

Maj to taki szybki miesiąc, nie tylko z nazwy. Niby 31 dni a minął migusiem. Dopiero byla majomaj, zaczęły kwitnąć bzy, a już koniec mojego ulubionego miesiąca...


A jak koniec miesiąca, to czas na małe, zdjeciowe podsumowanie - to jak w poprzednich miesiącach - w styczniu, w lutym, w marcu i w kwietniu dziś na blogu pojawią sie zdjęcia które jeszcze sie tu nie pojawiły. Część z nich mogliście zobaczyć na facebooku lub instagramie, ale część  upublicznia się dzis po raz pierwszy 😊


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam maj za zieleń. Taką prawdziwą, soczystą. Jak wszystko co zielone jest najpiękniejsze i w kwiecie wieku. Taka ekplozja zieleni, jeszcze świeżej, ale już mocno zielonej. Mam nadzieję ze rozumiecie o co chodzi... 😉


Naturalnie maj też uwielbiam za tony słońca. I za bez. A Andrzej za słońce, dużo słońca. Chociaż kilka ostatnich dni maja nieźle nam dopiekło, i chyba nawet Andrzej momentami miał dość upalnej wiosny.


Czasem gdzieś już rano leżąc wyglądał na zmęczonego...


A czasem po prostu rozkoszował się ciepłymi promykami 😊






Były dni że odpoczywał na łóżku, albo w pudełku... A wiadomo że koty uwielbiają pudełka, wiec chwil w pudełku było calkiem dużo.



A taka kryjówkę pod krzesłem znalazl sobie w któryś z takich ciepłych dni. Dłuższa chwilę go szukałam..


Majowe wieczory Andrzej spędzał z nami, zawsze gdzieś obok.





A tak prezes Andrzej zarządza blogiem:


Niestety ostatnio mamy trochę nieobecności i zaległości na blogu i na blogach 😔 ale nadrobimy, obiecuję!  Pozdrawiamy i dobrego czerwca życzymy!

21 maja 2018

Andrzej na poniedziałek

 Poniedziałki bywają ciężkie, zwłaszcza dla tych co po wolnym weekendzie wracają do pracy. A dla tych z Was, co niekoniecznie lubią powroty do pracy mam dziś kilka zdjęć Andrzeja - po spojrzeniu na tak wyluzowany pyszczek żaden poniedziałek i żadna praca nie będzie Wam straszna! 😊





Pewnie jak każdy, kto ma kota na punkcie kota, uwielbiam patrzeć jak kot śpi. I robić mu wtedy zdjęcia, bo wygląda pięknie 😊



Andrzej niekoniecznie jest z tego powodu zadowolony, bo jak to tak, kto śmie przerywać mu drzemkę i przeszkadzać?



 A przy okazji - chciałam zmienić Andrzejowi żwirek w kuwecie i zorientowałam się że nasze zapasy już się skończyły. A że to była sobota, żadne zamówienie internetowe nie wchodziło w grę, bo aż tak szybkich dostaw nie mają 😉, do tego niehandlowa niedziela... Już miałam wizję tego jak biedny Andrzej przez cały weekend nie może skorzystać z kuwety. I na szybko w sklepie zoologicznym kupiliśmy taki żwirek:


Znacie, miał ktoś z Was dla kotów? Mi chodziło o żwirek który się zbryla i można wyrzucać do toalety. Chciałam kupić Cats Best Eco Plus lub kukurydzianego Benka bo te znam, ale Pan w sklepie polecił ten.


Jak już Andrzej "poużywa" żwirku to oczywiście dam znać czy i jak się sprawdzi, bo do tej pory go nie znałam. Z tego co widzę cena w sklepie stacjonarnym nie była tak atrakcyjna jak w sklepach internetowych( 20 zł za jedno, 7 l opakowanie) - ale na szczęście akurat była promocja 2 w cenie jednego, więc wyszło korzystnie. Zobaczymy jak się sprawdzi.


A tymczasem życzymy miłego, spokojnego poniedziałku i takiego samego tygodnia!