18 sierpnia 2018

Ambasador

Być może, Ci z Was którzy nas obserwują na facebooku lub instagramie wiedzą już że Andrzej został ambasadorem plebiscytu Sfinksy.

Plebiscyt Sfinksy
O samym plebiscycie możecie przeczytać tutaj. Warto też śledzić stronę plebiscytu na facebooku - tam pojawiają się wszelkie informacje o ambasadorach plebiscytu, recenzowanych produktach i o samym plebiscycie. Właśnie Andrzej został jednym z ambasadorów i będzie mógł testować różne produkty.


Na razie mamy do testowania dwie rzeczy - w pierwszej paczce była sucha karma Empire Sterilised Urinary Diet od Empire Petfood.



A w drugiej paczce dostaliśmy silikonowy żwirek Aristocat od Fera.pl



O obu produktach na razie nie będę się rozpisywać, bo na to zaplanowane są osobne posty z recenzją każdego z nich. Andrzej ( i ja) na pewno podzielimy się tu n blogu naszymi wrażeniami, zarówno jeśli chodzi o karmę jak i o żwirek. Póki co po prostu chciałam wspomnieć że bierzemy w plebiscycie udział, a Andrzej dzielnie sprawdza się jako tester.


Oprócz pudełek, jego serce (i żołądek) skradły także przysmaki, które były w paczce razem ze żwirkiem.



Wiadomo, karma jest do jedzenia więc zawsze wzbudzi jego zainteresowanie. Żwirek, jak to żwirek, ale przysmaki - zwłaszcza te kawałeczki kurczaka pokochał całym swym rudym sercem i brzuchem ;)


 A przy okazji, na koniec wspomnę Wam o akcji portalu www.dlaSchroniska.pl.. - oczywiście tam znajdziecie wszystkie informacje dotyczące akcji Bezdomniaki proszą o gryzaki. 

Bezdomniaki proszą o gryzaki
Jest to zbiórka różnego rodzaju zabawek - piłek, gryzaków, drapaków, myszek, tuneli  - dla zwierząt w schroniskach i potrwa do końca sierpnia. Zwierzaka, któremu chcemy sprawić zabawkowy prezent można wybrać TUTAJ , zabawkę dla niego również. A zabawa, jest tak samo ważna jak to żeby pies czy kot, miał co jeść i spać - zwierzęta w schroniskach niczym nie różnią się w tym od naszych domowych pupili i też chcą się bawić - ważne żeby mieli czym i z kim. Dlatego zachęcam do kliknięcia w link - tym sposobem uda się pomóc i uszczęśliwić jak najwięcej czworonogów. 



13 sierpnia 2018

Na stole, pod stołem

Gdzie może usiąść kot żeby zwrócić na siebie uwagę? Zwłaszcza jeśli ktoś coś je, a kot też chce jeść. 


Jasne, że na stole! Nie da się jedząc nie zauważyć kota który siedzi tuż obok talerza. Albo siedzi na stole patrząc wyczekująco - a wzrok mówi jedno: Gdzie kolacja?


Ale stół to tak ogólnie wygodne miejsce dla kota. Do pospania i do poleżenia.


Czasem (podobno) są takie domy gdzie kotu nie można wchodzić na stół i koty to respektują. A może tylko przy ludziach unikają wskakiwania na stół, a pod nieobecność opiekunów leżą na stole ile kocia dusza zapragnie?


Ja na początku pilnowałam żeby Andrzej na stół nie wchodził, ale stwierdziłam że to bez sensu, jak większość nakazów i zakazów przy kocie. Kot i tak zrobi co zechce - najwyżej ja nie będę o tym wiedzieć.


Już kiedyś o zakazach wchodzenia na stół pisałam w poście Zakazy Andrzej tam też bezkarnie leży na stole, sami możecie się przekonać klikając ;)


Ale nie tylko na stole jest fajnie. Pod stołem też. Zwłaszcza jak komuś spadnie jakiś smakowity kąsek. A że małemu człowiekowi spada często to Andrzej może się poczęstować.


Czasem to jakiś dobry kawałek szyneczki, chleb z masełkiem albo jajko - Andrzej jest wybredny, ale są takie produkty którym nie odmawia :)


A jakie są ulubione miejsca Waszych kotów? Stół też? :)


Pozdrawiamy serdecznie!

5 sierpnia 2018

Słodko pachnąco

Co może być słodszego od kota? Pewnie powinnam powiedzieć że nic, bo koty są najsłodsze na świecie 😊 i to jest prawie prawda, gdyby nie czekolada. Kto z Was jeszcze uwielbia czekoladę?


Silikonową foremkę zamówiłam z dalekich Chin, czekałam na nią prawie dwa miesiące ale było warto. Jak do tej pory, chyba mój najlepszy chiński zakup.



Kotki robiłam już z czekolady mlecznej, gorzkiej i mleczno - gorzkiej. Wszystkie wersje pyszne, chociaż zastanawiam się czy tylko z gotowej tabliczki czekolady można robić takie kotki, czy też samemu można coś wytworzyć? :)



Z innych kocich rzeczy - mam też nowy koci zegarek. Wychodzi z niego że prawie każda godzina jest dobra na sen 😊


A kolejne kocie cudeńka pochodzą z charytatywnego bazarku Pomóż kotom z przytuliska u Pani Ani


To  koci pierścionek (oczywiście dla mnie, nie dla kota) Chociaż trzeba przyznać że Andrzejowi bardzo się podobał.


I pachnące kocie mydełka - są tak urocze że na prawdę szkoda ich użyć - póki co są ozdobą łazienki :) O innym kocim mydełku które już mam pisałam TUTAJ.


Kolejna edycja kociego bazarku już 10 sierpnia i już wiem że będą tam do nabycia różne piękne przedmioty - jakie możecie podejrzeć na przykład na profilu Obrazem w słowo, czyli u organizatorki całej akcji.


A na koniec, żeby nie było że kocie zakupy były tylko dla mnie - dla Andrzeja była cała paczka z zooplusa. Co prawda głownie żwirek, do tego kilka puszek karmy (i to nie byle jakiej bo o smaku kangura!) Paczka dotarła w ekspresowym tempie - bo czekaliśmy tylko jeden dzień!


Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Andrzej nad kangurkową karmą marudzi, ale o tym może innych razem - bo nie chce sobie psuć humoru przez tego mojego arystokratycznego marudę ;)


Pozdrawiamy gorąco (na prawdę gorąco - bo u nas wyjątkowo upalnie). Trzymajcie się!

31 lipca 2018

Lipiec #7

Lipiec się kończy. Za dziećmi już połowa wakacji, sezon urlopowy w pełni. A jak koniec miesiąc to czas na zdjęciowe podsumowanie tego, co w zdjęciach w telefonie. Tak jak w poprzednich miesiącach- w styczniu, w lutym, w marcu, w kwietniumaju i w czerwcu dziś pojawią się zdjęcia z telefonu, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego, przynajmniej na blogu. Bo część z nich pojawiała się już na facebooku lub instagramie.


Upały, burze - lato w tym roku daje w kość z temperaturą i pogodą.Andrzej, krótko mówiąc, wymęczony jest upałami. Są dni że nie ma ochoty na zabawę zupełnie, nawet wieczorem nie chce mu się biegać i skakać - ale wcale się nie dziwię.




O różnych porach dnia, rano i popołudniu leżał i tak jak wszyscy próbował nie dać się wysokiej temperaturze za oknem.
W ustawieniach aparatu coś mi się przestawiło, dlatego na zdjęciach widać datę i godzinę, nawet co do minuty :)




Wieczory tradycyjnie spędzał z nami na kanapie.



Ogólnie lipiec był bardzo upalny, ale trafiło się kilka deszczowych dni i chłodnych wieczorów, a ja jak na zmarzlucha przystało przełączyłam się na zestaw koc plus książka. Andrzej nie zawiódł i jako kot dołączył do tego.





To że kot leży na kanapie to normalne. A to że leży na stole również - chyba żadnego kociarza nie zdziwi widok kota na stole przy śniadaniu.



A jak na prawdziwego tygrysa przystało najlepiej smakuje skrzydełko - Andrzej radzi sobie z nimi znakomicie i przynajmniej raz w tygodniu takie skrzydełko musi schrupać. 


Potem, żeby spalić taką porcję kalorii Andrzej może pobiegać po schodach - ewentualnie na nich posiedzieć lub poleżeć ;) 



A co do schodów - zamontowaliśmy bramkę zabezpieczającą - i biedny Andrzej nie umie przez nią przejść... Na początku za każdym razem ja chciał wejść na górę to było miau, miau, miau - nawet w nocy i to kilka razy!


Na szczęście już znalazł na bramkę sposób - a raczej sposób jak ją ominąć, bo nie wiedzieć czemu na nią nie wskakuje. Zdjęcie trochę zamazane, ale tak to z telefonem bywa. W każdym razie Andrzej przechodzi od razu na schody i w nosie mam nasza barierkę ;) 


A w takich pięknych okolicznościach powstał ten zdjęciowy przegląd - mam nadzieję że dostrzeżecie w tle spacerującego Andrzeja :) 


Pozdrawiamy serdecznie!