24 czerwca 2019

14 czerwca 2019

uff.. jak gorąco

Co prawda miałam napisać zupełnie inny post (ciągle jest w wersjach roboczych) ale, że jest tak gorąco to każdy pomysł dosłownie rozpływa się w tym upale... 🌞 Nie chcę narzekać, bo właściwie mamy lato, jest czerwiec i chyba wolę taką pogodę niż deszcz i zimno. Niemniej jednak jestem zmęczona, chyba zresztą tak jak większość -  tą duchotą i gorącem. Co za dużo to nie zdrowo, a wysokie temperatury są męczące. Ja się rozpływam 😅, koty również. Dlatego dziś Wam pokażę jak Andrzej i Wandzia sobie radzą.


Chowają się w najchłodniejszych miejscach w domu, chociaż szczerze mówiąc o takie trudno.



 Pod tym stolikiem siedzą najczęściej -wnioskuję że tam musi być najchłodniej. Przez wysokie temperatury jedzą o wiele mniej - za to nadrabiają wodą. I Andrzej, i Wandzia częściej podchodzą do miski i piją. To akurat mnie cieszy.



O zabawie i bieganiu w dzień nawet nie można pomyśleć - nieco się uaktywniają w nocy ale też głównie śpią - w nocy można nieco odetchnąć i się wyspać, więc z tego korzystają.



Jeśli balkon lub ogródek - to tylko wieczorami i popołudniu, gdy upał trochę odpuszcza. Oczywiście nadal jest gorąco i 30 stopni na termometrze to norma, jednak na chwilę wyjścia zawsze się skuszą. Przy czym to Wandzia zawsze chętniej siedzi na zewnątrz, Andrzej chwilę na słońcu a potem wraca do domu.


Wandzia szuka raczej zacienionych miejsc, gdzieś w cieniu na trawie czy pod ławką się ułoży i śpi.



Andrzej zwykle chwilę wygrzewa się na słońcu, skubnie trawy i sam wraca do domu - chyba aż takiego ciepła tak bardzo nie lubi.



Powiedziałabym na koniec że Was pozdrawiam gorąco - ale z uwagi na pogodę powiem, że pozdrawiam Was chłodno! Pamiętajcie o wodzie - i dla siebie, i dla zwierzaków! 💦

31 maja 2019

Maj #5

Koniec maja - aż chciałabym powiedzieć nareszcie! Maj to mój ulubiony miesiąc, przynajmniej tak było do tej pory. W tym  niestety nie popisał się pogodą, chociaż ostatni dzień był całkiem ładny.
Owszem był kwitnący bez, kasztanowiec i przepiękna zieleń - ale to ile litrów deszczu spadło, ile było burz i mało przyjemnych  dusznych dni - nie zliczę.


A jak koniec miesiąca to czas też na zdjęciowe podsumowanie miesiąca - zdjęć- migawek z telefonu. Część z nich pojawiła się już na instagramie czy facebooku - ale część ma swoją premierę na blogu. Poprzednie miesiące czyli styczeń, lutymarzec i kwiecień możecie zobaczyć na blogu a teraz zaczynamy maj w zdjęciach.⇓



O tym, że pogoda nas niemile zaskoczyła już pisałam. Fakt, było trochę ciepłych i słonecznych dni, co widać po zdjęciach. Ale takich słonecznych zdjęć też mam najwięcej, mimo że to niekoniecznie ma odzwierciedlenie w ilości takich ładnych dni (niestety). 



Koty po prostu najpiękniej i najszczęśliwiej wyglądają w słońcu 😅 A jak mogą chodzić po trawie czy wygrzewać się w ogródku - to jest pełnia szczęścia, a one w pełni z tego korzystają. 





Andrzej jest mistrzem opalania i słonecznego relaksu - śmieję się że on musi być w słońcu urodzony, a rudy kolor sierści jeszcze to podkreśla. 





Oczywiście ławka i krzesła miały być dla nas, a kto się najwięcej na nich wygrzewa? Zwłaszcza jak czarne poduchy są aż gorące od słońca - to nie ma siły żeby koty z nich zrezygnowały.



A to prawie jak w restauracji - koty przy stole oczekujące na kelnera 😉




Mnóstwo było też kanapowych i chłodnych dni. A kto zajmuje kanapę - oczywiście, w odpowiedniej odległości od siebie, której pilnuje Andrzej - koty!


A tak razem w wydaniu człowiek i koty. Żaden na kolanach, ale oboje tuż obok. Wandzia  rzadko przychodzi na kolana, ale w sumie to się z tego cieszę bo ona tak ugniata że nawet jak ma przycięte pazurki to drapie 😅


Z jednej strony Andrzej:


a z drugiej Wandzia:




I Andrzej w wersji rodzinnej:



A tu filet z kurczaka i błagalne spojrzenia - oczywiście każdy dostał swoją słuszną porcję:


Przy stole każdy na swoim krześle, pełna kultura.



Jak zwykle starałam się mocno ograniczyć ilość zdjęć, ale z tym bywa ciężko... zdjęcia zebrane z całego miesiąca, przy dwóch uroczych kotach... niemal niemożliwe żeby było ich mało 😂 Mam nadzieję że miło Wam się patrzy na dwie takie urocze kocie pyszczki 😉


I na koniec słoneczny Andrzej - mam nadzieję, że taki czerwiec będzie przed nami - piękny, ciepły i słoneczny! Pozdrawiamy!



26 maja 2019

Dzień mamy - kociej mamy

Dzień Mamy jest codziennie - nieważne, czy to dzień mamy dziecka czy kota - mamą się jest, a nie bywa 💗 Ja mam swoją dwójkę kocich dzieci - chłopczyk i dziewczynka, czyli wymarzona przez niektórych parka 😂


Bo w końcu Andrzej i Wandzia to też moje dzieci - kocie dzieci. Też powodują mnóstwo radości - i jak za dzieci -  jestem za nie odpowiedzialna.


Wszystkim Mamom, tym kocim również, życzymy mnóstwo radości, miłości i cierpliwości do swoich dzieci!


Nawet jak te dzieci wykopują żwirek z kuwety o 5 nad ranem, biegają i miauczą po nocach i ciągle chcą coś jeść! Bo kocie dzieci kocha się za wszelkie kocie kłaczki - na ubraniach, w szafie, kawie i herbacie, za porwane z blatu kawałki fileta do obiadu, pawie z zielonej trawki na dywanie, zaciągniętą pazurkami firankę i zrzucony z parapetu kwiatek 😅


Ale żadne inne dzieci nie mruczą tak pięknie jak te kocie 😉 Na pewno są tu wśród nas inne kocie mamy i dobrze wiecie o czym mówię 😉




Pozdrawiamy i dla wszystkich mam życzymy wszystkiego najlepszego!


16 maja 2019

W ogródku

To niestety nie są zdjęcia z ostatnich kilku dni. Niestety - bo ostatnie dni to ciągły deszcz! Maj, a pogoda jak w marcu. I podobno tak wszędzie, do tego teraz zapowiadają burze. Niby mam być cieplej, ale te burze... 


Trochę narzekam, ale tak czekałam na wiosnę, na pogodę - i mimo że było już na prawdę ładnie to znowu pogoda się schrzaniała. U Was też?


Ale żeby nie przynudzać pokażę Wam kilka zdjęć jakie udało się zrobić jak jeszcze wiosna była wiosną 😉 Tu Andrzej sam wskoczył do Wandzi - ale szybko się zorientował, że krzesło zajęte więc równie szybko się przeniósł... do piaskownicy.



Szczerze - to trochę miałam obawy czy piaskownica nie zostanie potraktowana jak duża kuweta - na szczęście tak się nie stało. Andrzej (a teraz i Wandzia) to bardzo kulturalne kot i wiedzą że piasek to nie żwirek.



A tu Andrzej jako ogrodowy lew:


I "wspólne" spacery. One są tak średnio wspólne - bo każde chodzi swoimi ścieżkami, gdzieś się mijają i spotykają - ale zielona trawa łączy 😉 Myślę, że jak będzie już tak fajnie ciepło i pogoda na to pozwoli to oboje w pełni skorzystają z dobrodziejstw takiego wypoczynku na świeżym powietrzu.




Pozdrawiamy! A sobie i Wam życzmy poprawy pogody - myślę, że majowego deszczu już wystarczy, przynajmniej na razie.