5 listopada 2018

Listopadowe sprawy

Listopad, a pogoda nas wciąż rozpieszcza. Deszczowych i na prawdę brzydkich dni było niewiele i mimo porannego czy wieczornego chłodu w dzień jest bardzo przyjemnie - jak na listopad oczywiście 😃


A jesienne wieczory mają to do siebie że bezkarnie można wylegiwać się na ciepłym grzejniku. Sama przyjemność!




W dzień można jeszcze spacerować po zielonej trawce.. Ostatnio co prawda nieco mniej wypuszczam Andrzeja na ogródek, bo jak wracam z pracy popołudniami jest już chłodniej i boję się żeby się nie przeziębił.


Z niego taki domowy, ciepłolubny, nieprzyzwyczajony do niższych temperatur kot, a wiadomo że kotom też zdarza się chorować. A przy takiej pogodzie nietrudno zmarznąć. Może jestem nieco przewrażliwiona, ale mu nie dam leku na przeziębienie i po sprawie. 😅


A z innych rzeczy - chcemy Andrzejowi zmienić kuwetę na krytą. Do tej pory korzysta z otwartej, ale myślę że czas na zmiany. Chciałabym zwykłą, krytą kuwetę, np. taką. Macie jakieś doświadczenia z krytymi kuwetami, może polecicie konkretny model? 😊 Andrzej nie jest niskim kotem, więc myślę że raczej powinnam wybrać większą kuwetę, żeby spokojnie i bezstresowo mógł z niej korzystać.


Dodatkowo, przy przeglądaniu kuwet na zooplus moją uwagę zwróciła też kuweta Big Box:

Big Box kuweta dla kota
Co prawda wygląda jak wiadro od mopa 😆 ale ma trochę pozytywnych opinii, chociaż wiadomo że nie wszystkich zachwyca. Trochę się nad nią zaczęłam zastanawiać, ale boję się jak przyjmie ją Andrzej no i czy to na pewno dobre rozwiązanie. Może ktoś z Was o niej słyszał, korzystał (tzn. koty korzystały... ;)


To jak, poradzicie coś?

Z góry dziękuję za wszelkie kuwetowe porady - mam nadzieję że wkrótce jakąś wybiorę i Andrzej będzie mógł się cieszyć z nowej kuwety😊.


Pozdrawiamy serdecznie!

31 października 2018

Październik #10

Październik był w tym roku wyjątkowo piękny, prawda? Dużo słońca i ciepła - prawdziwa polska, złota jesień. Jeszcze dwa dni temu termometry pokazywały 20 stopni. Aż niewiarygodne! 



Ale październik się kończy, więc jak co miesiąc zdjęciowe podsumowanie.  Dziś pojawią się zdjęcia z telefonu, które tutaj na blogu raczej się nie pojawiały. Część można zobaczyć na instagramie lub facebooku, ale są też zupełnie premierowe. A poprzednie podsumowania możecie obejrzeć tutaj - styczniu, w lutym, w marcukwietniu, maju, w czerwcu, w lipcu w sierpniu i we wrześniu. 

Pamiętasz była jesień... zagrać Wam? 
 Ja nie pamiętam tak ładnego słonecznego października - tzn oczywiście były zawsze słoneczne, ładne dni, ale w tym roku mam wrażenie że pogoda rozpieszczała nas wyjątkowo. Andrzej ze słońca korzystał gdzie i jak tylko mógł.


A jak już znalazł pudełko, do tego pudełko akurat leżało tam gdzie padały słoneczne promienie nie mógł odpuścić! Mimo że pudełko nieco dla niego za małe, to i tak leżał tam dłuższy czas.





Wylegiwanie się pod oknem, codziennie rano - bo tam pada słońce - to już standard.



Nie wiem czy są poranki, kiedy Andrzej "nie korzysta"z tego nasłonecznionego miejsca.I wcale mu się nie dziwię, bo też bardzo lubię tam siedzieć, zwłaszcza jak rano jest tak pogodnie 😊


Z tak pięknej jesiennej pogody korzystaliśmy też na całego w ogródku. Andrzej też chętnie wychodził, ale dopiero jak już porządnie wygrzał się na słońcu w domu i jak na zewnątrz robiło się cieplej. Wieczorami albo rano nie było szans żeby wyszedł, a jak nawet to na chwilę i zaraz chciał wracać. Chyba nie lubi temperatur poniżej 10 stopni 😏



Dziś w dzień było 17 stopni - i Andrzeja ciężko mi było do domu zagonić!


Wieczorami, jak nie siedzi na ciepłym grzejniku to wybiera kolana (i to coraz częściej 😉). Jesienne wieczory chyba ogólnie sprzyjają temu, by koty stawały się bardziej towarzyskie. 


 Kanapa nadal oczywiście wygrywa - ale ile można siedzieć u człowieka na kolanach, nie? ;)



A co robi Andrzej jak chce jeść?  Kładzie się na stole! Tam nie sposób kota nie zauważyć.


Sposób na cierpliwego, czekającego kotka też działa - jak tak siądzie w kuchni nie ma szans, żeby nie dostał czegoś do jedzenia ;)


Smacznego!

Co by tu zbroić?
 Spacer na wysokościach w ramach małego treningu i dbania o linię 😉


A na drzemki w dzień Andrzej wybiera albo łóżeczko (o ile jest puste) albo łóżko.



A takiego kotka spotkałam wracając z pracy.


Mam wrażenie że październik bardzo szybko mi przeleciał, jak mrugnięcie okiem - ale okazuje się że całkiem sporo zdjęć mi się nazbierało. Mam nadzieję że nie znudziliście się andrzejkowym, październikowym pyszczkiem 😚


Pozdrawiamy serdecznie! 

22 października 2018

Jesienny kot

O tym że październik w tym roku wyjątkowo rozpieścił nas piękną pogodą mówić chyba nie muszę 😃


Ale przyznacie sami, że w tym roku jesień jest wyjątkowo piękna! Ruda i złota - jak Andrzej. 😄 Bo Andrzej to taki właśnie jesienny kot.






I n a koniec kilka jesiennych zdjęć - cieszmy oczy piękną jesienią - bo za chwilę (podobno już nawet od jutra) pogoda się pogorszy.





U Was też tak ładnie? Mimo chłodnych wieczorów,w tym roku mogę powiedzieć że lubię jesień :)


Pozdrawiamy!

17 października 2018

Motyla noga!!! Czyli o tym jak kot łapie motyla.

Dziś mamy dla Was niekoci post, ale jednak z rudym kotem w tle. Bo chciałam Wam pokazać 3 rodzinne gry planszowe - z rysunkami Andrzeja Mleczki o interesujących tytułach: „Motyla noga!”, „Kurza stopa!” oraz „Psia kość!


Niebawem jesienne wieczory czy chłodniejsze dni, podczas których wkrada się NUDA. Wiadomo że nikt nudzić się nie lubi (zwłaszcza dzieci...) a gry planszowe są świetnym sposobem by razem ciekawie spędzić czas. A z grami ilustrowanymi przez samego mistrza rysunku czas spędzony na grach mija na prawdę miło!


Na początek gra z rudym kotem ganiającym motyla - "Motyla noga"
Na kartach trzeba śledzić drogę motyla i jak najszybciej wskazać na czym motyl usiadł. Gra świetnie ćwiczy spostrzegawczość i refleks, do tego zapewnia na prawdę fajną zabawę.


Jest też karta specjalna - z rudym kotem który złapał motyla. Kto pierwszy ją zauważy musi krzyknąć motyla noga!. Zdradzę Wam, że z tymi okrzykami mieliśmy najwięcej zabawy i śmiechu 😂





Generalnie, gra (jak i dwie pozostałe, o których za chwilę) są od 6 lat, ale myślę że przy cierpliwości i wsparciu pozostałych współgraczy nawet młodsze dziecko sobie poradzi.  Z nami grał 3,5 letni Tymek i całkiem dobrze nam szło, chociaż początki były nieco chaotyczne i zabawne.



Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu gra "Kurza Stopa" i teraz o niej też wspomnę. Tu z kolei trzeba na kolejnych, odkrywanych kartach znaleźć robaczka takiego samego jak na karcie z kurą. Również gra na spostrzegawczość, ale chyba to jest najprostsza gra z tych trzech, spokojnie można grać z młodszymi dziećmi, chociaż te starsze ( i dorośli też) będą mieli niezłą zabawę. Tu kartą specjalną jest karta przy której zobaczeniu trzeba jak najszybciej krzyknąć kurza stopa!



Trzecia z gier, czyli "Psia kość" polega na tym by jak najszybciej wskazać psa który w labiryncie dochodzi do zagubionej rzeczy - np kapcia, piłki czy miski.  Oczywiście jest też karta specjalna z sympatycznym psiakiem Budyniem - kto ją zauważy musi krzyknąć psia kość!.


A kto zgadnie który tutaj pies dotarł pierwszy do miski?


Na pozostałych kartach są różne pieski - o bardzo fajnych imionach i... charakterach. Bo patrząc na rysunkowe pieski Andrzeja Mleczki i ich imiona nietrudno sobie wyobrazić jakie pieski są. Już samo oglądanie kart z pieskami było świetną zabawą i sprawiło wiele frajdy - sama nie wiem ile razy przeglądaliśmy te karty i za każdym razem uśmiech dziecka bezcenny 😃


 Dodam jeszcze że wszystkie trzy gry są do kupienia w empiku i na stronie MDR Gry. Jeśli szukacie prezentu dla kogoś lub sami chcecie miło i wesoło spędzić czas, do tego potrenować swoją spostrzegawczość - polecamy! Na pewno nie będziecie zawiedzeni 😊



Na koniec bardzo dziękujemy wydawnictwu MDR Gry za taki fajny prezent. Rudy Kot Andrzej czuje się zaszczycony że mógł poznać rudego kota który wyszedł spod ręki mistrza rysunku - czyli Andrzeja Mleczki. Imię zobowiązuje, prawda?