27 marca 2017

Poniedziałek wiosenny

Żeby ten poniedziałek był początkiem dobrego, słonecznego tygodnia - dziś bardzo zrelaksowany Andrzej cieszący się słońcem na balkonie.


 W końcu (mam nadzieję że nie zapeszę) doczekaliśmy się wiosny. Słońce na balkonie coraz ładniej i dłużej grzeje.


Andrzej może w końcu poprzewracać i powyciągać na balkonowych płytkach. Chyba przez całą zimę i ten brzydszy początek wiosny bardzo mu tego brakowało. 😃


A do Was już przyszła wiosna?






Życzymy miłego wiosennego tygodnia, i oby pogoda już nie robiła nam zimnych niespodzianek!

20 marca 2017

Wiosna?

Dziś od rana wszędzie trąbią że pierwszy dzień wiosny! Ale co to za wiosna jak za oknem rano był śnieg! U Was też?



Co prawda bardzo szybko zniknął, no ale mimo wszystko - nie takiego pożegnania zimy się spodziewałam. Dobrze że to tylko pierwszy dzień wiosny astronomicznej. Jutro wiosna ma jeszcze jedną szansę na udany start - bo zacznie się wiosna kalendarzowa.



Razem z Andrzejem lekko zdegustowanym tym falstartem wiosny czekamy na jutro. Oby razem z kalendarzem wystartowała tak wiosna prawdziwa, w pogodzie. Czyli ciepło, słonecznie i przyjemnie.


Ja już bardzo na to czekam, Andrzej też. Dość mam ciągłych chorób i przeziębień! Ostatnio mały Tymek chorował - a tak zajmował i opiekował się nim Andrzej:


A tak swoją drogą - Andrzej zrobił się ostatnio bardziej "rodzinny" i opiekuńczy właśnie. Po za takim dzikimi chwilami szaleństwa gdzie skacze, biega, miauczy to robi się coraz bardziej stateczny i... leniwy? 😁

Mam nadzieję że mnie też tak zacznie leczyć swoją obecnością, bo czuje że i mnie teraz zaczyna coś rozkładać...



Liczę że to tylko chwilowe i minie szybko tak jak się zaczęło. I swoje powinna zrobić wiosna... więc niech szybko nadchodzi. Jak pogoda będzie ładna to żadne choróbska nam nie straszne, a i więcej energii do wszystkiego się przyda!



Trzymajcie się ciepło! Pozdrawiamy serdecznie!



15 marca 2017

Andrzej i Andrzej i jeszcze kilka Andrzejów

Czasem w życiu jest tak że ktoś na Ciebie czeka i jest stworzony tylko dla Ciebie. O tym przekonał się też Andrzej. Pozwólcie że Wam kogoś przedstawię. Oto elegancki kotek - też Andrzej. Ma satynową wstążkę, broszkę, filc i co ciekawe - pachnący brzuszek.

Elegancki Andrzej od Obrazem w słowo

Ten niezwykłej urody Kotulanek  nabyłam od Darii z Obrazem w słowo. Bo to ona wytwarza te sympatyczne cudeńka. Kotulanków jest i będzie więcej - jest Kitek, Mimi, Asza i wszystkie szukają swoich właścicieli. Można (do czego zachęcam z całego serca) nabyć je na Wiosennym Bazarku, o którym też pisałam w poprzednim poście. Kto jeszcze nie zajrzał - to zapraszam - jeszcze nic straconego, bo bazarek trwa do 30 marca 😊

Kotulanki
Kotulanki, jak wszystkie inne rzeczy na bazarku mają magiczną moc - pomagają kotom.


Cmok, cmok na powitanie ;) 
Andrzej swoim nowym eleganckim kolegą jest zachwycony. Najpierw długo chodził wokół, wąchał i się ocierał - wiadomo jak to kot - musiał dokładnie poznać i oznaczyć że teraz przybysz należy do niego.


A Kotulanek - Andrzej jest na prawdę piękny - ja z miejsca się zakochałam w jego uśmiechniętej buźce.



Ale to jeszcze nie wszystko. Nie tylko piękny Kotulanek nas zachwycił. Dostaliśmy jeszcze coś absolutnie wyjątkowego i niespotykanego. Coś o czym nigdy nawet nie myślałam - bo kto sobie wyobraża że mógłby mieć świecznik i świeczkę z wizerunkiem własnego kota?


A mamy - najprawdziwszy i najpiękniejszy świecznik z którego patrzy na mnie nikt inny jak mój Andrzej! 💕


Świecznik robiony własnoręcznie przed Darię (nieustannie podziwiam ją i ludzi, którzy potrafią robić takie cuda). Ja jestem kompletnym beztalenciem w tej kwestii, więc tym bardziej zachwycają mnie takie rękodzieła.


A do świecznika mamy też świeczkę - oczywiście też z Rudym Kotem Andrzejem!


O takich kocich gadżetach, ze swoim kotem można tylko marzyć. A marzenia się spełniają - więc mam! 💗


Na dnie świeczki i świecznika jest nawet nasze logo 😃


Bardzo zachęcam Was do zajrzenia na Wiosenny Bazarek "Pomóż ponad 30 kotom u Pani Ani z przytuliska" pod tym linkiem. 

Wiosenny bazarek
Tam właśnie można kupić takie świeczki i świeczniki (no może niekoniecznie z Rudym Kotem Andrzejem) ale też piękne, wspomniane Kotulanki, bransoletki i wiele więcej. A przede wszystkim można pomóc kotom i wspomóc Darię w jej pomaganiu (a to zawsze warto robić!). 
Zapraszam do śledzenia strony Obrazem w słowo i bazarkowej grupy - kto jeszcze nie kliknął - zachęcam! 😊

11 marca 2017

TuńczykoweLove

Ulubionym (a na pewno z jednym najbardziej lubianych) "przysmaków" Andrzeja jest tuńczyk. Co ciekawe to jest nasz tuńczyk - zwykły, kupowany dla ludzi. 


7 marca 2017

1 marca 2017

Marzec

Dziś czas na kolejną kartkę z naszego kolorowego kalendarza Kotomalunki 2017. Mam nadzieje że taki właśnie będzie marzec - zielony i bardzo wiosenny.


A tak swoją droga pamiętam że dopiero co pokazywałam Wam nasz kolorowy luty a tu już mamy marzec! Mam wrażenie że ten rok dopiero co się rozpoczął, a już zaczął się trzeci miesiąc! Nie wiem co się dzieje z czasem że ucieka aż tak szybko!


Tydzień leci za tygodniem, ledwie co zaczyna się poniedziałkiem i zawsze myślę sobie "oby do piątku, oby do weekendu" a nie zdążę się obejrzeć a już jest piątek, szybko mija sobota, niedziela i znowu się zaczyna...


Tyle rzeczy mam ciągle w planach, tych blogowych też, ale zupełnie mi brak czasu na ich realizację... Mam nadzieję że wraz z przyjściem wiosny, jak już dzień będzie dłuższy to i czas mi się wydłuży albo zacznie płynąć wolniej.


Pewnie większość z Was też to odczuwa - chyba że macie jakieś magiczne sposoby jak rozciągnąć czas i jak sprawić by go zawsze było przynajmniej wystarczająco? 😉


Bo Andrzej upływającym czasem i szybko mijającymi dniami przejmować się nie musi - chociaż na pewno rozróżnia dni wolne od tych w których jego ludzie muszą wędrować do pracy. 



Pozdrawiamy Was serdecznie i życzymy dużo wolnego czasu oraz tego żeby marzec przyniósł nam piękną wiosnę! 

23 lutego 2017

Benek - nasze wrażenia

Jakiś czas temu pisałam że zamówiłam na próbę małe opakowanie  żwirku Super Benek Corn Cat - żeby przekonać się czy jest tak samo dobry/ lepszy/ gorszy niż stosowany przez nas do tej pory Cats Best Eco Plus.
Benek Super CornCat Natural

Nowy żwirek Andrzej zaakceptował bez żadnego ale. Już w momencie jak nasypywałam żwirek do kuwety to pchał się żeby koniecznie z niego skorzystać. Zupełnie niepotrzebnie miałam obawy że może coś nie będzie mu pasować. Dlatego wzięłam tylko małe opakowanie, a główne zapasy to nadal drewniany Cats Best. 





Małe opakowanie, czyli 7 litrowe wystarczyło dla Andrzeja na ponad miesiąc (ok. 6-7 tygodni).
Andrzej nie jest wybrednym kotem jeśli chodzi o ilość żwirku w kuwecie, więc zarówno jak ma tego żwirku dużo, jak i prawie na samym dnie - korzysta tak samo chętnie. Zawsze jedynie pilnuję żeby było czysto i w miarę na bieżąco wyrzucam to co wytworzy.



Pisałam już o tym że używamy żwirku Cats Best eco Plus i do niego porównam kukurydzianego Benka. Oba żwirki, mają, jak dla mnie podstawową zaletę - są naturalne, biodegradowalne czyli można jest wrzucać do toalety. Dla mnie jest to bardzo wygodne i tak na prawdę żadnego żwirku którego nie można zutylizować w toalecie od dłuższego czasu nie używaliśmy i nie wiem czy po raz kolejny do takiego się przekonam (oczywiście tego nie wykluczam, ale póki co to zwycięża wygoda, zwłaszcza że kuwetę mamy w łazience).



Ale przejdźmy do konkretów.

-  Benek roznosi się o wiele mniej niż CBE+ - właściwie żwirku w innych pomieszczeniach jak łazienka nie ma i nie było ( ideał? 😉);
- wydaje mi się, że jest znacznie cięższy od CBE+, swoim wyglądem i waga przypomina mi bentonitowy żwirek  (myślę że to jest głównie powód dlaczego prawie wcale się nie roznosi - nie jest tak lekki jak drewniany, mniej się przyczepia do łapek i w efekcie mniej roznosi);
- ładnie się zbryla (nie wiem czy nie lepiej niż CBE+), bryłki się nie nie rozapadają - chociaż pod tym względem żadnemu z nich nie mogę nic zarzucić;

Ale żeby nie było że Benek nie ma wad -  na dnie zostaje taki miał i żwirek się pyli (ale nie bardzo, po prostu jest to zauważalne). Oczywiście Andrzej co nieco z kuwety potrafi wysypać jak zakopuje - a jak już się żwirek wysypie i rozdepcze - to jest pyłek trudny do zamiatania, co dało się zauważyć na dywaniku, który mamy pod kuwetą.
Nie wiem jak z tym pyleniem i miałem byłoby w przypadku większego opakowania - przypuszczam że na dnie zostaje pyłek- tak przynajmniej sporo osób które korzystają czy korzystały z Benka pisało w różnych opiniach.


Jednak po kilku tygodniach z Benkiem wróciliśmy do Cats Best - i do ton żwirku absolutnie wszędzie...I tak jeszcze będzie dłuższy czas - bo mamy całkiem duże zapasy CBE+ - 40 litrowe opakowanie.


Tak porównując - Cats Best na pewno ładniej pachnie (w końcu to żwirek drewniany) i mam wrażenie że jednak lepiej wchłania "zapachy".


Ale szczerze mówiąc - zastanawiam się czy po wykorzystaniu naszego zapasu CBE nie przerzucimy się na Benka. Na pewno zechcę spróbować jak będzie z większym opakowaniem - czy ten nieszczęsny pyłek o którym niektórzy wspominają bardzo będzie przeszkadzał (i czy będzie).


Benek ma też jeszcze jedną zaletę - która mnie do niego przekonuje. Jest to polski produkt, polskiego producenta - a wychodzę z założenia że tam gdzie można to warto wspierać naszych😊

A Wy macie jakieś doświadczenia z Benkiem, raczej polecacie czy odradzacie?



I na koniec wspomnę jeszcze że żwirek Benek testowaliśmy we własnym zakresie, bez żadnej współpracy - po prostu uznałam że naszymi wrażeniami na kocim blogu wypada się podzielić, może ktoś z doświadczeń żwirkowych Andrzeja skorzysta, a i nam pomogą Wasze opinie.