24 września 2013

Andrzej to nie imię. Andrzej to styl życia kota!

Przyznam się do czegoś. Otóż Andrzej to mój pierwszy KOT
Wcześniej były koty - osiedlowe czy wiejskie mruczki. Kociarą żadną nie byłam, w ogóle sobie nie wyobrażałam żeby mieć kota w domu, a tym bardziej żeby na punkcie kota tak oszaleć ;)

W sumie nie wiem skąd pomysł na kota. Po prostu, pewnego letniego dnia zaczęłam przeglądać ogłoszenia o kotach, zobaczyłam takie: "Śliczne kocięta do oddania, 3 rudzielce..." 
Już wiedziałam, że jeden z małych, słodkich ogonków będzie mój :)A potem już poszło szybko. 



O kotach nie wiedziałam wiele. Karma, kuweta, żwirki, odrobaczanie, odkłaczanie.. wszystkiego się uczyłam razem z malutkim rudzielcem. Nie wiedziałam nawet czy to kot czy kotka! Wszelkie poradniki typu jak rozpoznać płeć małego kotka nie pomagały niestety, chociaż nad maleństwem obradowało kilka osób i każdy mówił co innego.

Większość mówiła że to  kotka - były nawet pomysły na rożne imiona, w tym Honda (po motocyklu :P). Stąd różowy królik, czerwona obróżka z dzwoneczkiem i czerwone legowisko ;) - dla kociej dziewczynki ;)


Potem była pierwsza wizyta u weterynarza - i tam wszystko się rozstrzygnęło- mamy chłopaka!

Zdjęcie z przychodni weterynaryjnej Rex


Jak już maleństwo było stwierdzonym, małym kocurkiem, zaczęliśmy debatować nad imieniem. Jakoś nic do niego nie chciało pasować. Był Homer, Rademenes, Korek, Garfield, Tofik, Rudi i  Leon. Albo po prostu Kot, Kotek, Rudzielec, Rudy.

I Rudy Kot sobie rósł i zachwycał wszystkich dookoła ;) Międzyczasie przeżył też dużą przeprowadzkę do innego miasta i długą podróż.



Czas mijał, a Andrzej nadal nie był sobą. Był po prostu Rudym Kotem.
I nadszedł listopad i andrzejki. I myśl, że nie mamy żadnego Andrzeja w towarzystwie. A imieniny są i nie ma za kogo świętować. I nagle, zza dużego pudełka po pizzy wyjrzał On - ze wzrokiem - jak to nie macie Andrzeja, a ja to kto?!
I to pierwsze zdjęcie, już kota jako Andrzeja - my świętowaliśmy Andrzejki, a Andrzej jak na prawdziwego kota przystało - przespał dużą część tego ważnego święta.


Ale Andrzejem już został. Rudym Kotem Andrzejem.






29 komentarzy:

  1. Piękna historia :) Piękny Kot Andrzej.
    Zawsze mógł zostać Hornetem tym od Hondy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były pomysły też idące w takim kierunku :P

      Usuń
  2. Cudny kociak,a pomysl na kota to bardzo dobry pomysl i nie wazne z kad sie wzial:)))
    W moim zyciu zawsze byl kot i jest kot,nie wyobrazam sobie pustego domu,w sesie ze bez zadnego zwierzaka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ja już teraz też innego domu sobie nie wyobrażam :)

      Usuń
  3. Dobre! :D Sam sobie wybrał imię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest piękny! :) Ma niesamowite oczy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest piękny! :) Ma niesamowite oczy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. no doczekalismy sie historii imienia:) zreszta niezwykle ciekawa:)
    ale mial maly andrzejek kolorowe dziecinstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Idealnie dobrane imię : )
    A kotek słodki : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Andrzej idealnie do niego pasuje, widać musiał poczekać na to swoje imię :) Strasznie fajny z niego kociak był. Teraz też niczego mu nie brak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kot Andrzej wygląda jak mój rudy Tofik :D Normalnie bliźniaki, nawet oczy mają takie same! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za komentarz! :)
    Radio pokochałam całym sercem podczas praktyk miesięcznych i zamierzam startować do rekrutacji do studenckiego radia ^^.
    Gdzie studiowałaś? :)
    No i pochwalę się - sesja zdana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesji zdanej gratuluję! :) A studiowałam i w radiu pracowałam w Lublinie. Radio to magia - startuj w rekrutacji i powodzenia! Trzymam kciuki :)

      Usuń
    2. Nie dziękuję, by nie zapeszyć ^^!

      A poza tym kot jest genialny. Marzy mi się kociak, a teraz narzeczonemu kotka się okociła... Niestety mam psa, który nie toleruje żadnych zwierząt :(

      Usuń
  11. Pierwsze zdjęcia jakie słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anno, ależ fajnie przedstawiłaś Andrzeja! A te zdjęcia;) Ale może zdejmij mu ten dzwonek z szyi, jeżeli to kot nie wychodzący?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej miał dzwonek jak był mały 0 żeby było go słychać gdzie się chowa. Teraz już nie ma, bo obróżka jest za mała, wyrósł chłopak ;)

      Usuń
  13. Wygląda na zdziwionego na pierwszym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie był zdziwiony, mały, trochę przestraszony, nowy dom i ludzie :)

      Usuń
  14. Rudy kot:D też kiedyś miałam jako dziecko. Nawet do szkoły zaniosłam!

    OdpowiedzUsuń
  15. kot idealny :) uwielbiam te zwierzęta, w Polsce mam dwa, Dudusia i Bąbelka, szkoda, że tutaj w UK nie mam warunków, brałabym rudego od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale cudak! :)
    To zdjęcie na którym siedzi na dwóch łapach jest genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ależ ź niego była słodka mała pierdołka:)))cudny:)))) jak ja żałuję ,że mojego Ryśka poznałam jako dużego kota:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierdołka :D Podoba mi się to ;) Szkoda tylko że małe kotki tak szybko stają się dużymi kotami:)

      Usuń
  18. Andrzejowi nie było by do twarzy w różowym. ;)

    Śliczny rudzielec, przypomniałaś mi, że mój też miał kiedyś niebieskie oczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale był z niego śliczny maluszek :-) Fajna ta historia z imieniem :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)