28 września 2013

Bunt

Dziś bardzo słonecznie. Więc pomyślałam że zabieram go na spacer. Tym bardziej, że w ostatnim tygodniu nie wychodziliśmy bo padało, było zimno i nieprzyjemnie. Kot wyglądał jakby chciał iść na spacer.

wpatrywał się w drzwi

zaczepiał 


 Ale okazało się, że chciał wyjść na spacer dopóki nie wyciągnęłam szelek. I dopóki nie próbowałam mu ich założyć. Andrzej się zbuntował i protestował. Na szczęście udało się. Ale co z tego jak Andrzej potraktował szelki jak intruza i bardzo uparcie z nimi walczył. Walczył tak że szelki spadły. Potem była jeszcze jedna próba założenia szelek, zakończona mocny podrapaniem. Nie wiem czemu tak, nigdy tak nie walczył. Zakładaliśmy szelki bez żadnych problemów. No ale koniec końców swoje wywalczył i nie spacer nie poszliśmy.


Przewracał się z boku na bok, kręcił, kładł, przeciągał... Stwierdziłam, że jak nie to nie. Może przestał lubić spacery, bo jak ostatnio byliśmy było chłodno i trochę mokro. Może nie spodobała mu się mokra trawa i liście. A może miał dziś taki kaprys, żeby siedzieć w domu. Kot to kot i do niczego nie da się go zmusić.





Szelki przydały się dziś tylko do zabawy z kulką z folii aluminiowej. I coś czuję że to po spacerach. Chyba że zakładanie szelek znowu mu się spodoba i zatęskni za świeżym powietrzem. Albo zmieni zdanie przy następnej okazji. Albo po prostu będzie chciał na spacer i już. Na pewno zakomunikuje to głośnym miauuu.






Potem były szalone biegi z nastroszonym ogonem i latające dywany - czyli to co kot najlepiej umie zrobić ;)



 A na koniec jak to prawdziwy kot wykorzystał jesienne słoneczko i wygrzewał futro.






Reakcje:

14 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia. Nie ma co się przejmować - nie chce wyjść to nie. Koty już takie są za nimi nie trafisz. Po prostu wolał posiedzieć w domu i się pobawić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz absolutną rację Aniu, kot to kot i nie zmusimy go do niczego, to autonomiczna istota :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje były na balkonie bo słoneczko zachęcało do wyjścia :-)
    Ale co się dziwić Andrzejowi ? On woli opalać się przez szybę ;))
    Fajną ma kitę taki rozbrykany ;)
    Jak skądś wracam do domu ,a koty były same ,to tylko pozwijane dywany zdradzają co to się działo jak nas nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet już przyklejałam dywany taśmą dwustronną, ale nie działa ;) i to przy jednym kocie, a co się musi dziać przy trzech rozrabiakach ;P

      Usuń
  4. czyli osiagnelas cel, meczyl cie zeby wychodzic,a teraz jest na odwrot, mowilam ze wyjscie w niepogode poskutkuje:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, podziałało :) Albo kaprys taki, za kotem nie nadążysz ;)

      Usuń
  5. Mój ostatni kot (a właściwie kotka Flora) też nie znosiła szelek, na domiar złego miała długie i delikatne futerko, które wplątywało się w klamerki, co z pewnością kicię bolało.

    OdpowiedzUsuń
  6. Temu pięknemu rudaskowi potrzebny jest drugi kotek do zabawy ... zdecydowanie :-)))
    Moi dziś cały dzień na balkonie buszowali i gonitwy urządzali.
    Piękny bardzo jest ten Twój Andrzejek :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się drugi kotek, i to niebieski. I na pewno w przyszłości taki towarzysz do Andrzeja trafi, ale na razie jeszcze musi poczekać :)

      Usuń
  7. Ja mu się nie dziwię, szelki dla kota to raczej nie jest rzecz przyjemna. Swoistą ma pewnie traumę szelkową i nie wiem, czy się przełamie z powrotem.
    Moja Ptyśka tak właśnie reaguje na szelki. Jak wyje pod drzwiami, że uszy mi puchną, to wystarczy, że wstanę i brzdęknę szelkami, a wieje, aż się kurzy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie się chłopak rozmyślił ;) Arbuz na założone szelki wciąż reaguje padaniem na bok więc z pomysłu zwiedzania podwórza i parku całkiem zrezygnowaliśmy, zostaje balkon ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale słodkie kociak:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak kot ma iść na spacer, skoro nie ma butów? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak długo zwlekałaś, że mu się odechciało ;) Ogon gigant!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)