23 września 2013

Na żółto i na niebiesko

Na żółto, bo balon (był) żółty. Długo balonem się nie cieszyliśmy niestety. Ale zainteresowanie jakie wzbudził u Andrzeja ten żółty, pękaty gość było niesamowite.

było wąchanie

dotykanie delikatnie samymi opuszkami

całowanie :)

dotykanie, ale z pazurkami

były jakieś czary-mary ( i niestety pazurki)

Andrzej chyba ma jakieś złe moce, bo czarowanie nad balonem nie pomogło i  niestety balon pękł. Było wielkie bum i wielkie oczy. Ale że Andrzej jest ciekawski to nie bardzo się tym przejął. Pęknięty balon to też fajna zabawka, a kijek z balona - jeszcze lepsza:)



Na niebiesko dlatego że wczoraj Andrzej (po raz kolejny) zachował się jak prawdziwy kot i usiadł mi na kolanach! Siedziałam sobie jesiennie pod niebieskim kocem, kot się skusił,wpakował bez ceregieli na kolana i słodko przysypiał. Nie miałam serca nawet się ruszyć, aż nogi mi zdrętwiały pod kocem. Ale znowu jestem taka szczęśliwa i dumna z mojego kociego kota!



14 komentarzy:

  1. zdjecie z "czarami" przecudne,jakie lapuchny wyciagniete :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pańcia dobrze wychowana, nie przeszkadza kotkowi w wylegiwaniu się na kolanach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zdarza się to nieczęsto, jakbym śmiała przeszkadzać kotu leżącemu na kolanach ;)

      Usuń
  3. No piękny z niego kot nakolankowy się robi :D... Cudne zdjęcia z piłką :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to nie tylko z okazji jesieni :)

      Usuń
  4. I było wielkie bum. Zdjęcie z pazurkami Ci się udało.

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, czegóż innego by się można spodziewać po takich pazurkach :) To zdjęcie z 'czary-mary' świetne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uroczy kociak, ot co ;) I faktycznie - zdjęcie "czary-mary" jest boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki kochany grubasek! Moja mama ma rudego kocura :) Czarka a ja mam Arka Ragdolla :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki śliczny :) ma przepiękny kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. i kot miał zabawy co niemiara :) fajne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzę Anno, że p.Andrzej już bez dzwonka. I fajnie! Bardzo zabawnie go zdjęłaś;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)