9 września 2013

14 komentarzy:

  1. też nie lubię poniedziałków ...zwłaszcza deszczowych :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale kocie cudo:) Mizianki dla Rudzielca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też chcę być kotem zwłaszcza w taki poniedziałek jak dziś kiedy to za oknem zimno szaro pada deszcz :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, trzeba zapracować w życiu obecnym, żeby kotem móc być w kolejnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację, trzeba sobie zasłużyć żeby być kotem, do tego kotem domowym przez wszystkich uwielbianym i podziwianym..

      Usuń
    2. No właśnie, ja tam bym nie chciała być kotem osiedlowym. Chociaż te osiedlowe źle nie mają, bo nie znają innego życia i je dokarmiamy. Najbardziej bym nie chciała być kotem wyrzuconym!

      Usuń
    3. Ale jak być kotem to takim domowym, kochanym kiciulkiem, uwielbianym, wybawionym i karmionym :)
      Kotki osiedlowe też są szczęśliwe, ale masz rację - najbardziej mi szkoda wyrzuconych, małe bidulki, jak tak w ogóle można?

      Usuń
  5. Koty mają ogólnie wszystko gdzieś... oprócz miski :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Koty to zawsze mają urlop :P
    Śliczny ten twój koteczek! :) :) :) :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Urodzić się kotem, to takie szczęście.
    Ja również nie lubię poniedziałków, a na dodatek wczoraj z samego rana miałam stłuczkę .
    Pozdrowionka dla Rudaska i jego Pani :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie raz zazdroszczę ogonkom, że mogą wylegiwać się w łóżku kiedy ja w deszczu naginam po smakołyki dla nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W takie środy jak dzisiaj, kiedy jest mokro i ciemno też chcę być kotem :) Zwłaszcza o 6 rano :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)