12 października 2013

Randka

Andrzej dziś miał dzień pełen wrażeń. Odwiedziliśmy nasze stare kąty. Mieszka tam teraz mała, piękna dziewczynka - Plamka. Plamka jest malutką, 3-miesięczną koteczką, bardzo zadziorną i odważną.




Andrzej na początku bardzo dzielnie zaczął zwiedzać stare kąty - wszystko obwąchał, dotknął, wskoczył na ulubione szafki, pochodził. Czuł się jak u siebie. A jak okazało się że w mieszkaniu kryje się ktoś jeszcze - cała odwaga gdzieś się skryła. Fakt, że Plamka nieźle musiała się nastroszyć, żeby zrobić wrażenia na moim rudzielcu.







I się zaczęło posykiwanie - Andrzej potrafi też pokazać się w wersji groźniejszej.


W końcu Andrzej wskoczył wysoko na szafkę i wszystko obserwował z góry, z bezpiecznej dla siebie odległości.  Burczał groźnie, od czasu do czasu nawet syknął.


Już myślałam, że z randki nic nie wyjdzie, bo Plamka całkiem sama świetnie sobie radziła: podgryzała stopy, wspinała się po nogach, wchodziła do butów i zapoznała się z transporterem Andrzeja. A on to wszystko obserwował.




Plamka uwielbia wchodzić do butów ( bo się mieści) i bawi się skarpetkami, które roznosi wszędzie - tak lubi po prostu ;)


W końcu Andrzej się skusił i zszedł trochę niżej. Była zabawa w Romeo i Julię. Tylko tym razem to Romeo był wyżej - wiedział, że maleństwo nie wskoczy i tylko patrzył. A Plamka chodziła, zaglądała, próbowała się nawet wspiąć na szafkę.







Plamka tak kusiła Andrzeja, zachęcała i w końcu chłopak się odważył i zszedł. Czasem jeszcze syknął, jak za blisko podeszła, ale myślę, że po jeszcze kilu godzinach razem może zaczęliby się bawić. Chociaż Andrzej był wyjątkowo nieufny.




Po kilku godzinach wspólnego przebywania oba koty były już bardzo zmęczone. Szczególnie Plamka, której oczy dosłownie się zamykały i zasypiała ( i pewnie  długo będzie odsypiać dzień pełen wrażeń). Leżały razem, na jednym łóżku, zachowując odpowiednio bezpieczną odległość.



Chociaż Andrzej jest jeszcze młodym kotem ( w końcu ma niewiele ponad rok) to widać po nim że to już dorosły kocur! Po tym dniu spędzonym z kocim dzieciakiem mogę powiedzieć że odzwyczaiłam się od takiego kociego maleństwa.
Widać przy Plamce że Andrzej jest na prawdę dużym i ciężkim rudzielcem. Jak podniosłam jego i Plamkę - kruche maleństwo, które praktycznie mieści się w dłoniach to poczułam różnicę... :)
Poza tym takiemu maleństwu ciężko robi się zdjęcia - Plamka pchała się w obiektyw, bawiła się paskiem od aparatu, skakała na ręce i nogi. Brana na ręce całuje i liże po twarzy, a jak coś jej się nie podoba to komunikuje to cichutkim, piszczącym miauknięciem :) Ma swój charakterek, ale mruczy i to głośniej niż Andrzej.


I wizyta u Plamki pokazała mi jedno - że jak będę chciała kiedyś Andrzejowi dobrać takiego małego kociego towarzysza trzeba będzie go długo przyzwyczajać i oswajać. Pewnie kociaki by się zaakceptowały, ale na to trzeba czasu. A miałam wrażenie że się po prostu bał, taki duży dorosły, a uciekał jak mała Plamka go zaczepiała. Jak wróciliśmy do domu, to jeszcze długo chodził i sprawdzał czy na pewno nikogo nie ma.
Teraz zmęczony odsypia, pewnie szczęśliwy we własnym domu.
Można powiedzieć, że randka nie do końca udana, bo chłopak zbyt nieśmiały i zestresowany, ale nastpnym razem będzie lepiej. A myślę że jeszcze nie raz z Plamką się spotka :)

Reakcje:

13 komentarzy:

  1. wiadomo, pierwsze randki nie zawsze należą do udanych, ale jakby nie patrzeć to całkiem ładna para ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała relacja i super zdjęcia:) Nastroszona Plamka wygląda przezabawnie, ale syczący Andrzej to z kolei prezentuje się dość groźnie:)

    ...i jak na rasowej randce było dobre jedzonko:)

    Pozdrowienia i pogłaski dla Andrzeja:)

    OdpowiedzUsuń
  3. plamka sliczniutka,powiekszyla sie dwukrotnie zeby dorownac rudemu,ale on to kawal chlopaka juz jest :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Może następnym razem Andrzej będzie bardziej odważny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za nastroszeniec :D faktycznie widać różnicę w wielkości :D
    Andrzej śpiący na pizzy rozczulający :) Pewnie na następny dzień już by ze sobą ganiali, Pestka która aktualnie jest u mojej mamy jest 2 lata starsza od Arbuza, jak go przyniosłam nastąpił foch końca świata, potem się przyzwyczaiła, ale do tej pory po jakiejś rozłące syczy na niego i prycha.

    OdpowiedzUsuń
  6. Plamka wykazała się pamięcią dosoknałą, bo jeszcze dzisiaj rano tęsknie spoglądała na szafkę i obwąchiwała dywan. ;) I jakaś taka markotna od rana, Andrzej chyba złamał jej serce. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne kotki i super fotki :)) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie słodziaki, zakochałam sie w nich:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyjątkowo spokojnie się dogadały, czasami takie spotkqania są bardzo groźne...
    Może dlatego ,że Andrzej czuł mimo wszystko ,że to kocie dziecko ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam domowego kota, który chciałby zabić kociaka. Niestety dwa dorosłe koty to co innego...

      Usuń
  10. Plamka rewelacyjna. Potrafi się dziewczyna nastroszyć, oj potrafi. Kiedy następne spotkanie?

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)