3 kwietnia 2014

Niegościnnie

Andrzej bywa kotem nietowarzyskim. Taki trochę mało komunikatywny, bywa że nie lubi ludzi - nawet tych swoich, nie wspominając czasem o osobach z zewnątrz.


Zastanawiam się jakby było z innym kotem. Andrzej chyba też się nad tym zastanawia, bo czasem ma taki myślący pyszczek.

Ostatnio wracamy z pracy, a tam na korytarzu chodzi sobie piękny, duży biało- rudy kot. Nie uciekł (jak to ma w zwyczaju Andrzej) ale podszedł, powąchał, nawet dał się pogłaskać i miauczał cichutko. Otworzyłam drzwi, on podszedł i zaglądał. A zza drzwi wygląda Andrzej. I zgadnijcie co robi?

Zupełnie niegościnnie prycha, syczy i się puszy. A Rudy sąsiad - miau, miau, miau - i tyle, tylko cicho miauczał. Zamknęłam drzwi, Andrzej przyczajony czekał aż otworzę znowu. Otworzyłam, a tam znowu to samo - czyli jeden rudzielec miauczy, drugi syczy. I tyle ze spotkania dwóch kotów. Aż zaczęłam się zastanawiać jakby to było gdyby spotkanie było bliższe - bo to tylko przez próg i pierwsze, na chwilę.

A tak sobie żyją osiedlowe kotki po zimie. Wszystkie zdrowe, całkiem wyluzowane i zadowolone z wiosny. Jest jeszcze jeden czarny i biało- rudy. Widać, że dobrze karmione, bo całkiem pulchniutkie. A pewnie nikt nie czyta i nie analizuje karm, którymi są dokarmiane. Nie dostają pasty odkłaczającej i przysmaków na zdrowe zęby, pewnie polują na myszy - i myślę że są szczęśliwe. Takie ich kocie życie.


A na koniec, Encyklopedia emocji kota - emocje naturalnie związane tylko z jedzeniem ;)

obrazek stąd

35 komentarzy:

  1. Te kociaki ładnie wyglądają, wiadomo - nie wszystko jest zapewniane, ale dobrze, że mają pełne brzuszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dobrze że są ludzie, którzy je dokarmiają :)

      Usuń
  2. Brawo Andrzej! Nie będziesz się swoim stadem z obcym kotem dzielił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli to o to chodziło! :0

      Usuń
  3. Dokocenie kotem dorosłym może się nie udać. Mogą prychać na siebie i 2 lata jak u mnie. Moje kocięta jednoczy tylko wspólny wróg na działce. Wtedy mają jeden cel do prychania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie może być, ale mam nadzieję że z młodszym kotkiem byłoby prościej :)

      Usuń
  4. Psy i koty uwielbiają słoneczko jak my pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. A Ja myślę że każdy kot jest inny i nie wiadomo jakby było u Ciebie. Z takiego krótkiego spotkania trudno wyczuć :) U mnie Marcyś jeszcze tego samego dnia się zaprzyjażniał i nawet nie fukał ale Tuśka była bardzo niezadowolona - także różnie to bywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ciekawe, jakby było z Andrzejem, ale chyba nie jest tak kontaktowy jak Marcyś :)

      Usuń
  6. Andrzejek bronił swojego terytorium jak na prawdziwego tygrysa przystało. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mogę być dumna ze swojego tygrysa :0

      Usuń
  7. Ten obrazek na końcu jest świetny :))
    Andrzej nie chciał wpuścić sąsiada na swój teren, bo jeszcze by musiał się podzielić jedzeniem albo sługami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę samolubnie, ale ma rację, nie każdy lubi się dzielić :)

      Usuń
  8. często koty reagują w ten sposób na obce, wiem jak to było u mnie, gdy pojawił się nowy kociak reszta była bardzo sceptycznie nastawiona. Andrzej wygląda uroczo taki zamyślony. :)

    http://xiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie po pewnym czasie jest wielka przyjaźń :)

      Usuń
  9. Rudzielec może być tylko jeden ;) Polecam dokocenie kociakiem, niedługo się zacznie oddawanie całych pudełek do schronisk...

    OdpowiedzUsuń
  10. od razu niegościnny...Andrzejku, wytłumacz, że tak się zachowuje prawdziwy kot!!! Jak przyprowadziłam do domu Dyzia, to pierwszy raz usłyszałam, ze Tosia potrafi syczeć i fuczeć ;) taka była groźna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Andrzejowi należą się przeprosiny :)

      Usuń
  11. Ta encyklopedia kocich emocji świetna:D Ci powiem niektóre minki się zgadzają:P A co do Niegościnności Andrzejka to już chyba tak jest w zachowaniu kocim:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minki się zgadzają,w końcu koty są mistrzami w proszeniu w jedzenie ;)

      Usuń
  12. pozdrowić proszę kota ode mnie,buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Koty po prostu mają swoje ścieżki i jak im sie ktos nie podoba i nie maja ochoty to nie przyjda :D i za to je kocham, pies zawsze przyjdzie, a kot tylko wtedy jak bedzie mial na to ochote ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie. Koty same sobie wybierają i ludzi i czas, kiedy mają ochotę na towarzystwo :)

      Usuń
  14. Andrzej ma swój świat i po cóż mu znajomi ?:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba bronić swojej twierdzy ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdrowo wyglądają te osiedlowe sierściuchy... Widocznie odrobaczane też są...
    Podobają mi się emocje kocia, a i Rudy jak zawsze "cud-miód".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może są, na pewno jest Pani która je karmi codziennie. Ale faktycznie zdrowo i ładnie wyglądają :)

      Usuń
  17. Nie jestem specjalistą od żywienia kotów, czy w ogóle zwierząt, ale powiem Ci, że "dzikie pożywienie" tj. myszy, ptaki wg mnie są dobrym pokarmem dla kociaków. Moja babcia miała kotkę, która rzadko jadła w domu, bardzo często przynosiła swoje "przysmaki" właśnie w postaci myszy czy ptaków i żyła około 25 lat, a to przecież długo jak na kota ;)
    PS. Strach z encyklopedii emocji kota jest mega <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może koty, jak mają okazję to same sobie regulują to czego potrzebują i w jakich ilościach, mądre zwierzęta z nich :)

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)