22 maja 2014

Będziemy tęsknić

Szykuje nam się mały wyjazd. I to pierwszy raz odkąd jest Andrzej - bez niego.


 Na początku zastanawiałam się jak lepiej to rozwiązać bo opcje były dwie:
1) Andrzej zostaje w domu, wśród swoich rzeczy a odwiedza go dobra znajoma, którą on też zna - żeby nakarmić, sprzątnąć kuwetę, pobawić się.


2) Opcja druga - to Andrzej wyjeżdża do znajomej.


Myślałam długo - z jednej strony swoje, znane mieszkanie i brak stresu związanego z nowym miejscem i dotarciem do niego. Z drugiej strony- dłuuuuuugie godziny samotności. Noc i dzień - koleżanka przyjedzie na godzinę - tylko raz dziennie, może dwa. A to mało - co prawda Andrzej dużo czasu spędza sam, wiadomo praca, ale jednak popołudnia, wieczory, noc, rano - nie jest sam - ktoś się kręci, rozmawia z nim, bawi. .. Na szczęście koleżanka zgodziła się na wizytę rudzielca, za co bardzo jesteśmy wdzięczni :)

I w ten sposób zwyciężyła opcja druga -  i Andrzej jutro jedzie do koleżanki.
Koleżanka to bardzo dobra znajoma, kociara, kiedyś współlokatorka Andrzeja - więc dobrze się znają. Czasem się tu pojawia w komentarzach - Ciotka Andrzeja i ma swojego bloga - Ulicami Warszawy,na którego serdecznie zapraszam :)

Andrzej do podróży przyzwyczajony, zmiany miejsc też mu nie straszne - już ma za sobą 4 przeprowadzki,  więc myślę że ciekawość nowego miejsca zwycięży nad stresem.
Oczywiście szykuje mu już wyprawkę - czyli kuweta, karma sucha i mokra, miseczka, transporter z kocim kocykiem, zabawki - czy jeszcze jakoś powinnam go przygotować?
A to kilka zdjęć od opiekunki Andrzeja, jeszcze z czasów wspólnego mieszkania:
 To zrobione, jak Andrzej po raz pierwszy skoczył na mikrofalę, która stała na lodówce - więc dosyć wysoko. Długo ten szczyt był dla niego wyzwaniem nie do pokonania, a jak się raz udało to potem przysiadywał tam długie godziny..

Wyżej - młodzieniec Andrzej w łóżku i przy wspólnym przeglądaniu internetu.

A to zdjęcie z dziś - trochę niewyraźne, ale najważniejszego bohatera widać - rudzielec, można powiedzieć sąsiad Andrzeja, często siedzi na parapecie albo na dole na trawniku - i nie ucieka, nie boi się się ludzi, samochodów, tylko śpi i obserwuje otoczenia.

Miłego weekendu życzymy wszystkim i trzymajcie kciuki za Andrzeja - żeby był grzeczny i wykorzystał cały swój urok, wdzięk i czar :) Mam nadzieję że za bardzo nie będzie tęsknił (bo ja tak) i te kilka dni minie szybko :)

24 komentarze:

  1. aa już myślałam że odchodzicie stąd! nie pozwalam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie, nawet o tym nie myślę :)

      Usuń
  2. sąsiad Andrzeja to niezłe ciacho :) pewnie wypatruje tak drapieżnych kocic. :) hehe. Andrzej podróżnik. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak pomyślałam o tym sąsiedzie - taki koci boss ;)

      Usuń
  3. mój futrzak zawsze zostaje w domu i ma właśnie tylko takie godzinne wizyty. a później po naszym powrocie robi niezłą awanturę. zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. On jest cudny <3 ja czesto biorę moją Lamcie na kawe do znajomych, ale na dłuzsze wyjazdy ciezko by było :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ciekawe, kawa z kotem :) Pewnie niezła przygoda dla Lamci ;)

      Usuń
  5. Śliczne koteczki. :) Moje koty też przeglądają ze mna internet, piszą blog układając łepki na moich dłoniach, i wskakują tam gdzie ja nie dosięgnę. :) Maciek chętnie bawi się z blokowymi psami na podwórku. :) Trzymam kciuki za Andrzejka żeby się czuł szczęśliwie w nowym miejscu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to kocie towarzystwo przy laptopie ;)

      Usuń
  6. trzymam kciuki, żebyście szybko i szczęśliwie wracali do Andrzeja :* dla Was wszystkich to będzie spory stres i tęsknota, niestety coś o tym wiem :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Andrzej będzie miał fajnego kumpla - będą gadać o kociakach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To pewnie będziecie tęsknić za rudzielcem :-( mam nadzieje że Andrzej dobrze zniesie mała przeprowadzkę :-) udanej podróży życzę

    OdpowiedzUsuń
  9. No i fajnie, że znalazło się dobre rozwiązanie :)
    A tak na przyszłość, podobno kotom wystarcza włączone radio i mam wrażenie, że są jacyś ludzie :)
    Pozdrawiam i życzę udanego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jest dobry pomysł, żeby włączyć Andrzejowi radio nawet w dzień jak w pracy jestem :)

      Usuń
  10. jaki fajny blog o Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za koteczka, da radę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki , będzie dobrze ! :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. To trzymam kciuki za Andrzeja, ale na pewno świetnie sobie poradzi w nowym otoczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie mam ten sam dylemat. W planach chodzą czterodniowe wakacje, i nie wiem czy zostawić futra w domu, bezpiecznym, z codziennymi odwiedzinami na karmienie i sprzątanie, czy oddać komuś na przechowanie. Tylko problem taki, że wszystkie osoby nadające się do tego jadą ze mną :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może będzie im lepiej razem w swoim domu, Andrzej jest sam, więc byłoby mu smutno.

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)