4 maja 2014

Everybody Wants to Be A Cat

I koniec majówki - Andrzej co prawda spodziewał się więcej słońca i spacerów, a mniej deszczu, ale i tak majówkę można uznać za udaną.


A tak przy okazji - chcę zmienić szelki na spacery - polecacie jakieś? Te, które mamy są za mało stabilne, co prawda Andrzej nie potrafi (jeszcze?) z nich się wysunąć i uciec, ale wystarczyłoby wyprostowanie łapek i mógłby się wyśliznąć. Teraz mam misję - znaleźć wygodne i bezpieczne szelki, myślałam o takich zapinanych na rzep, w formie kamizelki, ale może macie jakieś porady i swoje doświadczenia?


Spacery Andrzej lubi, więc będę z nim częściej wychodzić (taki mam plan). Mając dobre szelki, mógłby mieć dłuższą smycz i swobodnie mógłby zwiedzać okolicę - bez strachu że zaraz się wyśliźnie i ucieknie.  Teraz chodzę za nim, krok w krok i kocia swoboda jest mocno ograniczona.


Oprócz spacerów (i potem koncertów pod drzwiami) mieliśmy też szalone zabawy z piłkami - jeżykami. Genialny wynalazek, ja uwielbiam i Andrzej też - piłki skaczą, uciekają, kot za nimi z napuszonym ogonem, ledwie wyrabiający się na zakrętach.

Większość energii, skumulowanej podczas długich godzin leżakowania i spania Andrzej wykorzystuje w czasie zabaw z piłeczkami, potem znowu odpoczywa - w wannie też.


A na koniec chciałam Wam pokazać nasz (mój i Andrzeja) wspólny portret ;)


Miłego niedzielnego wieczoru Wam życzymy i pozdrawiamy wszystkich: 


40 komentarzy:

  1. Aniu, ja własnie kupiłam te szelki:
    http://www.zooplus.pl/shop/koty/transportery_obroze_kota/szelki_dla_kota/194461
    bardzo wygodnie się ubiera, a moje dwa szalone koty nie uciekają z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też fajne, może też te zamówię? :)

      Usuń
    2. polecam :) wypróbowane na moich dwóch i jednym zaprzyjaźnionym kocie :)

      Usuń
  2. Pierwsze zdjęcie jest rewelacyjne :D

    Z moich doświadczeń wynika, że dla kota najlepsze są szelki typu norweskie (w tym poście pisałam o różnych akcesoriach, są tam typy szelek ze zdjęciami, można popatrzeć jak się ktoś nie orientuje jak się które nazywa - http://jakwytresowackota.blogspot.com/2014/03/poradnik-spacerowy-cz-ii-wybieramy.html ). Takie szelki są bardzo wygodne i praktycznie to nie ma możliwości, żeby ci kot uciekł, chyba ze się zacznie rzucać, tarzać po ziemi i zapierać łapkami, a ty mocno będziesz ciągnąć smycz ;). Niestety w zoologu raczej takich nie kupisz, pozostaje kupić w firmie która szyje na zamówienie psie akcesoria (dość dużo jest takich, np. Dog Style), albo samemu zrobić.
    Drugi typ szelek które polecam to guardy. Też wygodne i chronią delikatną kocią szyjkę, ale już nieco łatwiej się z nich wywinąć. Łatwiej, ale jak są dobrze dopasowane to i tak kot musiałby się szarpać na napiętej smyczy.
    Dla mojej koty sama uszyłam te szelki których obecnie używa.
    Szelki guardy bez problemu kupisz w stacjonarnym sklepie albo np. w zooplusie (w dziale z psimi rzeczami, te z Huntera są tanie i porządnej jakości - mam z tej firmy obrożę ecco sport 15mm, świetna taśma, miękka i wytrzymała, obróżka lekka jak na tą szerokość i wytrzymałość).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Norweskie faktycznie wyglądają bardzo stabilnie i bezpiecznie. Ogólnie wszystkie szelki, które mają paski, zatrzaski wydają mi się zbyt proste dla kota, dlatego myślałam o innych np.o tych w formie kamizelki, ale jak pisałaś ostatnio że mogą być niewygodne, popatrzę jeszcze na szelki typu guard, bo ja mam takie zwykłe zapinane od góry.

      Usuń
    2. Świetny post, dziękuję! Mam typowe szelki kocie, ale moje koty lubią sobie poskakać i pobiegać, a ja wtedy się boję, że sobie kark skręcą...

      Usuń
  3. Kot w wannie najlepszy :-) A portret świetny :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Portret jest fenomenalny! :D

    Szelek niestety żadnych nie polecę, bo z moimi kotami na spacery nie chadzam :) (z kilku osobistych oraz osobniczych względów :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, że Andrzej jest bardziej podobny do siebie na tym portrecie :)

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o szelki to nic nie doradzę bo moje są niewychodzące :)
    Andrzej na zdjęciach tradycyjnie rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas oba kudłacze mają takie szelki: http://www.salonikpik.pl/index.php?p965,szelki-dla-kota-aksamitne-z-ornamentem
    spisują się dobrze :)
    pozdrawiamy
    jaggniesz,flog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. dzis wlasnie wyszlam do ogrod z majka na szelkach bo mi ucieka za ogrodzenie i sie wywinela niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za luźno założyłaś jej szelki? Powinny przylegać do kota, nie wisieć na nim (mniej więcej tak ciasno jak stanik na ludziu ;)). Pamiętaj, że kot ma sierść i przez to wydaje się większy, a przecież jak chce się wywinąć to ilość sierści nie ma znaczenia.
      Jak się zakończyła "przygoda"? kotka nie uciekła? :(

      Usuń
    2. Mam nadzieje że Majka za daleko nie czmychnęła? Ja właśnie chce zmienić szelki na bardziej stabilniejsze, bo trochę się boję.

      Usuń
  8. Z szelkami Wam nie pomogę.
    Andrzej jak zwykle uroczy. Portret super.
    A jeżyki na pewno wypróbujemy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, bo są bardzo fajne i skoczne, Dziubulkowi powinny się spodobać ;)

      Usuń
  9. Widzę, że Andrzejek lubi także kąpiele - bezwodne :-)
    Niestety nie mam doświadczenia z szelkami, dlatego niczego nie mogę polecić...

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpoczynek w wannie-któż tego nie lubi? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny kociak, piękny :-)))
    Niestety są koty , które chodzą w szelkach spokojnie i są które nie zmusisz.
    Poszukaj dla niego dobrych szelek i będzie bezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej na początku się bał, teraz spaceruje ładnie i całkiem wyluzowany. Właśnie dlatego chce zmienić szelki, żeby mógł chodzić swobodnie, a ja bez strachu że gdzieś się wywinie.

      Usuń
  12. Moja kocica Teresa nie chodzi w szelkach, ale z nią nie mamy problemu. Jest bardzo do nas przywiązana, więc jak się gdzieś przejdziemy to idzie równo z nami, nie odstępuje nas w zasadzie na krok. A jeśli nie chce iść dalej to po prostu sama zaraz wraca do domu. To najfajniejszy kot jakiego mieliśmy. Ale niedawno miała kleszcza i bardzo się o nią martwiliśmy, na szczęście już po kłopocie :)
    U nas też jest fajnie, że nasza kocica ma gdzie chodzić, bo mamy swój domek, działkę, a jeśli gdzieś wychodzimy to zostawiamy ją na podwórku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Teresie działki i miejsc na spacery :) Fajnie, że jest tak do Was przywiązana :)

      Usuń
  13. Zdjęcia w wannie mnie rozłożyły na łopatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mądry zwierzak wiem po swoim psie.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Andrzej to gwiazda internetu :D
    Ja wróciłam dzisiaj z majówki i zastałam mojego małego czarnego cudaka obrażonego na mnie tak poważnie, że jak nigdy odpychał się ode mnie łapkami i uciekła z rąk. Nawet do mnie nie podchodził x(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze podejdzie, ale foch musi być ;)

      Usuń
  16. Odnośnie szelek ostatnio znalazłam bardzo ciekawy blog--> http://jakwytresowackota.blogspot.com/2014/03/poradnik-spacerowy-cz-ii-wybieramy.html
    Poczytajcie sobie z Andrzejem - bardzo ciekawe i przydatne rzeczy ;)

    Nie mam wanny, ale moje koty, zwłaszcza Maleństwo lubi czasem zajrzeć do umywalki, czy kibelka ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D miło że Ci się podoba.

      Moja ma z wanną związane traumatyczne przeżycia (kąpiel) i jakoś nie jest chętna do leżenia w niej ;).

      Usuń
    2. Wiem, że przydatne już korzystam :) A koty bardzo lubią miejsca gdzie wody można się napić :)

      Usuń
  17. Andrzej odpoczywa w wannie, niesamowite! :) Moje koty uciekają przed wanną gdzie pieprz rośnie ;)

    Niestety nie mam doświadczenia odnośnie szelek :( ale ważne, aby Andrzejek nie mógł się z nich oswobodzić, a rzep może się odpiąć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiałam się nad rzepami, czy się później nie zniszczą i będą odpinać.

      Usuń
  18. Aniu, koniecznie pokaż kiedyś Andrzejka z tym napuszonym ogonem kiedy gania za piłeczką :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się uda zrobić zdjęcie w biegu, to oczywiście ;)

      Usuń
  19. Ja zawsze mialam dachowce, nawet jeden byl tez rudy ( sa rude dachowce?) jak Andrzej i nigdy szelkami sie nie martwilam. Chodzily jak chcialy, jeden to sie nawet w psa bawil i chodzil za mna, tyle, ze zamiast droga to rowem na przyklad, albo murem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)