26 lipca 2014

Kot - drapieżnik?

 Nie od dziś wiadomo że koty to mięsożercy. I Andrzej nie jest wyjątkiem.


Ale do tej pory oprócz karmy, dostawał czasem serduszka, żołądki, filet z kurczaka czy rybę. Bez żadnych kostek, kosteczek, chrząstek i ości.

A ostatnio na blogu Bazgroły na tematy okołokocie u Muhikons przeczytałam że gryzienie kości nie szkodzi kotom. Człowiek uczy się przez całe życie - do tej pory myślałam że pogryzione kości mogą być niebezpieczne dla takiego domowego drapieżnika. Także bardzo dziękuję za ten wpis o kocie - mordercy ;)

Na początek skrzydełko - na szyjki i kurze łapki jeszcze poluję ;) Andrzej nie wiedział jak się zabrać za taką porcję mięsa!

 Coś tam gryzł, ciamkał - ale ostatecznie skrzydełko leżało w miseczce. Andrzej podchodził, ale jedzenia nie było.. szkoda było mi wyrzucić skrzydełko, więc wzięłam sprawy w swoje ręce i nakarmiłam mojego drapieżnika. W końcu matka zawsze karmi młode, dopóki same nie nauczą się polować... ehhh.


W każdym razie skrzydełko (bez kostek) zostało zjedzone w całości, Andrzej oblizywał się długo i mięsko smakowało.

A ja w nagrodę za nakarmienie takiego rudego, groźnego drapieżnika pozwoliłam sobie na wino kociarzy ;)

Andrzej - mistrz drugiego planu - pobawił się korkiem, więc miał okazję trochę pobiegać.


I bardzo podoba mi się sentencja na butelkach wina Cote - "Cats do not go for a walk to get somewhere but to explore" - w końcu to kocie wino :)

Miłego weekendu Wam życzymy! :)

42 komentarze:

  1. Też nie wiedziałam że koty mogą jeść takie kostki :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naturalnym środowisku pewnie jedzą, a domowe pewnie różnie.. Raczej nie są przyzwyczajone do gryzienia.

      Usuń
  2. Pierwszy raz widzę takie wino :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój koci hrabia i hrabina muszą mieć małe kawałki mięsa, bo inaczej będą siedzieć i się patrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, Andrzej też - jak mu podawałam małe kawałeczki to zjadł :P Kocia arystokracja :)

      Usuń
  4. Moje kosteczek nie chcą jeść, może dlatego że to starsze koteczki...
    Ale gdyby Andrzj jadł, to byłoby dla niego z korzyścią.
    To młody kot :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, takie gryzienie dobrze wpływałoby na zęby :)

      Usuń
  5. Następnym razem spróbuj podzielić skrzydełko na części,może lepiej sobie poradzi?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak spróbuję, bo na początek trzeba zacząć od mniejszych porcji :)

      Usuń
  6. Żeby to moja Frania chciała takie skrzydełko czy kawałeczek serduszka! marzę,żeby czasem cos ukradła z talerza czy ze stołu,jest chyba kaczką -dziwaczka wśród przyzwoitych kotów. Andrzej jest nie do podrobienia,niezwykła kocia twarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Frania jest prawdziwą wybredną damą, nie wykrada jedzenia, czyli po prostu przyzwoity kot :)

      Usuń
  7. Zdrówko Wasze i Rudego Drapieżnego Dzieciaka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drapieżny dzieciak, akurat pasuje do niego :P

      Usuń
  8. Takiego wina jeszcze nie widziałam. Nie dawałam też mojemu nigdy skrzydełek, ciekawe, czy by zjadł, muszę kiedyś spróbować. Do tej pory zawsze dostawał surowe piersi, bo żadnej innej surowizny (np. wątróbki, żołądków, ryby) nie chciał tknąć. :)
    I wszystkiego naj z okazji Anny :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo filet najlepszy, więc wie co robi ;)

      Usuń
    2. Ha, ha :) I kości nie trzeba gryźć. :)

      Usuń
  9. Koty chyba nie mają okazji jeść dużych ptaków, raczej jedzą te mniejsze z bardziej miękkimi kośćmi. No i mimo wszystko trzeba uważać, bo przecież kości drobiu rozpadają się na małe igiełki i można się nimi zadławić.
    A jak smakowało winko? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tym bardziej że nie są przyzwyczajone. A winko pyszne, polecam :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię to wino, ale w wersji białej :), a mięsko moje też czasem dostają w większej porcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białe też chyba najbardziej mi smakowało :)

      Usuń
  11. Aleś mi reklamę zrobiła :D Dziękuję:)
    Ach ten Andrzejek, nie chciał gryźć kosteczek. Szkoda, ale wiadomo, jak to z kotami bywa, nie każdy taki żarłok jak mój:)
    Przynajmniej sobie podjadł mięska:) Może jakiś inny kościsty kawałek zwierza mu zasmakuje, kto wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy próbować, zobaczymy czy z niego też taki drapieżnik :)

      Usuń
  12. Przynajmniej trochę zjadł :) Moja nie ruszyła kurzej łapki, za to szyjkę zeżarła całą. Musicie próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tymi kośćmi z kurczaka, to jednak trzeba uważać, bo koty mają delikatne podniebienie, które może zostać przebite. Andrzej wie, co robi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak - nie jest przyzwyczajony, więc nie ryzykuje :)

      Usuń
  14. Ja bym jednak kotu nic z kością nie dała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałam spróbować, ale Andrzej nie był tym zachwycony.. koty są wybredne :)

      Usuń
  15. Wino dla kociarzy? Super pomysł :)
    Skrzydełek to ja sama nie lubię zbytnio, za dużo drobnych kostek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię skrzydełek, z tego samego powodu :)

      Usuń
  16. eh te nasze łakomczuchy kocie :) ja też kostek nie daję, ale myślę, że efekt byłby podobny, nie wiedziałaby jak to zjeść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak - byłyby mocno zdziwione :)

      Usuń
  17. Wino rewelacyjne <3 A Andrzej następnym razem na pewno lepiej sobie poradzi ze skrzydełkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie już wiedział jak się na to zabrać ;)

      Usuń
  18. Mój Arek tylko suchą karmę, ewentualnie mokrą...a tak chciałabym, żeby od czasu do czasu skubnął mięska z prawdziwego zdarzenia....próbowałam go zachęcić na wiele sposobów..ale on wybredny jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maruda ;) Ale karmy pewnie smakują lepiej :)

      Usuń
  19. Jestem tu pierwszy raz i bardzo mi się blog spodobał :) Przystojniak z Andrzeja ;) Wino dla kociarzy? Ha, ha, ale fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Anno, nie wiem czy odnotowałaś, że chwilanapoddaszu zniknęła, ale wróciłam w nowej postaci :) Pozdrawiam i smyram kota Andrzeja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)