7 sierpnia 2014

Drapieżnie

Dziś też będzie drastycznie, makabrycznie i krwawo. W Andrzeju obudził się lew (salonowy), kot drapieżca i morderca.


Tym razem "ofiara" to drobiowe skrzydełko.

Tak jak pierwsze skrzydełko nie poszło, bo ja sama musiałam je podawać Andrzejowi w małych porcjach, tak wczorajsza porcja małego skrzydełko została schrupana prawie na raz i prawie w całości.





A tyle po skrzydełku zostało - czyli jak widać smakowało. Andrzej zadowolony, drobne kostki najwyraźniej nie szkodzą ( a tego trochę się bałam), więc raz na jakiś czas skrzydełko jeszcze do rudzielca podfrunie ;)

Ale żeby nie było, że Andrzej to teraz taki drapieżny kot - dowód na to że nadal jest normalnym domowym kotem, bo otwarta szafka nie mogła pozostać bez zainteresowania:


I dobra wiadomość na koniec - dziś i wczoraj było trochę chłodniej (w końcu), nawet chwilę popadało i odetchnęliśmy odrobinę. Andrzej znowu biega, szaleje za piłeczkami - czyli wraca normalność ;)

25 komentarzy:

  1. Jutro jadę na zakupy to i moim futrom spróbuję kupić skrzydełko albo łapkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dzisiaj odetchnęłam - od razu lepiej , ale podobno długo się nie pocieszymy bo weekend ma być znowu upalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie zapowiada się upalnie, znowu ;)

      Usuń
  3. Jestem dumna z mięsożerności Andrzejka :) Mój też je skrzydła i żyje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie kupiłam dla Andrzeja, za Twoim przykładem :)

      Usuń
  4. mój Klakier upatrzył sobie ostatnio starą podróżną torbę, w której trzymam zapasową pościel - po wyjęciu jej spod łózka nie da się schować bo okupuje ją niemal cały dzień :D

    jakoś boję się dawać moim kotom surowego drobiu :( niech mnie ktoś przekona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się boję i chyba przekonać się nie dam :) Jakoś nie wierzę, że te ostre kosteczki się nigdzie nie wbijają.... Moje muszą się obejść smakiem, bo nie dostaną dla mojego wewnętrznego spokoju :D

      Usuń
    2. Mój kocur je od 3 lat i nic mu się nie dzieje. Byle nie gotowane.

      Usuń
    3. Moje koty jedzą surowy drób od małego i nic im nie jest :)

      Usuń
    4. Andrzej dopiero zaczął, i nic mu nie jest,w końcu kot to drapieżnik, a przy okazji ząbki się poczyszczą. Ale kostek też się bałam, dlatego wcześniej nie dawałam żadnych, dopiero jak zobaczyłam na blogu u Muhikons że kot je i nic mu nie jest - to spróbowałam :)

      Usuń
  5. Aż sama zgłodniałam patrząc, jak Andrzej wcina to skrzydełko :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie je skrzydełka...:-)
    Nie będzie miał problemów z sikaniem...
    Z przewodami moczowymi...
    Codziennie dawaj po jednym skrzydełku...
    Kości są bardzo wartościwoe w pożywieniu drapieżników.
    Moje koty juz za stare, ząbków nie mają...:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chrupie i mu smakuje - to czemu nie, a jeśli jeszcze mają dobry wpływ na nerki to tym bardziej :)

      Usuń
  7. Też lubię skrzydełka, ale takiej skuteczności w chrupaniu nie posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodziak :) my też cieszymy się z przyjemnego chłodu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki on już duży!

    Szlachta je z dywanu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Andrzej pokazał swoje prawdziwe oblicze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dzisiaj kupiłam moim kotom serduszka drobiowe i obawiam się tego :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że Andrzej jada kości, na dobre mu wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój Lemon jakoś nie bardzo lubi takie surowe jedzenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)