20 sierpnia 2014

Powroty

Prawda stara jak świat - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Do tego w swoim pudełkowym, podniebnym hamaku - marzenie.

Andrzej wycieczkę i moc emocji kilku ostatnich dni odsypiał dłuuuugo. I muszę go bardzo pochwalić - ale całą drogę grzecznie spędził w transporterze - bez krzyków, narzekania, lamentów i płaczu.

Rośnie całkiem poważny, dorosły kot, który potrafi kulturalnie podróżować! Do tej pory podróże w transporterze  były mu w niesmak, więc Andrzej podróżował jak chciał - najczęściej u mnie na kolanach (lub na głowie). A teraz - może ze zmęczenia po prostu przesiedział i przespał całą drogę bardzo spokojnie. I tak oto minęła podróż:

I jeszcze kilka jeszcze historii balkonowych, bo jak już mi wiadomo - kot na balkonie to kot szczęśliwy:






Do tej pełni kociego szczęścia brakowało tylko pudełka - ale i to się znalazło, więc mieliśmy i balkon i pudełko w jednym:)



I takiego oto małego cudaka miałam okazję spotkać. Mały, o wielkich oczach i uszach prawie jak brat Andrzeja - tylko bardziej mruczał i chciał się przytulać ;)

Pozdrawiamy wszystkich ciepło i nadal mocno trzymamy kciuki za Kayrona, bo już jest blisko swojego domu - oby znalazł się jak najszybciej!

20 komentarzy:

  1. Pudełko i balkon to rzeczywiście pełnia szczęścia.
    Mam nadzieję,że ten na ostatnim zdjęciu ma domek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, i domek i swoich ludzi :)

      Usuń
  2. Dzielny Andrzejek !!!!
    Mam nadzieję ze jak ludzie kotek czuje że .... wszędzie dobrze a w domku najlepiej :-)
    A ten drugi kotek ma domek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wychodzący ale swój własny :)

      Usuń
  3. Pudełko i balkon-nadmiar szczęścia w jednym miejscu :) Jaki grzeczny był w podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj szczęśliwy Andrzej :) Choć pierwsze w pudełku na balkonie, to oczka takie, jakby z szoku nie mógł wyjść, że tyle szczęścia na raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej ma wielkie oczy i wygląda wiecznie jakby się wszystkiemu dziwił ;)

      Usuń
  5. Zdecydowanie nie ma to jak w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, bez lamentów podróżują tylko prawdziwi mężczyźni, brawa dla Andrzeja! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale by się pewnie Andrzej cieszył, gdyby takiego Cudaka miał na stałe!
    Za Kayrona kciuki trzymamy z całych sił - ja, cała moja rodzina i wszystkie zwierzaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Andrzej jest mistrzem fajnych min :) Dobrze wychowany kocurek, po co będzie marudził:)
    Fajny ten mały rudasek:) Oby Kayron wrócił do domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Andrzejek podróżuje kulturalnie, w odróżnieniu od moich diabłów, które w aucie drą się w niebogłosy. Każdy wyjazd z nimi do weta (bo już tylko tak jeździmy) to koszmar. Ech, nie ma to jak stateczny Andrzejek ;-) Buziaki dla śliczniaka (a za Kayronka mocne kciuki cały czas).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kayronek krąży blisko domu, mam nadzieję że niebawem się znajdzie :) A Andrzej do weta też mocniej protestuje, więc może koty wyczuwają cel podróży?

      Usuń
  10. A kim jest ten mały słodziaczek?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pierwszy raz na tym blogu. No i muszę stwierdzić, że masz ślicznego kocurka. Na pewno jeszcze tu zajrzę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rude najlepsze! <3
    Piękne kocisko, nie ma co :)
    A oczy mega <3
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzielny Andrzejek :) tak ładnie znieść podróż :) u nas to nie do pomyślenia :)
    ale i tak najlepiej we własnym kartonie!

    A kciuki za Kayrona cały czas są zaciśnięte!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)