24 marca 2015

Wiosenne porządki

Andrzej gubi tony sierści na wiosnę. Jakbym chciała drugiego kota spokojnie mogłabym sobie takiego rudzielca zrobić.



Czesanie pomaga, ale tylko trochę zwłaszcza że Andrzej toczy wieczne walki o to, by jednak samemu tę sierść gubić i zostawiać wszędzie gdzie tylko się da.


O ile na początku na balkonie był zainteresowany wszystkim, tylko nie tym co się dzieje z jego ruda sierścią - było dobrze. Ale Andrzej to inteligentna bestia i długo nie da się tak "oszukiwać". Były  próby użycia pazurów i zębów, a nawet ucieczka na wysoką szafę.

Różne sposoby na Andrzeju już wypróbowaliśmy - łącznie z jednoczesnym karmieniem, dawaniem przysmaków i pasty odkłaczającej podczas czesania. Działa, ale tylko chwilę.

Sierść tak czy inaczej jest wszędzie - ja śmigam po domu z rolką do ubrań i "roluję" kanapy i koce, odkurzacz z turboszczotką też chodzi na pełnych obrotach. Ale to niewiele daje, chyba po prostu rudą sierść trzeba zaakceptować.

A Wy jakie macie sposoby na sierść swoich zwierzaków? Bo skoro przy jednym Andrzeju tyle tego to ile musi być przy kilku kotach albo dużym piesku?

Ale mimo to kochamy koty - za ich magiczne "właściwości". Tym samym przypominam o trwającym u nas konkursie "Jak pomagają koty". Do wygrania 2 książki "Billy.Kot który ocalił moje dziecko". Jeśli macie kota lub koty to na pewno wiele możecie powiedzieć lub pokazać jakie to są cudowne i pomocne zwierzęta. Szczegóły tutaj i pod banerkiem:

31 komentarzy:

  1. ja juz nie walcze, tez sie nie daja czesac...wczoraj wypralam ich kocyki i wyciagnelam z pralki w takim samym stanie, ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam czy pranie coś da, czy po prostu zmiana na nowy kocyk ;)

      Usuń
  2. Nigdy nie czesałam moich potworów furminatorem (nie wiem czy on sprawia jakiś kłopot dla kota?) tylko zawsze zwykłą kocią szczotką (Zolux Muscat) i uwielbiają to. Dzisiaj właśnie Marcel wpadł mi w ręce i tak go wyczesałam że zasnął do góry brzuchem rozmruczany. Z Orionem też nie ma problemów, choć jest trochę niecierpliwy i szybko się nudzi gdy go szczotkuję.
    Niestety, mimo to w całym domu i tak są TONY futra, ja nie wiem skąd ono się bierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzej na wszystkie szczotki tak reaguje, chociaż tej o której ty piszesz nie miałam, tylko podobną. I zawsze było to samo. Ale faktycznie czesanie nie wiele daje, chyba trzeba przeczekać :)

      Usuń
  3. ja kupiłam furminator, ale przy czesaniu jest i on pogryziony, i ja, i przy okazji wszystko dookoła. a i tak po wyczesaniu następnego dnia wszystko jest w sierści, rolki do czyszczenia idą u nas na kilogramy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak u nas :) No ale trzeba próbować ;)

      Usuń
  4. Ehhhh u nas też tona rudej sierści. Też chodzę po domu z rolką, bo chyba nic innego mi nie pozostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już się przyzwyczaiłam, regularnie czyszcze koce, szafki, poduszki, dywany, a po krótkiej chwili znów jest to samo ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez juz nie walcze tylko sprzatam i sprzatam i sprzatam .........

    OdpowiedzUsuń
  7. Andrzej zmienia kolekcję na wiosenną, elegancik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że ten elegancik to taki bałaganiarz ;)

      Usuń
  8. Ja tym furminatorem to nawet kłaczki z dywanu ściągam, bo odkurzacz już czasem nie wyrabia ;) mam dwa koty i też niezbyt lubią czesanie... Ale zauważyłam, że łatwo je czesać... kiedy śpią :) i nawet wtedy mruczą :) o psie już nie wspominam - trzecie podejście w czesaniu robię. Za każdym razem mnóstwo podszerstka a końca nie widać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja droga, nasze sierści nie dają się wyfurmirować łatwo, jest straszna walka... ale to konieczne, bo inaczej cały dom zatonąłby w sierści :) kanap przestałam czyścić, bo to nie ma sensu :) najgorzej jest z ubraniami - te czarne są permanentnie zakocone ;) 100 rolek nie da im rady. No ale co zrobić? :) jak nie kochać tych zafutrzonych "darmozjadów" ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam trzy koty i tak jak kocham koty tak musialam pokochać ich sierść. Ciapek uwielbia wprost ekstatycznie kocha czesanie. Młode się uczą ale już widzę, że Keira też będzie kochać a Antek chce się bawić ale nie ucieka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym widziała swojego Felasia :) U nas rolki to nieodłączny element wyposażenia, ciągle trzeba coś "odsierściać", a efektów i tak nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszym sposobem /wypróbowanym osobiście/ jest gruba, gumowa rękawica zwilżona wodą.
    Rękawica musi być z grubej gumy bo one mają taką perforację od strony dłoni, która elegancko
    zmiata sierść z wszystkiego /jednorazówki odpadają bo są śliskie/.
    Wypróbujcie, jak u Was nie zda egzaminu, to rękawice zawsze się przydadzą w domu.
    Życzę powodzenia - rolki są kiepskie.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś kupiłam rękawice i faktycznie zbierają sierść! Może nie do zera, ale lepiej niż rolki, także dzięki za podpowiedź! :)

      Usuń
  13. Jesteście bez serca skazując kota na takie tortury, przecież każdy jego włosek jest bezcenny ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też przeżywam ogromny zrzut sierści. Staram się regularnie czesać a Timon nawet dzielnie to znosi, kiedyś bardziej się buntował. Kupiłam odkurzacz, który sam jedzi i odkurza, a ja w tym czasie mogę robić coś innego. Jeszcze trochę i sierści będzie mniej. Pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygodnie, prawie jak robot. A Timon nie jeździ na odkurzaczu?

      Usuń
  15. Kusi mnie taki odkurzacz o jakim pisze BeatkaZ. ale obawiam się o jego cenę, drogie to? I daje rade zjechac z dywanu na podłogę i wjechać z powrotem? ;)
    U mnie przy 5 kotach że tak powiem, owszem, sierść jest, ale to też kwestia mieszkania. Moje nie jest jakieś super ciepłe, a moja mama ma w ścianie rurę grzewczą przez całą ścianę pokoju i kuchni i tam to dopiero jest sierść, jak przy psie, nawet w kątach takie kłeby sie na kafelkach zbierają.
    Jeśli chodzi o mój dywan to wystarczy raz na tydzień odkurzyć. Jesli chodzi o ten zalegany na przedpokoju i w kuchni to tak dwa razy w tygodniu.
    Przydałby się ten odkurzacz od kłaków zwierzęcych... Bosh chyba wymyślił, ale na ile to skuteczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turboszczotka w miarę dobrze zbiera sierść, no ale to trzeba było by odkurzać co chwilę. A Bosh widziałam, ale nie wiem jak z jego działaniem, czy to nie taki chwyt marketingowy? ;)

      Usuń
  16. Kiedyś walczyłam, teraz oko przymykam bo i tak jest wszędzie,na kanapę zarzucam koc po którym mogą się tarzać a raz na jakiś czas robię pełne kanapowe czyszczenie, zazwyczaj używam do tego gumowych rękawic bo najlepiej zbierają sierść ;p ale tych grubszych ;) blaty wycieram 1500 razy dziennie, codziennie zamiatam a odkurzam co drugi, trzeci dzień. Oczywiście jak posprzątam po 20 min stwierdzam,że wygląda jak niesprzątane wcale ;) najgorzej w łazience ;p
    A sierść teraz gubią oj gubią :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak samo - no cóż, trzeba pokochać tony sierści ;)

      Usuń
  17. Pozdrawiam serdecznie.Ściskam was obojga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy Ty też odkaszlujesz kocie kłaczki? Mam trójkę kotów ale to Morfeusz mimo czesania rozsiewa takie "babie lato" po mieszkaniu, że gryzie mnie w gardle a karty książki, którą właśnie czytam wyglądają jakbym robił nią depilację pod pachami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babiego lata na szczęście nie mamy, ale sierść jest wszędzie, nawet w herbacie, więc odkaszlnąć też się zdarza :)

      Usuń
  19. O tak, u nas też porządki ;)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)