3 stycznia 2016

I po świętach

Jak to mówią - święta, święta i po świętach. No i mamy już nowy rok. A my wracamy po krótkiej przerwie. Andrzej oczywiście podróżował z nami i całkiem dzielnie znosił zmiany miejsca ;)


Nawet udało mu się znaleźć odrobinę słońca w te mroźne dni ;)

Poza tym buszował po najwyższych szafach, obgryzał kwiatki bawiąc się w ogrodnika i starał się podbić serce mojego taty, siadając mu na kolanach. Grał też z nami w grę planszową "Biznes po polsku" pełniąc rolę bankiera. Poniżej kilka zdjęć ze świątecznych wojaży.





Sylwestrową noc zniósł dzielnie, chociaż nie mogę powiedzieć że zupełnie nie obeszły go fajerwerkowe huki. Widać było że trochę się boi, ale też zwyciężała ciekawość. Część nocy przespał w łazience, część spędził z nami, przegryzając kocie przysmaki, które mu dawałam żeby odwrócić uwagę od strzałów. 


Ci z Was, którzy mają instagrama i nas obserwują pewnie widzieli filmik jak Andrzej żałośnie miauczy podczas jazdy samochodem. Teraz już Andrzej nie spaceruje luzem po samochodzie - tak jest wygodniej i na pewno bezpieczniej. Trochę szkoda mi go, jak słucham tego żałosnego płaczu na początku każdej podróży, ale na szczęście po kilku chwilach Andrzej się uspokaja i zwykle resztę drogi śpi, od czasu do czasu daje znać pomiaukując, jakby pytał: Ile jeszcze zostało? Kiedyś jeździliśmy tak, ale na szczęście udało się Andrzeja przyzwyczaić i nauczyć jazdy w transporterze - z wiekiem chyba stał się bardziej potulny bo kiedyś buntował się o wiele bardziej...
Film zamieszczony przez użytkownika Rudy Kot Andrzej 😺😸📷 (@rudy_kot_andrzej)

No i na koniec szczęśliwy kot w domu. Pozdrawiamy ciepło w te mroźne dni, trzymajcie się!

Reakcje:

12 komentarzy:

  1. Widzę, że Andrzej podczas gry pilnował pieniędzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu cieplej jak się popatrzy na Andrzejka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasze futrzaki też spędzały z nami wyjazdowe Święta. Pojechały w odwiedziny do "Dziadków", czyli moich rodziców, gdzie spędziły tydzień mając ogromne pole do popisu jeśli chodzi o ich niszczycielską działalność, ponieważ rodzice mają piętrowy dom :) Pan Kot dzielnie się trzyma podczas podróży samochodem, Batmanka prawie całą drogę zawodzi patrząc mi w oczy, jakby mówiła "Jak możesz mi to robić?". Na szczęście na miejscu, jak zwykle, szybko poczuły się jak u siebie. Mają już u rodziców "swoje" miejsca. Niestety jedzenie kwiatów (które w naszym mieszkaniu są poukładane na najwyższych, niedostępnych kotom półkach niczym nożyczki przed małym dzieckiem) skończyło się dla Pana Kota krwawą biegunką. Całe szczęście, że wszystko jest już ok, a koci temperament nie doznał żadnego uszczerbku :) Obawiam się też, że niczego się futrzak nie nauczył i przy kolejnej wizycie buszując w nicy po domu znowu coś zeżre...
    Noworoczne pozdrowienia od naszej dla Waszej człowieczo-kociej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, na kwiaty trzeba uważać. U siebie w domu mam sprawdzone, a np. u rodziców muszę pilnować żeby Andrzej nie zjadł niczego zakazanego. Chociaż on póki co skubie tylko te które są dla kotów dobre :)

      Usuń
  4. dlatego ja nie lubię jak są fajerwerki, bo zwierzaki boją się i nie jest to fajne. dobrze, że Andrzej jakoś w miarę to zniósł. ;)
    wszystkiego dobrego w nowym roku dla kochanego sierściucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wyglada jakby lapal promienie slonca doslownie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Andrzej to dzielny kociak ;) I w ogóle taki fotogeniczny jest.
    Moja Klara również stara się głośno rozpaczać podczas jazdy. Niestety jest zbyt ciekawska i biegając po samochodzie podczas jazdy mogłaby przeszkadzać. W połowie drogi zazwyczaj sobie odpuszcza zawodzenie i zasypia w transporterze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, takie miauczenie i żałosne zawodzenie na szczęście szybko się nudzi, jak kot widzi że nie skutkuje ;)

      Usuń
  7. Andrzejek miał bardzo aktywne święta. Pewnie teraz odpoczywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym z nim wyła w tym aucie :P Nie cierpię tego rodzaju miauczenia bo mi się wydaje że faktycznie coś kota boli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez ledwie to znoszę, ale cóż robić? :( ;)

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)