26 lutego 2016

Zielono mi

Zielono nie tylko mi, ale głównie Andrzejowi. I to nie zasługa zbliżającej się wiosny czy pogody (tu raczej mało zieleni póki co).

Zielono mi bo końcu udało mi się wyhodować piękny owies dla Andrzeja. Zwykle jak tylko zaczął rosnąć Andrzej go znajdował no i skubał, więc biedny owies nie miał szans bujnie wyrosnąć.

Teraz nasiona owsa ukryłam w mini szklarni (takiej, jak są dostępne w Ikei). Miał tam ciepło i jasno, więc idealne warunki dla roślin. Do tego owies w szklarni wyrasta w ekspresowym tempie, więc cały czas Andrzej ma świeżą dostawę.

Owies ucieszył mnie, ale najbardziej ucieszył Andrzeja! Tyle świeżej zieleninki do chrupania!

O tym że mój rudzielec jest miłośnikiem zielonego owsa (a nie tylko mięsożercą) pisałam i pokazywałam już kilkakrotnie (na przykład tutaj, tutaj i tu) Co prawda ten aktualny owies jest najbujniejszy, ale dobry dla kota jak każdy inny .

Typowej kociej trawy Andrzej nie lubi, próbowałam już kilka razy. Innych roślin i kwiatów przeznaczonych dla kotów też nie mam. Ale owies doskonale spełnia swoje funkcje, żadnych problemów z kłaczkami nie mamy, więc nie pozostaje mi nic innego jak raz na jakiś czas bawić się w rolnika ;) Tym bardziej że jak jest świeży owies w doniczce to kwiatki doniczkowe nie stworzone dla kota mają spokój. 

A Wasze koty lubią "zielone"? Jeśli tak to jakie roślinki? Zwykła kocia trawa czy coś innego się sprawdza?


A na koniec coś co ostatnio mnie bardzo rozśmieszyło! Wiele rzeczy (na przykład ciągłe przysiadywanie na laptopie, wycieczki po meblach czy bieganie za laserową kropką) wyjaśniło się! ;)
Obrazek znaleziony Tu

14 komentarzy:

  1. Wszyscy lubią zielone:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nadal zbieram się do rozpoczęcia produkcji zieleniny dla Klary, ale tak jakoś mi się przeciąga ;) Muszę się zmobilizować i w końcu przywieźć ziarno na siew:)
    Widać, że Andrzejowi smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas nasiona "owsa wielkanocnego" kupionego w dziale z nasionkami w markecie leżą i czekają, aż komuś się zechce je zasiać w doniczce :D Dawno kociska nie miały zielonego, czas się zmusić i wznowić domową hodowlę kociej trawki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasiej, ukryj aż wyrośnie a potem podziwiaj jak zajadają się kociska owsem ;)

      Usuń
  4. Miałam kota i upodobania do zielonego miał identyczne. Nie pamiętam czy była to pszenica, czy też inną roślina,:) ponad to uwielbiał wskakiwać na plecy mojego syna.. Do dzisiaj mam fioła na punkcie kotów
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kota i upodobania do zielonego miał identyczne. Nie pamiętam czy była to pszenica, czy też inną roślina,:) ponad to uwielbiał wskakiwać na plecy mojego syna.. Do dzisiaj mam fioła na punkcie kotów
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. zielony to mój ulubiony kolor :)
    a Andrzejek jaki szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Andrzej tak smakowicie zajada trawkę, że sama nabrałam na nią ochoty :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, pewnie nie posmakowałaby nam ;)

      Usuń
  8. U mnie wysianie jednej doniczki nie zdaje egzaminu. Wysieję, wyrośnie, postawie pod pyszczki... Godzina, dwie. Zjedzą WSZYSTKO. Teraz wyposażyłam się już w dwie torebeczki i całe korytko ziemi, czas siać, może będą jadły kilka dni :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przydałby się u nas taki owies, mam wrażenie, że Sonia nie przepada za gotową trawą - jakoś nie bardzo ją jadła, szybko była do wyrzucenia. Czas zakupić zapas owsu wielkanocnego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że taki owies może jej posmakować :)

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)