16 sierpnia 2016

4 lata razem

Dziś mijają 4 lata od kiedy jestem kociarą - to znaczy że dokładnie 4 lata temu Andrzej stał się naszym kotem, a my jego ludźmi.




Pamiętam jak dziś, jak po niego pojechaliśmy. Wtedy nie wiele wiedziałam o  kotach - teraz pewnie wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, w bardziej przemyślany  sposób. Ale wtedy nawet nie mieliśmy jeszcze transportera, więc przyjechał u mnie na kolanach...

No ale jak już wspominałam tu i tutaj na blogu, decyzja o tym żeby mieć kota wzięła się nie wiadomo skąd, więc wszystkiego uczyłam się na bieżąco. Ale jak widać, tamta spontaniczna decyzja, podjęta na pewno pod wpływem emocji (i tego zachwytu nad małymi, słodkimi koteczkami) nie była zła - była jedną z lepszych decyzji w życiu. teraz już nie wyobrażam sobie jak to można żyć bez kota - w końcu kot to podstawa! :)


A dziś kilka zdjęć z tamtego 16 sierpnia przed 4 laty, z miniaturowym rudaskiem ( wtedy nawet nie wiedziałam czy to kot czy kotka...)




Dziś Andrzej to całkiem dorosły i dostojny kot, ale oczywiście nadal tak samo kochany i słodki. I mam nadzieję że jeszcze wiele lat tak będzie. Pozdrawiamy serdecznie!

Reakcje:

9 komentarzy:

  1. Żałuję, że nie mam zdjęć malutkiego Nutusia. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiecham się czytając Twoje słowa, Aniu :) do nas Klakier też bardzo spontanicznie zawitał. Jechałam po niego 100 km :D kiedy przyjechaliśmy do domu i on wyszedł z transportera (miał wtedy około 10 miesięcy, taka znajdką, której nikt nie chciał...), zaczął spokojnie i dostojnie obchodzić wszystkie kąty :) ja usiadłam, złapałam się za głowę i pomyślałam, ze zwariowałam chyba :)))) Teraz życia sobie nie wyobrażam bez niego :) rozumiem więc Ciebie doskonale :)
    Ściskamy Was wszystkich bardzo mocno. Stworzyliście mu cudowny dom, kochani :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Andrzej ma szczęście,że ms Was,a Wy,że z nim jesteście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak patrze na to czerwone posłanie, teraz by tam głowe zmieścił moze i nic ponado :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I z tego małego rudego kociątka takie piękne kocisko wyrosło :)) Sto lat, Andrzejku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Andrzej był cudny, jako kociątko ;) Nam z Witkiem w październiku stuknie 4 lata razem, chociaż on jest zdecydowanie starszy...bardzo żałuję, że nie miałam go od takiego malucha, jak Wy Andrzeja...no ale cóż... a kociarą jestem dłużej, bo były koty wcześniej, chociaż nie od początku byłam aż taka zakochana w kotach, to przychodziło z wiekiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodziak <3 Sto latek, Andrzejku Nasz! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Te koty to potrafią zmienić życie człowieka na lepsze :) Widok Andrzeja - mikroskopijnej kulki nigdy nie przestanie mnie rozczulać <3 Oby jak najwięcej takich rocznic! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)