26 kwietnia 2017

Andrzej testuje żwirek

Andrzej po raz kolejny został testerem produktów ze sklepu Krakvet. Tym razem na tapecie - żwirek silikonowy Diamentiq.




W paczce dostaliśmy 5 opakowań żwirku o rożnych zapachach: naturalny, jabłkowy, cytrynowy, lawendowy i pomarańczowy, każde o pojemności 3,8 l.


Jak podaje producent - żwirek jest wydajny, antybakteryjny, wysoce chłonny, nie pyli się  i nie przykleja do kocich łapek. Dzięki temu że się nie zbryla można go utylizować drogą sanitarną. Więcej o cechach żwirku możecie przeczytać tutaj - po wejściu w opis każdego żwirku pokażą się dane szczegółowe.


My od dłuższego czasu używamy żwirków naturalnych (pisałam o tym TUTAJ) i szczerze mówiąc miałam pewne obawy czy Andrzej nowy rodzaj żwirku zaakceptuje.


Pudełko zaakceptował od razu, ale  pudełka to kocia miłość więc obawy co do żwirku nadal były.


Trochę zwlekałam z rozpoczęciem testów, aż miną Święta i czas wyjazdów żeby Andrzeja dodatkowo nie stresować zmianą miejsca i zmianą żwirku, bo nie do końca wiedziałam czy od razu przekona się do innego żwirku. Okazało się że obawy były bezpodstawne, ale o tym za chwilę.


Generalnie żwirki silikonowe mają to do siebie że są bardzo ładne! Takie białe, półprzezroczyste drobinki z niebieskimi kamyczkami - trochę jak proszek do prania, a trochę jak ozdobne kamyczki 😉


Okazało się że Andrzej nie ma żadnego problemu z zaakceptowaniem żwirku.  Oczywiście na początku dosyć długo wąchał i oglądał co to takiego pojawiło się w kuwecie.


Potem, już w kuwecie chwilę się pokręcił, pogrzebał i skorzystał z kuwety zgodnie z przeznaczeniem, nawet nie przejął się że siedziałam tuż obok z aparatem! 😉 Zdjęć z samego "korzystania" nie pokażę, żeby Andrzeja nie zawstydzać, jednak toaleta to zupełnie prywatna sprawa - nawet kota.




I już teraz, po zaledwie dwóch dniach używania - mogę powiedzieć że żwirek ma jedną podstawową zaletę:
Nie roznosi się! 
Nie mam żwirku w łazience na płytkach, w przedpokoju, w pokoju, w butach czy łóżku! Aż ciężko mi w to uwierzyć, bo zapomniałam jak to już jest jak drobinki żwirku nie plączą się po całym mieszkaniu, tak się do nich przyzwyczaiłam.



Ciężko mi teraz wypowiedzieć się na temat wydajności żwirku, bo używamy go zaledwie kilka dni, ale na opakowaniu 3,8 l - napisane jest że wystarcza na ok. miesiąc przy jednym kocie. Producent zaleca też wsypać warstwę ok. 4-5 cm do kuwety.
Nasza kuweta jest dosyć duża -  po wsypaniu jednego opakowania żwirku warstwa żwirku nie sięgała nawet 2 cm, a po rozgrzebaniu przez Andrzeja było widać dno, więc jedno opakowanie to zdecydowanie za mało na naszą kuwetę.


Stwierdziłam że uzupełnimy Andrzejowi braki w kuwecie żwirkiem zapachowym. Wybór padł na ten jabłkowy. Pachnie on baaaardzo delikatnie, praktycznie niewyczuwalnie. Trochę się bałam tych zapachów - bo Andrzej jest przyzwyczajony raczej do naturalnego żwirku (drewniany, kukurydziany) więc nie wiedziałam czy obce zapachy w kuwecie będą mu odpowiadać.


Zauważalną różnicą jest to że zapachowy żwirek ma bardziej niebieski odcień. Andrzej wąchał chwilę, przyglądał się ale wersja jabłkowo - naturalna też została zaakceptowana i wykorzystana.


Po wsypaniu dwóch opakowań do kuwety mamy faktycznie warstwę 4-5 cm i zobaczymy na ile wystarczy. Generalnie, na ten moment mogę powiedzieć że żwirek dobrze pochłania zapachy, jest wygodny - bo nie trzeba za każdym razem sprzątać kuwety, bo żwirek wymienia się jak zmieni kolor (na takie żółte kamyczki - one się pojawiają w miarę jak kot korzysta z kuwety). No i najważniejsze że się nie roznosi, a to co się wysypie łatwo sprzątnąć.


To na razie początek stosowania - zobaczmy jak zawartość kuwety będzie wyglądała np. po 2 czy 3 tygodniach. Pamiętam że kiedyś mieliśmy żwirek silikonowy i dosyć szybko tracił on swoje wartości zapachowe, pochłaniające i estetycznie nie wyglądał. Pisałam o tym w poście TOALETA.  Liczę na to że w przypadku żwirku Diamentiq będzie lepiej - tak jak obiecuje producent. Ale o tym przekonamy się za jakiś czas i na pewno Wam o tym napiszę.


Żwirek można zakupić w sklepie Krakvet - cena za opakowanie 3,8 l - to 16,49 zł w przypadku żwirków zapachowych, a opakowanie naturalnego kosztuje 15,90. W przypadku zakupu 8 opakowań koszt opakowania nieco spada - zainteresowanych odsyłam na stronę sklepu.



Tymczasem bardzo dziękujemy sklepowi Krakvet za możliwość testowanie żwirku Diamentiq - kto wie, czy ja - wielka miłośniczka żwirków naturalnych nie przekonam się do takiej wersji żwirku. Skoro Andrzej go już zaakceptował, to teraz pozostaje czekać na "wyniki" testów. Ale o tym niebawem, jak już będziemy wiedzieć na ile żwirek wystarczy przy używaniu przez jednego kota - Andrzeja.

4 komentarze:

  1. Karton przymierzony, to i żwirek się sprawdzi :D Moje polubiły ten żwirek, ale okazał się bardzo niewydajny. Nie pamiętam nazwy firmy. Uściski dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My testujemy ten żwirek, więc u nas na blogu również pojawi się recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Nutuś z silikonem się nie lubi. Kiedy dostał do testowania, to mieszałam mu z jego żwirkiem, wtedy nie pogardził.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masakra silikon... jak sobie to przypomnę, to mi ciarki przechodzą...
    Jedna w ogóle nie akceptowała, dopóki był silikon to lała wszędzie byle nie w kuwetę.
    A druga próbowała zjadać ten żwirek... Poddałam się po 2 dniach, a odpakowany, ale nie wykorzystany żwirek poleciał do znajomego domu tymczasowego... :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)