30 maja 2017

Diamnetiq - nasze wrażenia

Niedawno pisałam o tym że Andrzej testuje silikonowy żwirek Diamnetiq ze sklepu Krakvet. Zdjęcia i informacje o naszych pierwszych wrażeniach można zobaczyć w poście Andrzej testuje żwirek.  Dzisiejszy post będzie nieco monotematyczny i zdecydowanie kuwetowy - ci co mają kota zrozumieją 😉



Do kuwety wsypałam dwa opakowania żwirku i po 5 tygodniach i dokładnie 2 dniach żwirek poleciał do kosza. Producent co prawda zapewnia że opakowanie żwirku wystarcza na ok. miesiąc (a my mieliśmy dwa opakowania - czyli dwa miesiące - ale to zdecydowanie teoria). Wydaje mi się że niezależnie od ilości żwirku w kuwecie tak czy inaczej czas około miesiąca będzie właściwy. Zależy to też pewnie od kota i częstotliwości korzystania z kuwety - przy jednym kocie może to być 3 tygodnia, przy innym 6, ale efekty zapachowe tak czy inaczej będą podobne.


Szczerze mogę przyznać że po 3 tygodniach  czasem miałam chęć wymienić żwirek, chociaż nie wyglądał na mocno zużyty. Głównie dlatego że przy  każdym ruszeniu żwirku ( jak Andrzej kopał, albo przy sprzątaniu) zaczął niezbyt ładnie pachnieć. Ale to tylko przy "przemieszaniu" żwirku - i tak było do końca - żwirek ogólnie nie wydzielał zapachów, nie było czuć w łazience (tam mamy kuwetę) że jest - czyli pochłania (a raczej nie oddaje) "kuwetowych zapachów"


Nawet przy wymianie żwirku było mnóstwo niezżutych drobinek, ale zapach tych zużytych przeważył nad tym że czas na zmianę. To zdjęcie przedstawia żwirek tuż przed zmianą - gdybym nie czuła zapachów a miałabym go ocenić tylko wizualnie - to zmiana żwirku byłaby jeszcze całkiem odległa.



Tak jak pisałam wcześniej, we wspomnianym poście żwirek silikonowy ładnie wygląda. I najważniejsze - nie roznosi się w ogóle - chyba że Andrzej coś wysypał z kuwety ale to są niezauważalne ilości. Jak gdzieś wyczytałam na forum - sprzątanie żwirku silikonowego to przyjemność i bułka z masłem. Sprzątanie kuwety po wysypanym żwirku to też moment - nic się nie klei, nie zbryla - niewątpliwie żwirek silikonowy jest bardzo przyjemny i wygodny w użyciu. 


Generalnie - jeśli komuś nie zależy by żwirek był jak najtańszy a nie lubi i nie chce codziennie wyrzucać kocich siuśków - polecam z całego serca. Bo tak na prawdę sprzątanie żwirku ogranicza się do wyrzucania grubszych spraw i ewentualnego pozamiatania tego co kot wysypie. I tyle.
Na pewno jest to bardzo mało wymagające i zawiera minimalna ilość czasu. Zdecydowanie dla osób lubiących wygodę. Sprawdzi się też na pewno przy wyjazdach czy podróżach - jeśli ktoś podróżuje z kotem. Lub na czas wyjazdu powierza opiekę nad kotem komuś zaufanemu - żeby opiekunowi nie dodawać wiele pracy wokół toalety kota.



Czy my do niego wrócimy? Na pewno, bo mamy w ramach testowania jeszcze 3 opakowania ;) A czy później - nie wiem, chociaż nie mówię nie. Ja jestem zachwycona tym że nie trzeba go ciągle sprzątać i zamiatać, a porównując do żwirku który mieliśmy - to niebo a ziemia. Mogłam zapomnieć że mam kuwetę i żwirek w domu - nie było żwirku w pokoju, w butach, na dywanie... Chociaż trzeba przyznać, że żwirki naturalne (przynajmniej te które stosowaliśmy do tej pory) są na pewno wydajniejsze i tańsze - zwłaszcza jak ktoś ma więcej niż jednego kota lub po prostu cena żwirku jest też ważnym kryterium wyboru żwirku.



My bardzo dziękujemy sklepowi Krakvet za możliwość testowania i poznania żwirku Diamnetiq. I mam nadzieję że nasze wrażenia pomogą podjąć decyzję - jeśli ktoś zastanawia się na wyborem czy zmianą żwirku.

Reakcje:

8 komentarzy:

  1. Ten żwirek i moim się przyda :) Dziś mi Gryzelda walnęła klocka na środku pokoju, pewnie jej coś nie pasuje. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej.. To niemiła niespodzianka. Może faktycznie czas na zmianę żwirku ;)

      Usuń
  2. My tez używamy tego rodzaju żwirku...i kota uzytkuje porcję ok miesiąca ale mamy taka praktykę, że wybieramy ( oprócz stałych, no bo to jest oczywiste, że trzeba za każdym razem ;) to co jakis czas z dna ten przemoczony już żwirek.
    Mimo, że chłonie zapachy całkiem nieźle to nie wyobrażam sobie aby cały miesięczny koci "urobek" leżał w kuwecie... Wtedy zapach jest zdecydowanie wyczuwalny...
    A nasza kota straszna higienistka jest.... jak jej coś nie pasi to na swoją leżankę nasika! Albo na naszą kołdrę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja tez przy okazji codziennego sprzątania te zużyte drobinki co większe elementy wybierałam ;) Bo po miesiącu całość faktycznie mogłaby nieźle "pachnieć" :P

      Usuń
  3. A mój Nutuś nie bardzo lubi ten silikonowy żwirek. Pewnie każdy kot ma swoje upodobania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, grunt to trafić w gust kota, bo to on decyduje o zawartości kuwety ;)

      Usuń
  4. Silikonowy/silikatowy odpada, przerabiałam to, masakryczne koszt miesięczne niestety i każdy praktycznie starczał na krócej niż opisywali, a poza tym te ostre kamienie poroznoszone po domu... To ja juz wolę Cat's Best i zamiatanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten co prawda nie wysypywał się praktycznie wcale, ale to prawda że silikonowe żwirku są dużo mniej oszczędne

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)