26 maja 2017

Zmęczony i zdziwiony kot

Tak wygląda bardzo wymęczony bieganiem kot:



Bo Andrzej uwielbia biegać! To kot sprinter, maratończyk. Najlepsza zabawa dla niego to bieganie -w  tę i z powrotem. Najlepiej za czymś - za piłeczką, papierkiem, wędką...


Ale on nie aportuje. Chyba nawet nie wie co to aportowanie i przynoszenie piłeczki. Co prawda kiedyś próbowałam go tego nauczyć, ale Andrzej jest chyba kotem nieaportującym. W przeciwieństwie do Chloe z bloga Przez koty pisane. Zobaczcie ten filmik - jak Chloe aportuje - ja jestem pod ogromnym wrażeniem!


A tak błogo zmęczony Andrzej jest po zabawie rękawicą Catmaster. Co prawda ona głównie ma służyć do zabawy rękami z kotem, tak by kot nie pogryzł i nie podrapał. Andrzej coś tam drapnie, ugryzie i w nogi. I tak milion razy aż zmęczony pada co widać wyżej. Nie do końca chyba rozumie ideę zabawy z rękami (tak samo jak bieganie za piłeczką) ale to widocznie taki typ kota 😉


O samej rękawicy pisałam już kilka postów wstecz (TUTAJ). Jeśli Wasze koty lubią zabawy rękami i z rękami, a czasem zdarza się że ślad po zębach czy pazurach zostaje na ręku - to polecamy rękawicę do zabawy - zamówić ją możecie na stronie www.catmaster.pl tam też poczytać można więcej szczegółowych informacji i zobaczyć filmy jak koty potrafią się bawić😊



A wiecie co jeszcze Andrzeja bardzo interesuje, tak że wybudza go nawet z drzemek? Bańki mydlane! Chyba nadal pojąć nie może co to i dlaczego tak szybko znika, nawet bez dotknięcia łapką? A jak już dotknie łapką to pryska i znika! Zobaczcie to szczere zdziwienie na pyszczku:


I oburzenie jak taka bańka pryśnie prosto w nosek! Andrzej nie dowierza że coś tak łatwo może robić go w balona (tzn. w bańkę😉)



 A dziś z okazji święta wszystkich mam (tych kocich też) przekazujemy najlepsze życzenia wszystkim mamom - żyjcie nam sto lat w zdrowiu, szczęściu i miłości (też w otoczeniu tych mruczących dzieci z ogonkami i sierścią!)

Dailycat - Dzień Matki


Reakcje:

2 komentarze:

  1. Ja dziś wyglądam podobnie jak Andrzej,chociaż nie biegałam nic a nic ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem, czy mogę nazwać to aportowaniem, ale mój Igo kocha biegać za sznurówką i za każdym razem, kiedy ją rzucimy, łapie ją w pyszczek i przynosi na łóżko - ale gryzie, kiedy chcemy mu ją odebrać. ;D

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)