29 czerwca 2017

Piłeczka z kota

Jakiś czas temu, po czesaniu Andrzeja zrobiłam po raz pierwszy piłeczkę z jego sierści - można więc powiedzieć że powstała piłeczka z kota.


Piłeczka co prawda malutka (bo na pozyskanie większej ilości sierści rudy królewicz nie pozwolił) ale za to ile zabawy! Za pierwszym razem jak ją dostał to szalał na całego.


Mogę spokojnie powiedzieć że oszalał dla niej z radości - skakał, biegał, podrzucał - chyba nie mógł nadziwić się co to takiego, a może wiedział że to jego własna produkcja?


Nadal sierściową piłeczką bawi się dużo - o ile ona się znajdzie. Bo gubi się cały czas - i cały czas ją znajdujemy. A to pod kanapą, pod stołem, pod szafkami - a że jest mała i w kolorze paneli - to gubienie jest jej banalne, gorzej ze znajdowaniem 😊



Teraz chyba jest zagubiona, bo od dwóch dni jej nie widziałam. Ale jestem pewna że przy najbliższej okazji (np. odkurzania) się znajdzie.



Andrzej już pewnie za nią tęskni - w końcu taka zabawka, i do tego zrobiona z własnej sierści to musi być gratka! Zobaczcie sami:








A Wy robiliście kotom takie piłeczki z sierści? My polecamy - bardzo fajny pomysł na zabawkę dla kota - ekologiczny, nic nie kosztuje (tylko czas przy czesaniu - a to robi pewnie większość osób mających niewychodzące koty). Przy  następnym czesaniu mam nadzieję uda mi się zrobić większą kulkę - ale to oczywiście zależy od tego jak bardzo Andrzej będzie chciał współpracować.



Reakcje:

12 komentarzy:

  1. ale pomysłowe:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Fajny pomysł. Z naszego wyjdzie pewnie duża piłeczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, ale pomysłowe wykorzystanie kocich kudełków! :))) Super pomysł, muszę go zaszczepić u naszych kotów, ciekawe, czy tez będą szaleć za własnymi kłaczkami :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam że tak - zawsze to coś nowego, a koty uwielbiają takie "nowości" :)

      Usuń
  4. Kiedyś ukulałam moim trzem bestiom taką wielkości kurzego jajka (dużo czesania wcześniej było). I tylko taką mogą się bezpiecznie bawić, bo widziałam, że Marcelek mniejsze próbuje skonsumować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie słyszałam że niektóre koty te sierściowe piłeczki lubią zjadać ;)

      Usuń
  5. My robimy takie kulki. Największe są Harvciowe. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo nie wpadłam na taki pomysł, może kiedyś spróbujemy zrobić taką piłeczkę, ale nie wiem czy Witek pozwoli na pozyskanie odpowiedniej ilości materiału :D Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ten sam problem - dlatego piłeczka taka mała, na więcej Andrzej nie pozwolił ;)

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)