19 września 2018

Andrzej poluje

Jakiś czas temu pokazałam Wam jak Andrzej próbował upolować małego ptaszka. Filmik możecie zobaczyć TUTAJ. Ptaszek miał szczęście i uciekł.


Ja ogólnie rozumiem, że zwierzęta mają instynkt i to, że Andrzej jest kotem domowym wcale nie oznacza, że on ten instynkt stracił. Może nie poluje regularnie na myszy i ptaki, nie musi zdobywać pożywienia ale bywają sytuacje że natura łowcy u niego zwycięża.


Ogólnie temat polowań kotów jest bardzo dyskusyjny - przeglądając różne wpisy na ten temat trafiłam też na stronę Kot w dom. Polecam zapoznać się, bo do tej pory wszędzie tylko czytałam i słyszałam że polowania to instynkt, kocia natura i z tym nie ma co walczyć.
.

Ja chciałam zaznaczyć, że  jestem bardzo przeciwna temu żeby Andrzej jakiekolwiek stworzenia (poza owadami i pająkami) zabijał czy krzywdził - i on generalnie nie ma ku temu okazji. Bo ogródka nie opuszcza, wiec tak na prawdę jego potencjalne ofiary muszą mu same wpaść w łapy na jego terenie 😉


A wiadomo, odkąd mamy ogródek, Andrzej wypoczywając na trawie ma wokół siebie więcej żyjących stworzeń - muszki, robaczki, motyle, żuczki i z nimi może realizować swój instynkt łowcy😉 Może jakoś specjalnie nie trudzi się żeby polować, ale czasem pacnie łapą czy skoczy za konikiem polnym - ot tak, dla zabawy.
Dlatego tak się zdziwiłam jak zobaczyłam, że dorwał małego wróbelka -  ptaszek pewnie niczego nie świadomy przyleciał tak jak zagląda na każdą inną trawę czy płotek a tu spotkała go niemiła niespodzianka w postaci rudego kota...


Ale przypomnę, że Andrzej już kiedyś upolował ptaszka, i to na balkonie. A co więcej przyniósł go do mieszkania a następnie położył w pudełku! Całą historię pierwszego prawdziwego polowania Andrzeja możecie zobaczyć w poście Historia mrożąca krew w żyłach. 


Po tamtej historii wiedziałam, że Andrzej to nie tylko mały domowy kotek, a drzemie w nim też dziksza natura - ale o tym że Andrzej może upolować mysz w życiu bym nie pomyślała!


A jednak - pewnego dnia usłyszałam jakieś dziwne piski i zobaczyłam jak Andrzej z czymś mocno walczy. Byłam przekonana, że to jakiś większy owad, może ważka albo motyl, i z aparatem w dłoni pobiegłam dokumentować dokonania Andrzeja. Musicie sobie wyobrazić moje zdziwienia jak zobaczyłam że to najprawdziwsza mysz!!!




W ogóle skąd u nas mysz, pojęcia nie mam. Podejrzewam że musiał ją wciągnąć łapą zza ogrodzenia? Albo weszła, i wtedy ją pacnął?


Teraz często siedzi przy ogrodzeniu  i obserwuje - czasem wyciąga łapkę na zewnątrz i coś na zewnątrz szuka. Wyjść poza ogrodzenie nie wyjdzie, więc nie ma możliwości (na szczęście) by mógł tak normalnie sobie polować na myszki, ale nadal liczy że jakaś sama wpadnie mu w łapy...


Niestety mysz nie miała szczęścia i nie przeżyła spotkania z Andrzejem 😞Ja do dziś się zastanawiam jak Andrzej mógł być tak okrutny i bezwzględny? Chyba za bardzo go uczłowieczam, ale w życiu bym nie pomyślała, że w ogóle jest do tego zdolny. A to przecież kot najprawdziwszy na świecie - pewnie żyjąc gdzieś na wsi, gdy byłby kotem wychodzącym  - myszy, krety, nornice i ptaszki byłby jego codziennością...


Na szczęście żyje w domu, okazji do takich polowań ma tyle co kot napłakał i niech tak pozostanie -zdecydowanie wolę niegroźną i domową naturę kotów, szczególnie jeśli chodzi o mojego kota.


Na koniec przyznam, że nie wiedziałam czy w ogóle dodawać tego posta. Zastanawiałam się czy o tym pisać i pokazywać. Niby nic takiego - normalna rzecz - kot upolował mysz. Dla jednych najnormalniejsza rzecz na świecie, dla innych okrucieństwo i niedopuszczalna sytuacja. Ja mam bardzo mieszane uczucia -  to jednak mój domowy kot, który śpi na łóżku, wchodzi na kolana, na stół i ciężko mi to zrozumieć że jak to, on, poluje? 😏Chyba jestem lekko przerażona tą stroną natury Andrzeja. I szkoda mi tej myszki.


A jakie jest Wasze zdanie odnośnie takich kocich "polowań"? Zdarzało się Waszym domowym kotom przynieść jakieś zdobycze do domu? Bo wychodzące koty pewnie nie raz sprawiają ludziom takie "prezenty"?
Reakcje:

10 komentarzy:

  1. Kot jaki jest każdy widzi. Według mnie polować musi. Czy jest kotem udomowionym czy takim który żyje na wolności trochę bardziej. Nie czepiałabym się tego. Czepiałabym się ludzi dla których polowanie czy zamęczanie zwierzat jest zabawą. Bo tego nie można niczym uzasadnić ani zrozumieć. A kot jest tylko kotem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest racja, ludzie wymagaja od zwierząt by zachowywali się jak ludzie, a ile ludzi zachowuje się dużo gorzejw stosunku do innych czy do zwierząt.

      Usuń
  2. Oj u mnie zbiegają się wszystkie jak jakiś gołąb przysiądzie na parapecie, na szczęście nie mają możliwości polowac, ale domyślam się, że na dworze to by zgraną bandą gołębia może nie ale jakiegoś ptaszka napadły...
    Oj dużo jest w internecie hejtu szczerze mówiąc jeśli chodzi o różne grupy i podejścia do tematu - tak samo jak i z wypuszczaniem, jak i z karmieniem mam wrażenie, że tworzą się momentami jakieś sekty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wystarczy na grupie barfa na przykład wspomnieć o suchej karmie to mogą zjeść i zmieszac z błotem. Tak samo w każdym temacie, czy to żywienia, czy cokolwiek innego. Pelno nawiedzonych ludzi, a nawet nie wspomne o tym co się dzieje na tematach matek i dzieci 😉

      Usuń
    2. Oj o matkach i dzieciach to lepiej się nie rozwijać bo żywcem potrafią też zjeść :D

      Usuń
  3. Bączek kiedyś upolował ptaszka na osiatkowanym(!) balkonie. Jak weszłam do domu to już niestety była za późno 😕 Moje wiejskie stado wychodzące niestety poluje. Ale i tak myszy w chałupie harcują. Koteły polują chyba tylko na podwórku 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ptaszek niestety sam wpadł w pułapkę, koty nie miały wyjścia... ;) wychodzącym kotom chyba łatwiej "wybaczyć" takie polowania, a swoim domowym ciężko.

      Usuń
  4. Taka kocia natura, ciężko z tym walczyć:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ptaszek to gąsiorek. Niestety, nawet jeśli odleciał o własnych siłach, to bardzo możliwe, że nie pożył długo - kontakt ptaka z kocią śliną może powodować zakażenie, które bez podania antybiotyku bardzo szybko skończy się śmiercią.
    A zdolności łowieckie Twojego kota możesz co najwyżej podziwiać (bo taka jego kocia natura, że jest drapieżnikiem), a ze swej strony starać się, żeby swój instynkt uzewnętrzniał na zabawkach raczej niż na żywych zwierzętach :) Andrzej będzie równie zadowolony, a jego potencjalne ofiary - żywe ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)