2 stycznia 2019

Kanapowiec w nowy rok

Andrzej to typowy kot kanapowy. A może lew salonowy.


W każdym razie kanapa to jest jego miejsce. Miejsce wypoczynku i relaksu, ale też miejsce codziennych zabiegów pielęgnacyjnych 😉


A może to kocie ćwiczenia, czyli kocia joga? Plątanina łap i ogona jest ciekawa, ale dla kota to przecież naturalna pozycja 😁


Mnie ta wystająca zza grzbietu łapka zawsze śmieszy, jakby się zgłaszał do czegoś 😅 (np po kolejną porcję przysmaków).






Sylwestra też spędził na kanapie. Jedynie o północy jak ze wszystkich strony było słychać (i widać) fajerwerki to nieco zdezorientowany przeskoczył na krzesło. Nie bał się bardzo ale też nie mogę powiedzieć że zupełnie go to nie obeszło. Przecież on słyszy o wiele lepiej niż my, więc takie wystrzały muszą być dla niego bardzo głośne!




Gdyby jeszcze fajerwerki były tylko i wyłącznie w sylwestra o północy to mogłabym zrozumieć (no ale Andrzeja bardzo to nie przestrasza, na pewno co innego mogą powiedzieć właściciele tych zwierzaków które znoszą to o wiele gorzej). Ale nawet mnie męczą fajerwerki zaraz po świętach, dzień i dwa przed sylwestrem, w Nowy Rok i jeszcze później....



I na koniec - w nowym roku życzymy Wam aby każdy z nas mógł mieć takie dni w których może być kotem. Czyli dużo spokoju, snu, zabawy i dobrego jedzenia! Nie przejmowania się uciekającymi godzinami, pracą, obowiązkami a więcej słodkiego lenistwa i kociego "nicnierobienia"! Bo raz na jakiś czas każdy z nas ma prawo być takim domowym tygrysem. A do tego zdrowia i uśmiechu na co dzień - oby ten rok był lepszy niż poprzedni 😚
Reakcje:

2 komentarze:

  1. kociego roku;)
    ja ostatnio jestem bardzo kanapowa;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny kanapowiec :)
    Z tymi fajerwerkami to ja też nie lubię, kiedy dudni tydzień przed i tydzień po. Generalnie nie lubię jak dudni, choć trzeba przyznać, że ładnie wyglądają.
    Moje koty o dziwo nie były zestresowane. Purka strzygła uszami, Hedwiga i Misio spali w najlepsze, a Amaya na chwilę zeszła z szafy, ale widząc nasz "tumiwisizm" poszła spać dalej w inne miejsce. Feliway był na wszelki wypadek, okna zasłoniłam, muzyka grała. My piliśmy wino musujące i jedliśmy ciasto - totalna zlewka tego co za oknem i było dobrze.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Was wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)