14 listopada 2019

Oj ten listopad!

Dokładnie rok temu, 14 listopada 2018 roku pisałam o tym czego warto nauczyć się od kota. Post z recenzją książki "Kod życia. O tym czego warto nauczyć się od kota" możecie zobaczyć TUTAJ 


 Post i wszystko co tam napisałam (i co jest w książce) jest nadal aktualne - z tym że teraz mogłabym powiedzieć o tym, czego warto nauczyć się od dwóch kotów.


Jeśli w tej chwili miałabym wybrać - to chciałabym odpoczywać tak beztrosko jak koty. Bo chyba tylko będąc kotem można przetrwać listopad... A ten wyjątkowo mi się dłuży, jest trudny, smutny i czekam aż się skończy!


O tym że nie lubię listopada pisałam tu już na blogu, 2 lata temu - w poście "Wszystko mija, nawet..." i teraz również mogę to napisać, to co wtedy: Można powiedzieć że 100 % jesieni w jesieni (i to nie tej polskiej, złotej niestety). Do grudnia i świątecznej atmosfery niby blisko, a jednak kawał czasu, no i tak wcześnie robi się ciemno! Nie wiem jak Wam, ale mi to już zupełnie się nie podoba. Moje wszelkie pokłady energii pochowały się gdzieś daleko i w listopadzie ciężko mi wykrzesać z siebie coś więcej niż to żeby przetrwać. 




Razem z Wandzią i Andrzejem też próbujemy przetrwać - każdy na swój sposób, czasem razem, czasem osobno -  oby do Świąt, oby do wiosny 😀



Pozdrawiamy!

Reakcje:

6 komentarzy:

  1. oj też czekam aż listopad minie, nie lubię go!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi właśnie strasznie szybko mija. Jeszcze niedawno przecież był wrzesień, a tu już prawie grudzień... Poza tym boli mnie najbardziej to, że dzień do dnia podobny, a kot wychodzi z domu, kiedy ja do niego wracam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, oby do wiosny 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. I już się prawie kończy listopad, ech...

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem Ci, że ja uwielbiam jesień. To moja ulubiona pora roku. Ale zima daje mi w kość. Ostatnie miesiące generalnie dawały mi w kość, ale to już zupełnie inna historia.
    Ale koty są dobre na wszystko, czasem kiedy nie mogłam wykrzesać z siebie energii szłam wtulić się w mięciutkie futerko i to dawało mi trochę energii do życia.
    Koty są takie cudowne i radosne - potrafią cieszyć się z prostych rzeczy, docenić każdy nawet najmniejszy gest i żyć chwilą bez martwienia się co będzie dalej.
    Chciałabym umieć tak żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i tak, wszystko mija, czasem tylko ciężej nam przetrwać ten okres przejściowy...

      Usuń

Dziękujemy z Andrzejem za każdy komentarz i odwiedziny na blogu :)